#307 transkrypt – Jak technologia pomaga mi na przełomie roku? [template]
Możesz pobrać transkrypcję w formacie .PDF.
Partnerem tego podcastu jest iDream.pl.
[MUZYKA]
Tu Krzysztof Kołacz, a ty słuchasz właśnie podcastu, „Bo czemu nie?”. Usłyszysz w nim o technologiach, które nas otaczają i nas w tych technologiach zanurzonych. Sprawdzam, pytam i podpowiadam jak korzystać z nich tak, aby to one służyły nam, a nie my im.
W dzisiejszym odcinku o tym…
Proszę, zostaw opinię na Apple Podcasts lub na Spotify. Twój głos ma znaczenie!
Zaczynamy.
[MUZYKA CICHNIE]
[KRZYSZTOF] Dzień dobry moi kochani, witam w styczniu 2024! Chyba się trochę stęskniliście, bo już parę osób pytało na X/Twitter przede wszystkim kiedy i kiedy i kiedy wraca ten podcast? Kiedy wracam ja i moje gadanie. No więc, oto jestem!
Ci z was, którzy subskrybują newsletter tego podcastu już trochę wiedzą o tym, co przed nami. Także zachęcam do subskrypcji, bo tam można się dowiedzieć kilku rzeczy ciut wcześniej, no ale żeby nie przedłużać to do rzeczy.
Na początek tego odcinka przede wszystkim chcę Wam podziękować za feedback, czyli za informację zwrotną. Ci z Was, którzy są ze mną, no już nie mówię, że od sześciu lat, ale od dłuższego czasu, doskonale zapewne wiedzą i pamiętają, że to właśnie zamiłowanie do informacji zwrotnej, wyciągania wniosków i wdrażania tych zmian, czyli ciągłego rozwoju jest gdzieś tam moim znakiem rozpoznawczym. Myślę, że mogę tak już po wszystkich latach powiedzieć. Tak jest i w tym sezonie, w sezonie jubileuszowym, bo to już dziesiąty sezon. Oczywiście, umówmy się, każdy może te sezony sobie inaczej liczyć, także to nie jakieś tam, myślę, wielkie osiągnięcie, no ale jakby nie patrzeć ponad trzysta odcinków audycji, to jednak coś, co cieszy serce, kiedy się na to patrzy. Mam takie przekonanie po tym, jak przeanalizowałem ponad czterysta odpowiedzi, które od Was dostałem, czyli czterysta wypełnionych ankiet, za co bardzo serdecznie dziękuję z tego miejsca.! Mam też wrażenie, że również Wy podobnie na to wszystko spoglądacie. Ale też macie oczywiście konstruktywne uwagi i o nich za chwilkę. Wasze odpowiedzi są przede wszystkim bezcenne, bo pozwalają na wprowadzanie w wieżę dobrych zmian, na przykład w tym rozpoczynającym się właśnie dziesiątym sezonie.
Jakich zmian? Do rzeczy.
Zacznę od chyba informacji, na którą sporo z Was czekało. Ten podcast zmienił swój opis zarówno na stronie, jak i na platformach podcastowych, jak sobie zobaczycie. I teraz zmienił opis z jednego powodu. Otóż w końcu, po kilku wypełnionych przez Was ankietach, a właściwie kilkuset, dojrzałem właściwie do tej decyzji, żeby moją pasję do kawy speciality, czy do w ogóle rynku kawy, przenieść do osobnej audycji.
Tak, moi drodzy, czyli format #Przefiltrowane znika z tego podcastu. Można teraz otworzyć szampana. Myślę, że w wielu głowach w tym momencie fajerwerki się detonują. Też rozumiem wasze podejście. Jest to podcast, jakby nie patrzeć o technologii, zawsze był i o takim zdrowym lifestyle’u związanym właśnie z nią, a nie o kawie, jakby nie patrzeć. Ponieważ tamten rok dałem sobie jeszcze na rozwój tego segmentu kawowego i ten rozwój się zakończył sukcesem, no to jest to najlepszy moment, żeby po pierwsze wyjąć projekt, który leży już w szufladzie od trzech lat.
Jaki projekt? Tego jeszcze dzisiaj nie zdradzę, ale rzecz, której podcast będzie w przyszłości zdecydowanie częścią. No i też zmieni nazwę ten format kawowy, bo będzie już podcastem osobnym. Także ci z Was, którzy chcą dalej słuchać mojego gadania o kawie speciality i w ogóle ogólnie o kawie szeroko rozumianej, także o hospitality, o pewnego rodzaju kulturze kawowej, zapraszam pod adres kawa.boczemunie.pl, a podcast nazywać się będzie „Kawa. Bo czemu nie?”. Najprostsza z możliwych nazw i też spełniająca wizję, którą miałem na początku wymyślając nazwę, taki parasol dla tych, jak się okazuje, już dwóch moich podcastów, być może w przyszłości będzie więcej, żeby ten człon, „bo czemu nie?”, zawsze im towarzyszył. Także jeżeli szukacie podcastu o kawie, ciekawego, nowego, no to myślę, że podcast „Kawa. Bo czemu nie?”, jest ciekawą propozycją. Jeszcze nie wystartował, ale dałem sobie taki deadline, żebym końcem stycznia, czyli tak jakby normalnie kolejny odcinek kawowy tutaj miał się pojawić. Właśnie ten nowy podcast wystartował i gorąco będę wdzięczny Wam również, jeżeli zaobserwujecie go na platformie X/Twitter, taka sama nazwa jak nazwa podcastu i na platformie Instagram.
Jeżeli chcecie śledzić na bieżąco drugi mój podcast, no to zapraszam tam na konta kawy. Bo czemu nie?
W odcinkach pojawi się również więcej osób związanych z technologią, nie tylko z samym Apple. Prosiliście o to i myślę, że to jest dobry kierunek. Chciałbym rozszerzyć główną tematykę tak, aby była ona użyteczna dla szerszego grona odbiorców, choć oczywiście ekosystem z Cupertino pozostanie jakby fundamentem. Tego nie dotykam, nie zmieniam, ani bym śmiał! Więc usłyszycie też o kulisach takiego codziennego życia mojego. W sensie chciałbym, żeby było tutaj więcej lifehack’ów i porad, takich porad i gdzieś tam sposobów ogrywania codzienności, które ja po prostu stosuję w moim życiu. Pokażę, jak wykorzystuję technologię właśnie na co dzień, nie tylko pisząc i nagrywając o Apple, czy podsumowując rok, o czym za chwilę w drugiej części tego odcinka, ale także trenując do maratonu, czy prowadząc tak zwane szare życie czy firmę.
Zmieni się całkowicie również forma odcinków pokonferencyjnych. Na Waszą prośbę, i wierzę, że będą to zmiany na lepsze, jeszcze pracuję nad nowym kształtem tych odcinków, ale rozumiem, że słuchanie o tym, o czym słuchaliście, oglądając po prostu Apple Event, to może być nudne. Więc postaramy się to ugryźć inaczej, być może zapraszając tutaj odpowiednie osoby. Natomiast będę nad tym pracował też w dziesiątym sezonie.
Będę zapraszał do siebie twórców z innych podcastów i chętnie pojawiał się
w roli gościa. Nie ukrywam, że kilka zaproszeń odrzuciłem w zeszłym roku i jak się okazuje z Waszego feedbacku, z Waszej informacji zwrotnej, nie wiem czy to do końca była dobra decyzja, także spróbujmy. Jeżeli chcecie mnie zapraszać, oczywiście możecie pisać na kontakt@boczemunie.pl. Chętnie się pojawię i poopowiadam coś o technologii lub o czymś innym, na czym się znam.
Popracuję również nad formą prowadzenia rozmów, tak aby gość miał większą swobodę wypowiedzi. Tak, wiem, że mam z tym problem. Zgłaszacie to już któryś raz, więc biorę temat na tapet i mam nadzieję, że w tym sezonie uda się usłyszeć, że jest przynajmniej lekka poprawa.
Spodziewam się mniejszej ilości partnerów, nie będę ukrywał w tym sezonie dziesiątym, ale ilości, a nie jakości. W sensie chciałbym ich wybierać w taki sposób, aby dawali Wam jeszcze więcej wartości. Szczegóły o tym wkrótce. Na razie kontynuujemy i zobaczymy, co przyniosą kolejne miesiące. Będę Was o tym informował oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem.
I na koniec coś totalnie hobbystycznego – nowość dla fanów Apple, czyli #KapsulaCzasu, której publikację rozpocząłem wczoraj na Twitterze/X podcastu, ponieważ tam jest nas najwięcej. Będzie to cykl wpisów poświęconych mało znanym wydarzeniom z historii Apple. Tak, takie kalendarium. Chciałem to zrobić od dawna. W końcu też jestem geekiem. Publikacja nieregularna, ale wszystkie wpisy znajdziecie pod hashtagiem #KapsulaCzasu.
Tyle, jeżeli chodzi o sezon dziesiąty. Jak widzicie zmiany nie są jakieś super spektakularne, ale nie o taką spektakularność chodzi. Chodzi raczej o taki rozwój w kierunku czegoś, co jeszcze bardziej będzie takie moje i też skupione wokół może nie jednej rzeczy, ale jednego pola semantycznego. I mam nadzieję, że to nam się uda wspólnie, no bo to również Wasza informacja zwrotna, którą cały czas możecie zostawiać, czy to pisząc na kontakt@boczemunie.pl, czy korzystając z formularza do informacji zwrotnej i do zadawania pytań do formatu Q&A.
Będę wdzięczny na bieżąco, także w mediach społecznościowych, za Wasz jakikolwiek feedback. Również dajcie znać, co myślicie o tym wydzieleniu kawy do osobnego podcastu. Myślę, że tutaj trochę komentarzy się pojawi.
No dobrze, przechodząc do głównej części tego odcinka, chciałbym dzisiaj poopowiadać Wam trochę i poszerzyć informacje z newslettera ostatniego, czyli odpowiedzi na pytanie, co robi Krzysiek, kiedy nie nadaje i nie pisze, czyli kiedy znika, gdy zakończy sezon podcastu gdzieś na początku grudnia.
Przede wszystkim ostatnie dwa tygodnie każdego roku to jest czas, który rezerwuję na sztywno dla siebie i dla rodziny. Choć jedno z drugiego wynika i z drugim współegzystuje, to dosyć oczywiste, ale to jest czas, którego intencjonalnie nie oddaję nikomu spoza tego kręgu najbliższych osób i biorę za to pełną odpowiedzialność. To jest też bardzo często odrzucenie propozycji spotkań, propozycji biznesowych również w tym czasie. Jest to czas podsumowań, których nie zaczynam, nie o czym pisałem w newsletterze, który znajdziesz na boczemunie.pl/newsletter/ – kilka wydań temu. Zaczynamy od spokojnego, trzeźwego spojrzenia na kilka fundamentów życia, rodzinnego, prywatnego i firmowego właśnie przy końcu roku, tak żeby wyznaczyć odpowiedni wektor zmian czy rozwoju na kolejny nadchodzący rok, ale też zmierzyć się znowu z informacją zwrotną czy z feedbackiem. Pomaga nam w tym technologia, tak rodzinnie, o tym za chwilę.
Ale przede wszystkim są w tym nieocenionymi pomocnikami takie trzy rzeczy, trzy fundamenty można powiedzieć.
Po pierwsze konsekwencja, czyli robimy to co roku bez względu na miejsce i otoczenie, nawet jeżeli jest to wyjazd, bo często też Michał Śliwiński bardzo często u siebie mówił, że organizuje coś sobie takiego jak swój sabbatical na przełomie roku, właśnie wyjeżdżając gdzieś z żoną, tak sam na sam i właśnie, żeby podsumować, czy zaplanować kolejny rok. No czy Marcin Iwuć również tak robi ze swoją żoną, ale jakby ta konsekwencja, że robimy to choćby nie wiem co, jest tym pierwszym fundamentem, który sprawia, że – no właśnie, ten czas wydzielony dla siebie co roku przynosi dobre efekty.
Po drugie, proces, czyli z pomocą technologii to robimy i wypracowanej przez lata pewnej struktury, o której trochę dzisiaj opowiem, choć to ciągle się zmienia i dzięki temu mam wrażenie, że zachowuje świeżość, bo nie jest tak zwaną sztuką dla sztuki, procesem dla procesu. Zostawiamy też tam sporo niezagospodarowanej przestrzeni, o czym opowiem za chwilę, żeby to nie było sztywne i żeby nie żyć po prostu w To też wynika z tego, co my robimy w tym czasie. Do tego przejdziemy.
I trzeci fundament, czyli rutyny. To jest ten okres w roku, który całkowicie przeznaczamy na to, co lubimy. Czyli wówczas raczej nie pracujemy, skupiamy się na solidnym domknięciu roku i wyciągnięciu wniosków na nadchodzące 12 miesięcy, a w międzyczasie robimy to, co kochamy, co jest naszym wentylem, czy wentylami bezpieczeństwa. Głównie jest to sport, ale też długie, leniwe wieczory z książką, czy z serialem, wyjścia na ulubione jedzenie, czy w końcu kilkunastokilometrowe spacery, pełne rozmów lub wspólnego słuchania podcastów.
Także spacery solo, bo nie wszystko robi się z partnerem, partnerką, żoną, jak zwał, jak zwał. Także to są takie trzy fundamenty tego okresu na przełomie roku. Konsekwencja, proces i rutyny. No i dziś chcę opowiedzieć o kilku wnioskach z ostatniego takiego przeglądu rocznego. Wnioskach związanych z technologią i takim jej mądrym użyciu właśnie w codzienności.
No to lecimy!
Wniosek pierwszy. Warto wcisnąć pauzę na życie, aby zobaczyć, za czym tak naprawdę się tęskni. I to jest meta-wniosek, bardzo górnolotny, ale szalenie istotny. I zaraz pojawi się w nim technologia, spokojnie. Wraz z biegiem kolejnych miesięcy staram się utrzymać tak zwane momentum, czyli swego rodzaju pęd, który nadaje styczeń każdemu z nas, a który bardzo szybko można wytracić. Przykładem są te zrywy narodowo-wyzwoleńcze pod tytułem «Zacznę chodzić na siłownię» i kończą się one gdzieś w połowie stycznia, nie? Ja raczej staram się utrzymywać to, co już robię i to pogłębiać, ewentualnie bardzo rozsądnie zaczynać coś nowego, tak żeby tego momentum nie wytracić, zanim ono w ogóle jeszcze nabrało rozpędu. Bardzo często, pomimo kwartalnych mini przeglądów spraw rodzinnych i firmowych, bo wiecie, że je robię, ci z Was, którzy od dłuższego czasu słuchają, ci, którzy nie, no to tak, robię co kwartał takie podsumowanie finansów, ale też celów takich rodzinnych, prywatnych i firmowych, to pomimo tego brakuje tej przestrzeni na takie solidne powiedzenie przed samym sobą stop i dalej – sprawdzam. Sprawdzam, bo może się okazać, że tęsknimy kompletnie za błahymi sprawami, jak chociażby wspomniane mikro-rutyny tygodnia, czyli spacery, książka itd., a za to, że nam nie idzie, obwiniamy tak naprawdę cały świat dookoła, tylko nie samych siebie. I uwaga, to nie znaczy, że co kwartał należy wraz z uroczystym orszakiem, trochę nawiązując do serialu Netflixa pt „1670”, jakby zamykać całą wioskę i udać się na rozmyślania. Nie, może to chodzić o jeden dzień, weekend, albo taki intencjonalnie wykrojony czas w trakcie tego weekendu poświęcony na wspomniane sprawdzamy. I wtedy odcinam się od wszystkiego i od wszystkich i rzeczywiście sprawdzam, gdzie jestem w tych moich planach, celach lub po prostu życiu.
Tu i teraz, wniosek drugi.
Proces musi być płynny, bo inaczej nie da się sprawdzić jego składowych. Kiedy w tym roku zaglądałem do aplikacji Streaks, i którą od lat wykorzystuję w ramach ekosystemu Apple do wyrabiania nawyków. Po pierwsze zauważyłem, że część z nich to są już moje rutyny, czyli w Streaks znajdują się w sumie po nic. Odklikiwanie dla samego odklikiwania. Po drugie, na kolejny pierwszy kwartał 2024 roku wrzuciłem tam zaledwie trzy pozycje. Z czego dwie, to kontynuacja pracy z poprzedniego roku i tylko jeden nowy nawyk.
W temacie nawyków niezmiennie polecam od lat książkę „Atomowe nawyki” Jamesa Cleara. I w końcu po trzecie, okazało się, że choć aplikację polecam na prawo i lewo, mowa oczywiście o aplikacji Streaks, nie jestem z nią na bieżąco. Nie miałem pojęcia o nowych funkcjach, przez co jej używanie okazało się po prostu mało efektywne! Znowu, brakło tego czasu na sprawdzam. Obecnie mogę ją już wykorzystać do automatycznego trackowania nawodnienia organizmu bezpośrednio do aplikacji Apple Health, czyli do zdrowia systemowego, zamiast spisywać te dania ręcznie. Czyli mogę ustawić sobie, że celem jest np. wypicie
3 litrów wody dziennie i kiedy piję określoną, na przykład po pół litra, dzielę sobie te 3 litry na takie segmenty po 500 ml i każdy z tych 500 ml spożyje i to zaznaczę faktycznie w Streaks, no to od razu mam to w zdrowiu systemowym, nie muszę drugi raz tego tam wklepywać, bo okazało się, że ta integracja pomiędzy tymi aplikacjami już dawno jest.
Po drugie, mogę także ustawić sobie jako nawyk czytanie książki przez określoną liczbę minut dziennie. I odpalając mały widżet na Apple Watchu, czy korzystając z Siri, albo po prostu aplikację z Streaks na watchOS, gdy zaczynam to robić, mogę łatwo mieć kontrolę nad tym, jak mi idą postępy. Oczywiście, kiedy wypełnię te 30 minut, aplikacja mnie o tym powiadomi. No i tutaj od razu podpowiem, że po skonfigurowaniu tego doceniłem w opór, moi drodzy – wprowadzony przez Apple wraz z iOS 17 – tryb StandBy, czyli taki tryb nocny. I otóż okazało się, że jeśli uruchamiamy taki licznik w Streaks, to można do niego przełączyć się z dowolnego ekranu w trybie StandBy w układzie horyzontalnym telefonu na jakiejś ładowarce wspierającej MagSafe, na której ten telefon stoi. Na szafce nocnej np. i wywołać ten widżet, tą aplikację, ten licznik naprzód, czyli jakby nad ekran StandBy.
Efekt? Jeśli mamy iPhone’a właśnie na takiej ładowarce MagSafe koło łóżka, wystarczy lekko uderzyć w szafkę nocną, dokładnie tak jak w przypadku Apple Watcha, który się ładuje, aby on podświetlił swój ekran, czyli pokazał ile minut w ramach tego licznika zostało nam do wypełnienia naszego celu, na przykład czytając książkę. Jeżeli macie wyłączone w ramach StandBy, Always On trwale, to ten licznik cały czas się będzie wyświetlał. Ja trwale wyłączyłem Always On, bo po prostu nie chciałem. Albo możemy wykonać dowolny ruch ręką 10 cm przed iPhone’em i wówczas czujniki w ramach modułu Face ID także podświetlą nam ekran, aby zobaczyć wywołany, uruchomiony licznik. Totalna magia, jeżeli chodzi o odbiór tego, jak to działa! I mi się to bardzo spodobało.
Co ciekawe, Streaks nie ma własnych, rozbudowanych widżetów dla ekranu StandBy, ale ma dużo akcji w ramach Skrótów, w ramach Shortcuts, na które pozwala. I dzieje się tak z tego powodu, że ta aplikacja i jej twórcy doskonale wiedzą, jak duże możliwości ona oferuje, więc musieliby zrobić tak naprawdę niezliczoną ilość tych widżetów. Zamiast tego zrobili podstawowe, które możemy użyć tylko w określonych miejscach w systemie, a całą resztę niezliczonych możliwości przerzucili do Skrótów. Ja sobie takie skróty pobudowałem i na przykład na jedynym ekranie home, który widzę, kiedy mam uruchomiony tryb focus o nazwie Sleep, czyli sen i to jest ostatni ekran, który widzę przed pójściem spać. Mam tak naprawdę w tym momencie trzy duże kafle, takie ogromne kwadratowe kafle przypominające trochę Windows Phone, stary system, który już nie istnieje i tam te kafle są odpowiedzialne za dosłownie trzy rzeczy. Uruchomienie licznika do czytania w Streaks, uruchomienie drugiego licznika odpowiedzialnego jeszcze za tak zwaną godzinę dla swoich finansów, na przykład kiedy czytam książki finansowe lub oglądam jakieś treści finansowe. To oczywiście rzadko robię przed snem, ale jednak tam sobie to wrzuciłem. No i trzeci, żeby ten licznik zatrzymać. Skrót, który tam w ramach kafelka dużego wylądował. Na tym ekranie zresztą mam bardzo niewiele rzeczy, bo oprócz tych wspomnianych trzech wielkich rodem z Windows Phone kafli mam jeszcze tylko wyciągniętą aplikację Home (Dom), zegarek, notatki głosowe i Day One, czyli mój dziennik. Tak i to właściwie jest wszystko. Zresztą zarzucę Wam screenshoot z tego ekranu w trybie właśnie focus Sleep. Możecie sobie zobaczyć, jak jesteście tego ciekawi.
No i w Streaks odkryłem też, że możemy ustawić za cel na przykład przejście określonej liczby kroków dziennie. No i ja sobie ustawiłem takie sensowne 7500 kroków na dzień roboczy tygodnia, Streaks jest automatycznie liczony na bazie kroków, które liczy mi Apple Watch. Ten cel się jakby sam wypełnia. Jak się wypełni, to się sam też zakańcza i powiadamia mnie o tym, że good job, zrobiłeś to, a nie muszę tego robić ręcznie. I oczywiście synchronizuje się ze zdrowiem systemowym. Niesamowicie fajne możliwości zyskało Streaks w ostatnim czasie i dobrze, że je odkryłem. Znowu odkryłem, dlatego że miałem intencjonalnie wykrojony ten czas właśnie na zrobienie – sprawdzam. No i to jest warte zachodu, moi drodzy. To tylko niektóre oczywiście z przykładów, bo podobnie zoptymalizowałem działanie moich szablonów w aplikacji do prowadzenia dziennika, czyli wspomnianym już Day One. Dodając do nich komponent z pytaniami związanymi z wdzięcznością, z praktyką wdzięczności oraz to słynne pytanie Michała Śliwińskiego. Pozdrawiam Cię, Michał – Anything else? Coś jeszcze? Oczywiście po angielsku, bo dziennik pisze po angielsku. Na końcu szablonu podsumowania każdego dnia. Więcej na ten temat znajdziecie i posłuchacie w odcinku 301. tego podcastu. Dodałem też do opisu dziennika, dodałem też opisy, a właściwie opis na razie, bo to od 2024 roku zaczynam w ten sposób to robić. Opis danego dziennika, czyli takiego dziennika na cały rok, wpisując tam motyw nadchodzącego roku. I zmieniając też kolor, kolor ikonki aplikacji Day One, czy kolor samego dziennika. I w tym roku wybór mógł być tylko jeden i padł na kolor PANTONE, kolor roku według PANTONE i to jest oczywiście Peach Fuzz, czyli taki brzoskwiniowy kolor. To niby pierdoła, ale takie drobnostki są też częścią tego okresu właśnie przełomu roku. Po pierwsze łechtają ego geeka, a po drugie są takim fajnym motywem odcięcia i zmiany czegoś. No i to jest też szalenie potrzebne dla naszej głowy. Trzeci wniosek dotyczy wyboru motywu właśnie przewodniego roku.
Ja to robię już od wielu lat. W sensie każdy rok ma jakiś motyw przewodni. I 2023 rok był rokiem mądrego wzrostu. I rzeczywiście taki był. Co pod tym rozumiem, to już nie jest temat na ten odcinek, ale w 2024 zdecydowaliśmy się, że takim motywem roku będzie wytrwałość, czyli jest to rok wytrwałości, tak w życiu prywatnym, biegowym, jak i biznesowym.
No i dlaczego warto wyznaczać w ogóle takie umowne hasło? Bo jest, przynajmniej dla mnie, dla nas, kompasem na kolejne miesiące. W sensie, nie jest konkretnym celem, a za którego, wiecie, trzeba się biczować, jak go nie spełnimy, ale jest swego rodzaju celem, ustawieniem głowy. I nie wynika niczyjego kaprysu. Motyw roku się wybiera dopiero po zakończeniu fazy podsumowań i zebraniu wniosków z zakończonego roku. I rok do roku jest tak, że zarówno prywatnie, jak i firmowo po prostu widać czarno na białym, co poszło ok, prawie ok, albo całkowicie nie ok.
No i dzięki rozmowie także z samym sobą i liczbom, z którymi trudno się kłócić, o czym za chwilę, można znaleźć punkt wspólny tych słabszych obszarów i po prostu wykorzystać go do nazwania tego kompasu na kolejny rok tego motywu przewodniego.
O liczbach teraz jeszcze trochę. Bo z liczbami nikt się nie kłóci. I uwaga, nie chodzi o zamykanie życia w Excelu, bynajmniej. To już robiłem parę lat temu i nie polecam nikomu. Od lat jednak technologia pomaga mi monitorować rzeczy, na które nie mam miejsca w głowie w codziennym życiu. Przykłady, proszę bardzo.
Rescue Time to jest usługa, która sprzężona z systemowym odpowiednikiem, czyli Screen Time od Apple, czas przed ekranem, mierzy czas, który spędzam w sieci i w konkretnych aplikacjach. Kategoryzuje ten czas, i robi to bardzo dobrzem, na określone silosy i pokazuje, gdzie tracę uwagę i na koniec dnia pieniądze. W tym roku okazało się, że kompletnie zapomniałem o higienie social mediów, głównie Instagrama i choć to wygląda jak błaha rzecz, to miejscami jest opłakane w skutkach. Timery, pracujące na silniku Toggle (z kodem boczmeunie 10% zniżki do 17 lutego 2024 r.), dba natomiast, aby przez całe 365 dni, w tym roku 366, mierzyć czas, który poświęcam określonym klientom i projektom. Po co? Aby lepiej ten czas wyceniać i konsekwentnie zwiększać naszą wartość netto. Tak rodzinnie, prywatnie, jak i firmowo. Więcej o tym możecie posłuchać w 299 odcinku podcastu.
Dalej. Do planowania i zapisywania najważniejszych dla nas spraw na dany rok i kwartał stosuje niezmiennie od lat tzw. macierz Eisenhowera. Więcej o jej działaniu prostymi słowami napisał ostatnio Przemek z newslettera 52 notatki.
Remanent finansowy. Dwa dni w ramach tego okresu podsumowań poświęcam w całości na solidny taki spis inwentarzu, czyli podsumowanie budżetu firmowego, rodzinnego, przegląd portfela inwestycyjnego i podjęcie kluczowych z punktu widzenia końca roku i prawa podatkowego decyzji. Taki czas jest konieczny, chociażby tak czysto ludzko mówiąc, po to, żeby nie płacić po prostu pieniędzy. po nic czy to większych podatków, czy różnych innych rzeczy, które mogą nam umknąć. To jest też czas, kiedy można tak na spokojnie przejrzeć chociażby listę subskrybowanych serwisów VOD czy MOD, czy innych usług w ramach modelu subskrypcyjnego. No i może się okazać, że te kilkaset w skrajnych przypadkach, a takich znam wcale nie mało, złotych miesięcznie, kilkaset złotych miesięcznie po prostu przecieka nam przez palce, bo jest ściągane z konta za usługi, z których prawie nie korzystamy. Po to jest właśnie ten moment, jeszcze raz nawiązując, sprawdzam. Przynajmniej raz w roku potrzebny. Gorąco zachęcam!
Masz pytanie? Wątpliwość? A może sugestie na temat odcinka? Możesz to wszystko zostawić w dedykowanym formularzu.
I w końcu, wracając do Day One, czyli do aplikacji dziennika, to od lat staram się, aby każdy dzień oceniać w ramach tej aplikacji w skali -1, 0, 1 i 2. Dni posiadające tag „Day -1” to kiepskie dni. Te z tagiem „Day 2” to dni, które bardzo często trafiają do TOP 10 wspomnień z danego roku. Po co to robię? Ponieważ jeśli przy podsumowaniu kwartalnym lub rocznym, ilość dni ze skrajnymi tagami jest największa – coś jest na rzeczy. Albo tracimy uważność, albo czas wziąć się w garść. Te oceny są całkowicie subiektywne i nie głowię się nad nimi. Mają i wynikają z emocji i odczuć na konie każdego dnia.
I na sam koniec wniosek domykający poprzednie, które tutaj dzisiaj poruszyłem. Mianowicie taki, moi drodzy, że nie jest ważna ilość i wielkość spisanych wniosków czy podjętych decyzji na koniec roku, na początek roku, nieważne, ale ich celność. Może się zdarzyć, że uszczelnienie jednej małej czynności przyniesie nieprawdopodobne zyski.
Może się też zdarzyć, że trzeba będzie odbudowywać sporo praktycznie od zera. Żadna z tych skrajności nie jest w żaden sposób lepsza. Wnioski i podjęte działania na nowy rok powinny być nasze. Powinny być wasze. Powinny być twoje. Tylko wtedy będą skuteczne.
Ponieważ jest to pierwszy odcinek nie tylko w nowym jubileuszowym dziesiątym sezonie podcastu, ale także pierwszy w 2024 roku, to chcę Wam życzyć takich momentów, jak te, o których dziś opowiedziałem. „Aha” momentów, tak zwanych, w których odkryjecie, że używana przez Was technologia potrafi jeszcze więcej. I to bez wydawania ani złotówki. To piękne momenty i ich jak najwięcej w tym nowym roku Wam życzę.
Słyszymy się za tydzień! Dobrego roku.
Bo czemu nie?
[MUZYKA]
Raz jeszcze, na koniec, żeby nie umknęło. Przypominam, zostaw na Apple Podcasts lub na Spotify taką liczbę gwiazdek, jaką uznasz za stosowną.
Do usłyszenia w kolejnym odcinku, a za dziś bardzo dziękuję.
[MUZYKA CICHNIE – KONIEC ODCINKA]



































































