Krzysztof Kołacz i goście.
O technologii i nas samych. #BoCzemuNie?


Partner: iDream.pl

Apple Podcasts Spotify

#356 transkrypt – Jak zmienił się dla nas macOS?

Możesz pobrać transkrypcję w formacie .PDF.


Partnerzy odcinka: Oakywood – polska marka, która powstała z zamiłowania do drewna i technologii. NordVPN – wejdź na nordvpn.com/boczemunie/ i odbierz 4 miesiące subskrypcji! A także usługa ListenLater.net – współprace płatne.

[MUZYKA]

Tu Krzysztof Kołacz, a ty słuchasz właśnie podcastu, „Bo czemu nie?”. Usłyszysz w nim o technologiach, które nas otaczają i nas w tych technologiach zanurzonych. Sprawdzam, pytam i podpowiadam jak korzystać z nich tak, aby to one służyły nam, a nie my im.

W dzisiejszym odcinku o tym…

Proszę, zostaw opinię na Apple Podcasts lub na Spotify. Twój głos ma znaczenie!

Zaczynamy.


[MUZYKA CICHNIE]

[KRZYSZTOF] Czołem moi drodzy, witam w 356. odcinku. Z tej strony standardowo wita się Krzych Kołacz. Moi drodzy, dziś bardzo geekowski odcinek, albo raczej apple’owski. Zobaczymy. Postanowiłem opowiedzieć Wam o tym, jak dla mnie i mojego gościa, którego usłyszycie w drugiej części tego odcinka, choć dobrze go już niektórzy z Was znają, zmienił się przez ostatnie 10 lat system macOS. Mamy październik, nowe Maki za rogiem, więc to dobry moment, żeby podjąć ten temat. Przy okazji aktualizując listę aplikacji, z których najczęściej korzystam na Macu. O tej liście jeszcze powiem więcej za chwilę. 

Zanim jednak o tym, zapraszam na krótką recenzję AirPodsów 4 z ANC, po testach w warunkach podróżniczych oraz co nieco na temat Apple Watch Series 10. Na koniec odcinka mam dla Was jeszcze użyteczną niespodziankę, o którą zresztą sami prosiliście, w postaci takiego stałego miejsca z listą aplikacji, z których korzystam na wszystkich urządzeniach. Gdzie ona jest? Słuchaj do końca, aby się dowiedzieć!

Standardowo linki do wszystkich rzeczy, o których dziś będzie, znajdziecie w opisie do tego odcinka oraz na boczemunie.pl/356/. Tam także namiary na newsletter, który wysyłam cyklicznie w każdą sobotę o poranku. Możesz sprawdzić, czy to coś dla Ciebie, niekoniecznie się od razu zapisując. Choć zachęcam, bo czemu nie?

I zaczynamy, moi drodzy, od wspomnianej, krótkiej, ale myślę, że już takiej miarodajnej recenzji AirPods 4 z ANC. Po testach właśnie w warunkach bojowych, chciałoby się powiedzieć. Po pierwsze, podtrzymuje to, co mówiłem w takich pierwszych wrażeniach na temat tych słuchawek, czyli one zmalały. 

Zmalało, jeżeli chodzi o bryłę etui ładujące i lepiej leży właściwie w każdym rodzaju spodni. To niestety etui rysuje się również od patrzenia, ale myślę, że miłośnicy AirPodsów po prostu przywykli do tego i doradzam zakupić sobie od razu z nimi etui na etui ładujące. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi. Po prostu case’a, np. silikonowego. Są takie też na Amazonie już dostępne do tych nowych modeli. Bo inaczej te mikro rysy na etui ładującym po prostu pojawią się po 3-5 dniach, u niektórych pewnie nawet szybciej. No i jeżeli jesteście purystami, jeżeli jesteście purystami i Wam to zawsze przeszkadzało, no to tutaj w przypadku czwórek nic się nie zmieni. Ono po prostu, to etui rysuje się od patrzenia i to jest najlepsze określenie.

Z takich obserwacji konkretniejszych i ważniejszych zdecydowanie niż mikro rysy, to tak. Na pewno z uwagi na zwężenie owego etui ładującego słuchawki gorzej się z niego wyciąga. To też potwierdziła moja żona, która ma o wiele mniejsze paluchy niż ja i też to zauważyła. Trzeba to robić powoli, bo nie ma tej niewielkiej przestrzeni oddzielającej jedną słuchawkę od drugiej słuchawki, kiedy one są włożone do etui ładującego, ale ta przestrzeń właśnie pomiędzy nimi obecna w poprzednim modelu AirPods 3 i obecna nadal w AirPods Pro 2. generacji, no bo to etui jest u nich szersze, ona pozwalała łatwo chwycić dwoma palcami każdą ze słuchawek i ją po prostu szybko wyjąć. W przypadku AirPods 4 ta przestrzeń jest na tyle mała, właściwie to jej nie ma praktycznie, że wyciąganie tych słuchawek wymaga nauczenia się go od nowa, wyrobienia sobie takiego patentu, żeby szybko, ale nie ryzykując wypadnięciem tej słuchawki na beton, dostać się i wyjąć każdą z tych słuchawek, no i to jest mniej wygodne.

Jasne, to wynika z fizyki, z rozmiarów, z mniejszych rozmiarów tego etui ładującego i to nie jest znowu ta dyskusja, że ktoś w Apple tego nie przetestował w warunkach codzienności, no nie, bo musieli wybrać, albo zmniejszamy etui, albo zostawiamy takie jakie jest, no i wiadomo, że wszystko idzie tam w kierunku miniaturyzacji i odchudzenia tych produktów. No niestety, cierpi na tym wygoda i ergonomia i AirPods 4, a właściwie to ich etui ładujące jest tego doskonałym przykładem. Jeżeli chodzi o to, jak one siedzą w uszach natomiast, bo to też jest przynależne do tego tematu ergonomii, no to zarówno dla mnie, jak i dla mojej żony, zachowują się one tak samo jak AirPods 3, czyli podtrzymuję tezę, że o ile traficie w ten 1% populacji klientów Apple, dla których minimalna zmiana wymiarów tych słuchawek, której dokonała firma, sprawia, że pasują one jak ulał, no to super, good for you. Natomiast w większości przypadków, jeżeli wypadały Wam AirPods 3 czy AirPods 2, będą Wam również wypadać AirPods 4. Tutaj cudów naprawdę nie należy oczekiwać.

Jeżeli chodzi natomiast o ANC, czyli aktywną redukcję hałasu, no to chyba, bo to jest chyba najważniejsze w tych słuchawkach, to w tej kwestii i w tym produkcie, jeżeli mówimy o testach w warunkach samolotowych czy w pociągu, należy powiedzieć wprost, jak na słuchawki o tej konstrukcji otwartej, to ANC robi robotę o wiele lepszą niż u konkurencji, której praktycznie nie mają AirPods 4 w tej konstrukcji.

I teraz, oczywiście, takie funkcje jak voice isolation robią niesamowitą robotę, a podkreślam to, bo wiem, że komuś po prostu z Was może zależeć na tym, bo prowadzi na przykład bardzo dużo rozmów telefonicznych w samochodzie czy spacerując po mieście i to jest dla niego ważne i na to pozwala chip H2. Nie musicie do tego kupować modelu Pro ani nawet modelu 4 z ANC, bo te podstawowe czwórki również voice isolation wspierają. Natomiast, gdy nie doda się tej frazy słuchawki o takiej konstrukcji otwartej, to moim zdaniem dużo lepiej pójść w model Pro. Jeżeli tylko nie przeszkadzają Wam słuchawki dokanałowe lub szukacie praktycznie całkowitej ciszy, no to model Pro drugiej generacji będzie o wiele lepszym wyborem, także ekonomicznie. Bo ta różnica jest naprawdę niewielka, zwłaszcza, że Pro drugiej generacji występują praktycznie non-stop gdzieś na promocji, zbliżającej ich cenę do tych produktów nowych, czyli do AirPods 4 z ANC. Gdy jednak chcecie słuchawek bez ANC, ale przesiadacie się z AirPods 2 albo AirPods 3 i nie rozważaliście nigdy wcześniej AirPodsów Pro, to warto brać śmiało, w ciemno i na długie, długie lata właśnie nowe AirPods 4 bez ANC.

Dlatego, że w Waszym przypadku, w przypadku tego scenariusza, nie ma sensu do tego ANC dopłacać. Podsumowując, AirPods 4 to są słuchawki, które stanowią taką solidną ewolucję produktu, który tak naprawdę jest najpopularniejszą słuchawką bezprzewodową True Wireless na świecie, no bo AirPodsy nimi są. Te białe słuchawki, od których zaczęła się w ogóle historia Apple i muzyki po premierze iPoda, kiedy obcięto im przewody, mówiąc zupełnie wprost, czyli kiedy po prostu pokazano AirPods, zmieniły znowu otaczający nas świat, no bo wszędzie te słuchawki widać.

No i Apple w modelu 4. generacji pokazuje, że ta ewolucja postępuje wolno, ale mądrze też. W sensie Apple tutaj nie wymyśla koła na nowo i też stara się ten line-up swoich słuchawek w taki sposób rozwijać, z wyjątkiem AirPodsów Max, to oczywiście nie chcę tej dyskusji rozwijać w tym odcinku, taki sposób rozwijać, że klienci, którzy je pokochali, mają się czuć zaopiekowani, ale też mają dostać coś ekstra, nie?

No i tutaj tym czymś ekstra w przypadku 4. generacji jest to ANC, ale znowu, tylko w odniesieniu do tej retoryki, że mówimy o słuchawkach, o konkretnej konstrukcji, konstrukcji otwartej, tak? No i że ktoś tego ANC potrzebuje.

Inny przypadek, no to jest po prostu kupno podstawowego modelu AirPods 4, który dla większości z Was będzie fantastycznym prezentem na przykład na święta, czy po prostu dla samego siebie, jeżeli dużo rozmawiacie przez słuchawki i spełni te oczekiwania Wasze w 100%, tego jestem przekonany, no bo w końcu to są AirPodsy. Z tymi słuchawkami jest tak, albo się jest w ekosystemie i się je ma, bo po prostu jest to urządzenie domyślne, no albo się ich nienawidzi. Tak to już z Apple często, coraz częściej swoją drogą bywa.

Jeszcze trochę chcę powiedzieć teraz, zanim przejdziemy do głównej części o Apple Watchu Series 10. Właściwie dwie kwestie na ten moment, bo na pełną recenzję tego zegarka przyjdzie jeszcze czas. Do mnie dojechał ten model w malowaniu Onyx, czyli międzynarodowo Jet Black, a więc aluminium polerowane na wysoki połysk, bardzo, bardzo czarne. To jest taka definicja czerni w czerni, można powiedzieć. No i jest on niesamowicie dobrym produktem pod kątem designu. W sensie ja wiem, że zaraz się tutaj odezwo głosy, że ale przecież: Krzysiek nic się nie zmienia w tych Apple Watchach od lat!

No i uważam, że to wykończenie Jet Black, to postawienie na aluminium polerowane na wysoki połysk, jest bardzo udanym eksperymentem i niestety obawiam się, że w przyszłym roku się Apple z tego wycofa. Pomimo rekordów pewnie sprzedaży tego malowania, bo myślę, że takowe padną. Już mówię dlaczego.

Z uwagi na to, moi drodzy, jak zachowuje się polerowana na wysoki połysk stal nierdzewna, której już nie kupujemy, a zachowuje się fenomenalnie. Mam taki zegarek Series 9 na nadgarstku, no i nie chcę go jeszcze zmieniać długie lata, ale nie kupię go już, no bo w jej miejscu pojawił się polerowany na wysoki połysk tytan, który naprawdę, już widziałem to w wielu salonach sprzedaży różnych APR-ów w Polsce, widziałem to również u klientów, którzy taki sprzęt kupili, czy u znajomych i no niestety ten polerowany na wysoki połysk tytan zachowuje się tak jak tytanowe obrączki.

Rysuje się od patrzenia. Dla mnie jest to sytuacja absolutnie nieakceptowalna. W związku z powyższym ja w tym momencie nie mam na co wymienić mojej Series 9, dziewiątej generacji mojego Apple Watcha, chyba że skręciłbym w kierunku downgrade’u tak naprawdę, choć wybierając teraz model Jet Black, czyli ten ciemny, czarny, najczarniejszy z możliwych, polerowany na wysoki połysk z kopertą aluminiową, to jest dobre rozwiązanie dla osób, które tęsknią za stalą nierdzewną, mają bardzo dużo różnych pasków w kolekcji, ja się akurat do tych osób zaliczam, i zależy im na tym, żeby każdy pasek pasował do tej koperty, z wyjątkiem może bransolety mediolańskiej, czy panelowej. No to tak, ten aluminiowy Jet Black będzie tym idealnym moim zdaniem wyborem. Nie rysuje się na pewno, wygląda bosko właściwie z każdym paskiem, i moim zdaniem jest to o wiele bardziej udany z tego nowego portfolio produkt, niż przejście na tytan polerowany na wysoki połysk w miejscu stali nierdzewnej, i naprawdę, naprawdę mnie to boli, bo być może to są problemy pierwszego świata, ale nie robi się z produktu premium, produktu, który w sklepie wygląda jakby miał 10 lat, i to jeszcze jest niefajnie zestarzały. Stal nierdzewna się fajnie, jeżeli zbierała jakieś rysy, to fajnie się rysowała, dał się też wypolerować z tytanem, tak jak w przypadku obrączek, niestety nie da się zrobić nic oprócz jego zmatowienia, no a tego nikt nie chce robić, bo kupiłby sobie Apple Watcha Ultra, jakby chciał, przykro mi z tego powodu, natomiast Jet Black wydaje się tutaj fajną alternatywą, no i przy okazji jest dużo tańszy niż ten model tytanowy, także gdybym miał teraz się przesiadać. Myślę, że w tym roku wziąłbym totalnie, gdybym musiał się przeciąć z Series 9 stalowego, wziąłbym Jet Blacka Series 10, bo jest to bardzo udany pod kątem malowania właśnie produkt i myślę, że będzie z tego jednego powodu hitem sprzedażowym okresu świątecznego Apple.

I jeszcze krótko o baterii. Jest zauważalnie większa pod kątem długości pracy na niej. W tym samym ekosystemie, w tym samym ustawieniu watchOSa, już po updacie do watchOS tego wyższego, czyli 11.0.1, tam poprawiono, co było w Release Notes podkreślone, poprawiono również problemy z tym, że niektóre zegarki bardzo szybko się rozładowywały, m.in. mój Series 9. Teraz już ten problem nie występuje, a w przypadku dziesiątki, ten czas pracy na baterii jest zauważalnie, moi drodzy, dłuższy. To nie jest jakiś rekord, że tam dojdzie 15 godzin, nie? To jest mniej więcej 3-4 godziny, ale jest dłuższy czas pracy na tych urządzeniach i to w wersji mniejszej, bo taką mam w testach, więc w wersji tej największej koperty, która teraz prawie jest rozmiaru Ultry, a jak się weźmie niektóre z wymiarów pod uwagę, to jest większa od Ultry, myślę, że ten zegarek super będzie trzymał na baterii i może być rozwiązaniem fajnym dla tych, którzy nie chcieli Ultry, bo się im nie podobała, np. jak ja, ale chcieli większą baterię względem poprzedniej generacji. To muszę zaznaczyć na ten moment, bo to się udało sprawdzić i to są na pewno już takie wnioski solidne, na resztę przyjdzie czas pełnoprawnej recenzji jeszcze w tym roku. Oczywiście, jak to u mnie, na spokojnie, po dłuższym czasie. 

Dobrze, moi drodzy, powoli przechodzimy do głównego tematu, ale jeszcze chciałbym Wam bardzo serdecznie podziękować za ilość pytań po i ciepłe przyjęcie nadal przedostatniego odcinka realizowanego wspólnie z marką Oakywood, która jest także partnerem tego swoją drogą. Pytacie o mega ciekawe kwestie, związane nie tylko z Oakywood, ale takie, które są związane z modernizacją swoich domowych biur, swoich stanowisk pracy, a także z ogólnym podejściem do organizacji przestrzeni i to mnie niesamowicie cieszy.

To nas niesamowicie cieszy. Nadal można te pytania zadawać pod adresem boczemunie.pl/zapytaj/. Postaramy się oczywiście w miarę możliwości odpowiedzieć, a o szczegółach dowiecie się wkrótce, kiedy to nastąpi.

Natomiast przypominam także, że ostatnie wydanie newslettera z 12 października jest rozszerzeniem – bardzo osobistym rozszerzeniem – tematu, który poruszałem właśnie w tym odcinku z Oakywood. Linki do tego wydania newslettera i do owego odcinka znajdziecie w opisie aktualnie słuchanego. A jeżeli nie znacie jeszcze marki Oakywood, to zajrzyjcie na ich stronę. Również szczegóły w opisie. Produkują niesamowicie fajne rzeczy do domowego biura, bazujące na dbałości o drewno, na ekologii i na tym, żeby to wszystko po prostu fantastycznie się prezentowało, super wyglądało i tworzyło tą Waszą przestrzeń pracy, rozrywki, przestrzeń prawdziwego nerda, prawdziwego geeka i fana ładnego designu albo funky. Bardzo dziękuję również Paniom, że tak się zaangażowały w ten formularz kontaktowy. Tam od Was również pojawiło się bardzo dużo ciekawych pytań.

Dzięki śliczne i zachęcam, żeby ich pojawiało się jeszcze więcej. 

A jeżeli chcecie taki newsletter jak ten z 12 października posłuchać sobie jako podcast, to możecie niezmiennie skorzystać z takiej usługi listenlater.net, która po raz kolejny wraca jako partner tego odcinka podcastu. Jest ona zaprzyjaźniona, już z nim myślę, że można tak spokojnie powiedzieć. Dodatkowo listenlater.net rozpoznaje tekst także z przesłanych do niego zdjęć czy plików tekstowych, zamienia je na podcast, którego adres dodajecie sobie do swojego ulubionego odtwarzacza podcastowego i macie taki indywidualny podcast tylko dla Was szyty, gdzie profesjonalny lektor czyta po polsku te treści, które zapisaliście sobie, na przykład ta później, o tym też będzie w dalszej części podcastu i może to robić oczywiście także dokonując w locie transkrypcji z innego języka.
Dodatkowo możecie skorzystać z gotowego rozszerzenia do przeglądarki internetowej lub użyć Skrótu (Shortcuts), który przygotował sam autor listenlater.net myśląc o właśnie fanach Apple, za co wielkie ukłony i szanuję to bezbrzeżnie. Artykuły możecie również wysyłać na utworzonego specjalnie w tej usłudze maila, podobnie jak robi się to w przypadku Kindle, linki do listenlater.net, zresztą adres jest bardzo prosty, znajdziecie również w opisie tego odcinka. 

Bardzo dzięki za wsparcie i przechodzimy do głównego tematu dzisiejszego odcinka. 

Jak zmienił się dla mnie macOS przez te wszystkie lata? Posłuchajcie.

Przygodę z Makiem zacząłem ponad 14 lat temu, to wiecie, jeżeli słuchacie dłuższy czas tego podcastu, wtedy system na komputery z Cupertino nazywał się OS X, jego aktualizacje były moi drodzy płatne, sprzedawano je na płytach CD, a potem na pendrive’ach, więc ja pamiętam jak kupowałem jeszcze w pokoju, wynajmowanym pokoju studenckim, instalowałem sobie z pendrive’a aktualizacje chyba do OS X Leoparda albo Snow Leoparda z pendrive’a, niesamowite czasy, a dziś postanowiłem opowiedzieć Wam o tym, jak dla mnie i tylko dla mnie zmieniła się ta platforma Mac przez ten czas ponad 14 lat.

Będzie też aktualizacja listy obiecana aplikacji firm trzecich również, z których korzystam na Macu, bo to jest nieodzowny element tego ekosystemu i żeby nie było tak tylko Kołaczo-centrycznie, nowe słowo wymyśliłem na potrzeby tego odcinka, to zaprosiłem do rozmowy także mojego dobrego znajomego Magica, ale nie tego, o którym teraz pomyśleliście, który już po raz trzeci gościł w tym podcaście i jest również dziś.

Cześć Maćku, Magiku Suwałowski!

[MACIEK] Cześć, dzień dobry wszystkim, witam słuchaczy kołaczo-centrycznego podcastu, bo czemu nie?

[KRZYSZTOF] Tak jest! Widzisz, wiedziałem, że to słówko będzie się niosło… Słuchaj, po pierwsze, chciałem zacząć od tego, że dzisiaj nie będziemy rozmawiali, tak od razu ustawić to, że nie będziemy rozmawiali dżentelmeńsko umawiając się o kamera kontrol, gdyż ponieważ albowiem byłoby to 4 godziny wiadomo jakiej retoryki, to nie będzie tego, chociaż jesteś fotografem.

[MACIEK] No czekaj, jak to, jak to? Zapraszasz fotografa i nie będziemy rozmawiać o najważniejszym przycisku w najnowszym iPhone’ie?

[KRZYSZTOF] No wybacz, nie, natomiast celowo też dlatego, że wszystkie faktycznie nasze poprzednie spotkania były gdzieś w okolicach fotografii osadzone, a tak naprawdę z twoją firmą, z twoją pasją i swoim zawodem też wiąże się to, że ty te zdjęcia później gdzieś obrabiasz i masz dookoła tego zbudowane coś, co inni nazywają workflow, drudzy nazywają z środowiskiem pracy po polsku, no i to wszystko jest osadzone na Macu, bo jednak na Macu pracujesz od wielu, wielu lat. Więc pomyślałem, że to będzie też taki fajny kontrast i fajna szansa dla nas obu, żeby pogadać o czymś innym, a jednakowoż spójnym nadal z tym, co robimy, no bo i u mnie z nagrywaniem i pisaniem i u ciebie z firmą i z tym, co robisz jako fotograf. 

[MACIEK] Tak jest, dobrze, podoba mi się to.

[KRZYSZTOF] Dobrze, dobra, to tak, po pierwsze, zacznę od tego, że w jednym z ostatnich wydań newslettera opisywałem też różnicę pomiędzy tym, dlaczego na Macu mówimy o aplikacjach, a nie o programach. Long story short, oczywiście link do tego wydania znajdziecie w opisie aktualnie usłyszanego odcinka, long story short jest taki, że Steve Jobs wymyślił sobie, że będą to aplikacje, a nie programy od słowa application, czyli od aplikowania jakiegoś rozwiązania na jakiś problem użytkownika.

I tak naprawdę od wtedy zaczęto mówić, że zaczęto mówić na programy aplikacje, a w środowisku Windows do dzisiaj tak naprawdę istnieją tylko te programy, jakby chociaż aplikacje, kiedy Windows Mobile debiutował, dołączyły do tego ekosystemu Microsoftu. Ta różnica jest ważna, ważna na punkt wyjścia dzisiejszej dyskusji, bo ona ustawia też głowę, że cały ekosystem Apple od samego początku, dlatego mówimy o synergii hardware z softwarem i tak dalej, był projektowany tak, żeby generalnie pracowało się łatwo i żeby te problemy rozwiązywać w różny sposób, co nie znaczy, że wszystkie na raz i wszystkie domyślnie w systemie. To sobie o tym zaraz jeszcze pogadamy.

Dzięki jednak takiemu podejściu Apple też otwarło jakby zupełnie nowy rynek, rynek deweloperów Third-party, tak zwanych deweloperów One Dollar App, który do dzisiaj robi robotę. Mac jest właśnie tą platformą, na której jeżeli czegoś nie da się zrobić systemowo, to prawdopodobnie ktoś na drugim końcu ziemi, jest duża szansa, że w Sacramento napisał jakąś appkę, która za 3 dolary robi dokładnie to, czego nie robi system domyślnie. Nie wiem, czy też pamiętasz to, jak były czasy pierwszych tego typu aplikacji, które robiły najprostsze rzeczy na świecie, teraz robi je już system, ale ja pamiętam i pamiętam nawet jak je kupowano, kiedy nie miało się 18 lat, to zaraz o tym opowiem. Jak ty to wspominasz?

[MACIEK] To jest w ogóle fascynujące dla mnie, bo wydaje mi się, że Apple jest taką firmą, przynajmniej nie wiem, może to jest coś naszego polskiego, albo może coś takiego, że my już jesteśmy tymi Millenialsami, ale tymi starszymi Millenialsami, że te czasy, w których myśmy dorastali, nie kupowało się rzeczy generalnie, rzeczy się ściągało z internetu. Tak? I wszyscy ściągali rzeczy z internetu, w akademikach były potężne serwery, na których można było znaleźć wszystko, co tylko sobie dusza zapragnęła, a tutaj nagle Apple, który wchodzi z takimi swoimi niszowymi Macami, pamiętam od pierwszego urządzenia Apple, które miałem, jakim to był iPod Nano, taki mały z ekranikiem i potem to był pierwszy Mac iMac z systemem Snow Leopard, który przyszedł na płycie, tak samo jak u ciebie, w sensie on był już sprzedawany był, ile dobrze pamiętam, z Tigerem i dodawali płytę, żeby od razu sobie można było go update’ować i odkąd pamiętam, kupowałem rzeczy. Od głupich piosenek za dolara na iTunesie, poprzez jakieś właśnie, tak jak mówisz, apki, przeróżne Third-party rzeczy, które kosztowały, coś tam kosztowały, ale to nie było to, do czego byliśmy przyzwyczajeni, że wchodzisz w internet, znajdujesz, może też dlatego, że na Maca nie dało się znaleźć rzeczy, nie było plików crack.exe do naszych, wiesz, Photoshopów i innych, oczywiście pewnie jakiś tam sposób był.

[KRZYSZTOF] Gier nie było, więc tutaj tego rynku też nie było, bo gier na Maca wtedy Google nie było!

[MACIEK] Gier nie było, dokładnie, więc ten rynek był totalnie niszowy, tak jak mówisz, więc faktycznie mam bardzo podobne takie wspomnienie, że te apki po te kilka dolarów się kupowało, apki po kilka dolarów albo potężne aplikacje. Moim pierwszym takim dużym zakupem był zestaw Adobe Creative Suite 5, bo CS5.

[KRZYSZTOF] Wow, to ja w ogóle z Photoshopem od CS6 zaczynałem, jeszcze na Windows, a ty już na Macu.

[MACIEK] Ja, to ja już na Macu wersja studencka, pudełko gdzieś leży. Wierzę. Pamiętam, że mogłem potem update’ować na szóstkę i to było coś wspaniałego, ale jaki to był, to był akurat potężny zakup w tamtych czasach, wiesz, kupić, jak jesteś początkującym, jakiś tam fotografem, kupić software za dwa koła czy dwa i pół koła, bo pamiętam, że to były mniej więcej tego typu koszty.

To było coś i to było coś, czego nasi przyjaciele z Windowsa sobie raczej nie wyobrażali. Oni ściągnęli crack.exe i jazda, więc mam też takie wrażenie, że może ten jakby ten wczesny start z Maciem ten spowodował zupełnie taki inny mindset odnośnie tej uczciwości może, a może to było wymuszone, jak trudno mi teraz prorokować, ale takie połączenie myślę tych dwóch rzeczy. Wymuszenia, bo ograniczona ilość możliwości poza licencyjnego zdobywania oprogramowania, ale też taka uczciwość wobec systemu.

[KRZYSZTOF] I wobec twórców, którzy na ten system pisali. Ja mam takie przemyślenie a propos tej uczciwości, jak już ją wyciągnąłeś, w kontekście muzyki. W sensie ja w momencie, kiedy porzuciłem Winamp i przeszedłem do iTunes, którego absolutnie pokochałem od razu.

W sensie ja nie byłem z tych ludzi, a to była większość w tamtych czasach, którzy jak zobaczyli po przejściu z ekosystemu MS-a na iTunes, zobaczyli iTunes, to ja nie byłem z tych ludzi, którzy przerażali się i jakby stwierdzali, że nie no ja nie będę przecież albumami układał piosenek. W sensie to nie jest normalne. Piosenki ma się na liście.

Dla mnie to było dosyć oczywiste, że muzyka w albumach, to jest tak jak wymyślono muzykę, tak jak wymyślono płyty CD i to, że ktoś to przeniósł do świata, w sensie Jobs, do świata digital, to było dla mnie takie trochę złapanie oddechu. Nikt mnie nie rozumiał. Wszyscy się kłócili, że kurde to jest lista tracków, tak jak było na Winampie.

Co ty mi tu pokazujesz? Jakie okładki? Co ty tu robisz w ogóle gościu?

Do okładek też były first party apki One Dollar, bo niektóre okładki się nie pobierały z jakichś tam baz, to pamiętam jak dzisiaj.

[MACIEK] Tak jest, tak jest. Okładeczki to był bardzo ważny element, jeżeli się miało iPoda, chyba, że się miało iPoda Shuffle. Ja pamiętam, słuchaj, pracowałem wtedy w Empiku na magazynie.

To była jedna z moich pierwszych prac jeszcze w liceum i przyszły iPody Shuffle, właśnie te takie podłużne, te takie pierwsze. Jeszcze przed tymi ekranikowymi iPodami Shuffle. Nie, bo w ogóle nie było ekranowych.

Potem były te pineski!

[KRZYSZTOF] Tak, a to co pomyliłeś to był Nano, który wyglądał jak Shuffle i jak później niektórzy, jak Apple Watcha protoplasty go nosili.

[MACIEK] Tak jest, masz rację, masz rację. Więc no i pamiętam jak po prostu wszyscy w tym magazynie po prostu się opali za głowę. Mówili nie, no gdzie, no co to w ogóle jest za urządzenie, że co ty musisz synchronizować z jakąś aplikacją tą muzykę, nie możesz sobie zgrać to co chcesz i potem jeszcze co Shuffle.

Więc tak to było wielkie zdziwienie tym podejściem, no bo było to inne, inne podejście. Co to dużo ukrywać Krzysiek? W sensie to, to było nienormalne podejście, to nie było takie.

[KRZYSZTOF] Trudno mi sobie jest w ostatnich pięciu latach, nawet dziesięciu latach znaleźć taką rzecz, taki produkt czy usługę, która weszłaby w tak bardzo nienormalnym stylu, jak wtedy wchodził iTunes. Nie było czegoś takiego już potem, bo to co ty mówisz faktycznie było dziwne. W sensie to zupełnie się – jakby było spoza skali. O, cytując slogan z jednej z konferencji Apple’a. Natomiast odnośnie tego piractwa, faktycznie z miejsca oduczyło mnie szukania nielegalnych rzeczy, piosenek zwłaszcza, muzyki w sieci, no bo było prostsze. W sensie pod każdym względem kliknięcie i zapłacenie tam czterech złotych niecałych było prostsze i nie dało się z tym kłócić.

Problem polegał wtedy na tym, że żeby móc kupować jako człowiek, który nie miał skończonych osiemnastu lat w Polsce i w której to Polsce nie było jeszcze chyba Mac App Store nawet, był tylko iTunes Store i to były masakryczne czasy pod kątem tego, żeby to kupić, bo trzeba było spiąć kartę debetową, która nie była kartą kredytową, tak jak to projektowało Apple w Stanach, ten system cały, więc nie wszystkie debetówki działały, działała tylko Inteligo od chyba takiego banku w Polsce, która była wydawana za oświadczeniem rodziców dla nieletniego i za każdym zakupem trzeba było zdrapywać kod zdrapkę i tam wpisywać ten kod, w sensie pilnikiem do paznokci albo nożem. Tak faktycznie, teraz pamiętam to.

[MACIEK] Tak. Bo pamiętam tą kartę z tymi zdrapkami, z tymi kodami!

[KRZYSZTOF] No bo przecież nie było tu 2FA, nie było SMS-ów. Nie było tokenów żadnych innych. 

[MACIEK] To był taki fizyczny token.

[KRZYSZTOF] Tak, dokładnie tak. I to były niesamowite czasy, no bo jeszcze ta droga, żeby w ogóle kliknąć z Polski, to był totalny odjazd, nie? Także to pamiętam.

[MACIEK] Znaczy ja pamiętam też amerykańskie konto, które zakładałem w jakichś już przeróżnych celach, bo było dużo ułatwień też z tym związanych. No i mój pierwszy iPod, który przyjechał do mnie też z Ameryki, bo wtedy dolar był po dwa złote. Tak, dolar był po dwa złote.

Tak, mieliśmy pod górkę.

[KRZYSZTOF] Mieliśmy, a z drugiej strony dolar jak był po dwa złote, to pamiętam, że MacBooka Pro w średniej konfiguracji kupowało się za niecałe 4 tysiące złotych. Mam nawet do dzisiaj fakturę z Komputronika zostawioną na pamiątkę. Także takie to były czasy.

[MACIEK] Takie to były czasy. 

[KRZYSZTOF] Teraz przechodząc płynnie do tego, co jest jakby punktem wyjścia takim już naprawdę tej rozmowy, to jest taki wniosek, do którego doszedłem ostatnio sobie robiąc porządki na Macu, że ten system zmieniał się oczywiście pod kątem designu tego, jak wygląda interfejs z macOS no i wszystkiego, co widać w mediach i jakby gołym okiem, ale też zmieniał się od środka, pod kątem takiego podejścia Apple, które w pewnym momencie zaczęło wyszukiwać co lepszych deweloperów Third-party, co sprytniejszych i co takich, którzy mają największą bazę użytkowników, no i brać ich po prostu rozwiązania i zaszywać w systemie.

Przez to ten system z takiego bazowego centrum zarządzania jakby komputerem Mac stał się systemem coraz bardziej kompletnym. Choć bazował dalej i bazuje do dzisiaj na sile deweloperów Third-party i układ dla nich, to jednak coraz więcej tych systemowych miejsc, tych systemowych aplikacji, które jeszcze pięć lat temu, a już dekadę to w ogóle, kompletnie nie nadawały się do tego, czego Apple mówiło, że się nadają, no nagle potrafią zastąpić aplikację w subskrypcji. Ja mam kilka przykładów, więc płynnie przechodząc i zaczynając od najprostszego, kalendarz.

[MACIEK]

To się dawaj, bo jestem bardzo ciekaw.

[KRZYSZTOF] Kalendarz. Ja pamiętam, jak w czasach OS X nie pozwalał prawie na nic. W sensie iCal w czasach tamtych, 10 lat temu nawet, to było coś takiego, że jak mówiłeś korporacji, że ja mam maila na iCloudzie albo w domenie mi i poproszę wydarzenie do iCala, no to wszyscy się pukali w głowę i mówili, no nie ma opcji, bo nikt ci z Outlooka nie wystawi czegoś kompatybilnego. No nie? To po pierwsze. Po drugie, wiele świetnych firm wypłynęło w tamtych czasach na tym, że robiły alternatywy, alternatywne kalendarze. Fantastical jest tego świetnym przykładem. To jest firma, która zbudowała się na tym, że iCal i systemowy w ogóle kalendarz od Apple nie potrafił niczego.

[MACIEK] Ja mam akurat i używam na telefonie, a na Macu używam zwykłego kalendarza, jak Steve Jobs mi wskazał.

[KRZYSZTOF] Tak. To słynne zdjęcie jest takie Jobsa, jak on w swojej pracowni, takiej zawalonej papierami jest, nie? Przy jakimś ogromnym chyba Cinema Display?

[MACIEK] Jeszcze z kamerką na górze!

[KRZYSZTOF] Zresztą ta kamerka, mój znajomy ostatnio sprzedawał tą kamerkę, ostatnio, parę lat temu, sprzedawał tą kamerkę w dobrym stanie. Wziął za nią więcej niż zapłacił, jak ją kupował, nawet po uwzględnieniu kursu, zmiany kursu. Wracając.

Obecnie kalendarz, nawet po integracji w macOS 15 Sonoma, zwłaszcza po niej, z przypomnieniami systemowymi, jest w sumie wystarczający dla 99% populacji, nawet wliczając w to biznes. I to jest niesamowite, nie? W sensie, że ostatnie kilka lat, to jest naprawdę ogromny skok, tak samo z Przypomnieniami.

Przecież 5 lat temu Przypomnienia, to była najbardziej wyśmiewana aplikacja Apple’a. W sensie, to była tak wyśmiewana aplikacja, że jak ktoś mówił, no ale przecież jest out of the box program do GTD, to się pukałeś w głowę i mówiłeś, to jest program do tego, żeby zrobić listę zakupów i to jeszcze pod warunkiem, że się sync po iCloud’ie nie wywali i nie skasuje cała, nie? Więc jakby tak to wyglądało.

Zupełnie szczerze, ja nie zamierzam na przykład przedłużać swojej subskrypcji na Nozbe Personal i dobrze o tym Michał wie, pozdrawiam go serdecznie, pewnie słucha. No bo chociaż wiem, ile on wkłada w to serca, to z uczciwości muszę powiedzieć, że jak ona wygaśnie (wygasa w 2028 roku, więc jeszcze trochę). 

[MACIEK] Jeszcze trochę popłacisz.

[KRZYSZTOF] Już mam opłacone z góry do tego czasu, więc to w ogóle szkoda gadać, więc będę pewnie używał. Natomiast przyjdzie taki moment, że wygaśnie albo że ja stwierdzę, że okej już enough, chcę jakiejś zmiany, no i ta zmiana to będą Przypomnienia, nie? Oczywiście ja nie będę miał backupu tych zadań moich na czterech kontynentach jak w Nozbe, jasne, że nie będę miał, jasne, że jak ktoś mi zajmie kiedyś iCloud’a, znaczy Apple ID albo czy tam Apple Account teraz się to nazywa, czy coś pójdzie nie tak, to stracę dostęp do tego. To jest ryzyko, siedzenia w jednej bańce pod jedną chmurą, jasne, ale kurczę, no ja nie będę już spędzał czasu i szukał rozwiązań go GTD i płacił jakiejś chorej subskrypcji, jak wiem, że przypomnienia w tym aktualnym kształcie pozwalają właściwie na to samo, co Nozbe z małymi tam wyjątkami, które są totalną nerdozą, z której mogę prosto zrezygnować, bo to jest fanaberia gadżeciarza, bo po co, nie?

W sensie i takich przykładów jest bardzo dużo, nie?

[MACIEK] Tak, ja mam na przykład, wiesz co, dla mnie Passwords. Tak. W sensie kiedyś płaciłem co roku za 1Password. Już od kilku lat nie mam, wiesz co, odkąd w Safari były te wbudowane hasła, nie pamiętam przy którym update’cie to weszło, ale to mi zmieniło całkowicie, w sensie nie miałem żadnej innej potrzeby, bo dla mnie wygoda tego, że na telefonie automatycznie mi podpowiada hasło, jak tworzę jakieś konto, system, tak, i pamięta to w systemie i do tej pory to wyciągałem z Safari, siedziałem w Safari, wpisywałem Passwords, Command+Spacja do Passwords, wyciągałem hasła, które potrzebowałem i teraz wyciągnięcie tego do aplikacji dla mnie to jest już taki gamechanger, który zastępuje całkowicie jakąkolwiek potrzebę software’u firmy trzeciej.

Ale wiesz co, jak wspomniałeś o tym, w ogóle o tej całej synchronizacji z iCloud’em i początkami tej całej przygody z tą synchronizacją, no to jest ogromna zmiana dla mnie, wiesz, tak jak powiedziałeś, jak zapraszałeś mnie, nie będę tutaj ukrywał, wczoraj, very last minute na rozmowę dzisiejszą, to tak zapowiedziałeś, że wiesz o tych zmianach, jakie tam w macOS’ie i co się u ciebie tak zmieniło, wiesz co i dla mnie chyba właśnie z takich największych rzeczy jest ten cały iCloud i ta współpraca po prostu pomiędzy urządzeniami, to, że żona pisze do mnie SMS’a, jak ja sobie montuję film w Final Cut’cie, wyskakuje mi, mogę odpisać z tej samej klawiatury tutaj obok, tak, mogę odebrać telefon, mogę zapisać notatkę, potem ją po prostu otwieram w telefonie, no to jest kosmos!

Dla mnie Numbers to jest aplikacja, którą używam bardzo często, to jest jakby moja podstawowa aplikacja do zarządzania w ogóle moimi wszystkimi finansami, często o tym gadałem z Miłoszem i pokazywałem moje tabelki, on mnie tam namawiał na inne aplikacje, ale ja nic takiego nie potrzebuję, w sensie dla mnie w Numbers jest wszystko, co ja osobiście potrzebuję, tworzenie tabelek, prostych tam formuł i to, że ja to zapisuję i otwieram sobie na telefonie, bo jest w iCloud, to jest mistrzostwo świata, PowerPoint, czyli Keynote, to jest aplikacja, z której bardzo często korzystam, bo prowadzę bardzo często dużo różnych prezentacji, wszystko zapisane w iCloud, dostępne z każdego urządzenia, jest to mega, mega, mega wygodne, a początki faktycznie były różne z tym synchronizowaniem.

[KRZYSZTOF] Tak i ja też pamiętam, że lata temu kupowało się nawet takie aplikacje do tak podstawowej rzeczy na OS ten wtedy, jak menadżer plików. Finder był owiany sławą z własnej ikonki, do dzisiaj zresztą jest, bo nawet poduszkę w kształcie tej ikonki można sobie zamówić z internetu. Tak i tu się kończyła historia, w sensie tam naprawdę było cokolwiek trudno zrobić, jak się przechodziło z Windows, więc pamiętając czasy Total Commander’ów i im podobnych środowiska Windows, kupowało się na Maca tam DuckDuck’a, czy coś takiego się nazywało, czy później Forklift’a, którego mam do dziś.

[MACIEK] Czekaj, CyberDuck to był?

[KRZYSZTOF] CyberDuck też do FTP i tak dalej, ale to nie był darmowy, czy był płatny? No to to wszystko się instalowało.

Wiadomości, jak już wspomniałeś, kiedyś w ogóle kupowało się klientów albo instalowało się klientów każdego wiodącego komunikatora, zauważ, nie? Ja już pomijam, że każdy wtedy pisał właściwie tam, gdzie pisali jego koledzy, w sensie nie było jeszcze czegoś takiego, że ludzie mówią, no nie?

[MACIEK] No Gadu Gadu przez Jabbera, to było coś, trzeba dobrze pamiętać!

[KRZYSZTOF] Tak, IRC był jeszcze, był Jabber, był Adium klient IRCa i Gadu Gadu. Adium też, taki ptaszek i to wszystko jakby były te Third-party aplikacje, które pozwalały ci odpisywać każdemu bez względu na to, skąd by do ciebie napisał, no bo wtedy była bańka dot.com’ów, wtedy się rodziły komunikatory, wtedy jak nie byłeś tam, gdzie…

[MACIEK] Gdzie byli inni.

[KRZYSZTOF] Gdzie przyszli twoi koledzy, bo pojawiło się tydzień temu, to byłeś wykluczony. Teraz to wiesz jak jest, no nie? Przychodzisz, kręcisz wąsem i mówisz: Nie, ja tylko iMessage, nie? Albo ja tylko Telegram, bo szyfrowany…

[MACIEK] Tak nie było wtedy. Blue bubble kontra green bubble. Tak, wtedy tak nie było.

Chyba żaden z operatorów nie wprowadził jeszcze RCS?

[KRZYSZTOF] Nie wprowadził i to jest dla mnie, jak już zrobisz to, robimy tą dygresję, absolutna porażka, w sensie ja nie rozumiem. Jest cykl beta testów nowego iOS, który trwa pół roku. Czyli wszyscy…

[MACIEK] Jest czas. 

[KRZYSZTOF] Czyli wszyscy deweloperzy przez te pół roku głowią się i troją, co zrobić, żeby apka działała stabilnie na jak wyjdzie produkcyjna wersja. Ja wiem jak to wygląda od środka.

Jak się na drugiej becie nie wywala, to znaczy, że będzie działać i się tę pracę prawdopodobnie porzuca, tylko się zdaje na dział QA, żeby testowali z każdą kolejną betą, czy czasem nie ma problemu. No albo zmienia się ikonkę do Dark Mode. No i tak to wygląda w tym roku.

A gdzie jest RCS, o który pytają klienci? Dopiero po premierze odpisują operatorzy, że przyglądamy się uważniej, baczniej, kiedyś wprowadzimy.

No to jest jakaś paranoja, nie? To tak faktycznie, zgadzam się w stu procentach. Te wiadomości, o których ty powiedziałeś, no ja na przykład teraz większością ludzi i klientów komunikuje się faktycznie przez wiadomości systemowe.

Niekoniecznie przez iMessage, ale jakby wysyłając to wszystko z Maca, no dociera do każdego, albo jako SMS, albo MMS, albo jako iMessage, nie? Dociera, dociera. Nie potrzebuje czegoś innego.

Mało tego, jakby już mówisz o domu. Moja żona może powiedzieć do HomePod’a w salonie, że jest obieg gotowy przez Intercom i to mi się po polsku odtworzy na HomePod’ie w biurze. To jest niesamowite, nie?

[MACIEK] Ja byłem u Ciebie w domu. Nie masz aż tak daleko od tego.

[KRZYSZTOF] No wiem, ale jakby można to powiedzieć jako przykład, tak?

[MACIEK] Można, no. Bo dobrze, że o tym powiedziałeś, bo ja na przykład mam biuro na górze i ja się zastanawiam, czy by się nie wyposażyć w te HomePod’y, które wciąż są w Polsce niedostępne, tylko po to, żeby móc się kontaktować z moją rodziną, która jest z kolei na dole rozprzestrzeniona pomiędzy kilkoma pokojami.

Dla tych, którzy nie wiedzą, ja mam czwórkę dzieci, więc w zasadzie w każdym pokoju powinienem zainstalować i krzyczeć obiad!

[KRZYSZTOF] To prawda. Ale to się da zrobić technicznie. I teraz zobacz. To się da zrobić technicznie, to prawda.

Kiedy my mówimy o czasach iTunes’a i OS X, to jakbyś komuś powiedział, że to się będzie dało zrobić technicznie, to by Cię, to nawet, nie, ja nie wiem, nawet Jobs by Cię wyśmiał. Tak swoją drogą, nie? 

Pages, Keynote i Numbers, o których wspomniałeś. Pakiet biurowy, który kiedyś był za 139 złotych sprzedawany, zresztą mam płytkę z nim do dziś.

[MACIEK] Tak, płaciło się, płaciło się za niego!

[KRZYSZTOF] I tak samo jak iWork, nie, tak to był iWork, tak samo jak iLife, gdzie wchodził GarageBand, aplikacja do stron internetowych, która nie istnieje, iMovie.

[MACIEK] A, faktycznie. Była taka, pamiętam!

[KRZYSZTOF] Była taka. Nie, ale ja myślę, że jak kiedyś pożyczę od kogoś, tego SuperDrive’a, swoją drogą SuperDrive, jak już mówimy o Macach, odszedł. RIP, nie?

[MACIEK] Żegnamy, żegnamy SuperDrive’a.

[KRZYSZTOF] Łezka, poprosimy o łezkę w czacie. Żegnamy już, tak. Jak, jak sobie kiedyś pożyczę, to wiesz co zrobię? Włożę tą płytkę z iLife’em, nie iWorkiem, żeby zobaczyć co tam było i czy się odpali na Sonomie.

[MACIEK] Czyli ciekawe wyzwanie.

[KRZYSZTOF] Tak, ale pakiet, tak, to wszystko jest teraz za darmo. To jest wspaniałe. Przypisane do Twojego konta, Apple konta.

[KRZYSZTOF] I działa wszędzie, na każdej platformie mobilnej. W sensie, to jakby, ja pamiętam jeszcze coś takiego, jak iPhone Journalism. Ja mówię o tym też studentom moim, nie?

W sensie, że ja pisałem teksty w czasach raczkującego MobileMe i iCloud’a na apce iA Writer, na której piszę do dzisiaj, bo ona się synchronizowała, nie? Jakby, bo mogłem kontynuować pisanie, na iPhone’ie, tam 4S, nie? W sensie, to był jakiś kosmos totalny, nie?

I do dzisiaj to wszystko działa i jest stabilne, a tyle generacji OS-ów już mamy w przód. Keynote, o którym wspomniałeś, aplikacja nie do zastąpienia w ogóle, no nie? I teraz tak naprawdę mój podstawowy, od lat już ten, chociaż Numbers nie.

Widzisz, tak jak moim zdaniem Pages i Keynote biją na głowę odpowiedniki w MS Office, czyli Worda i PowerPointa, o tyle ja nie znajduję zastępcy dla Excel’a, nie? Tylko, że ja mam bardzo dużo makro w tym Excel’u i tak dalej, no nie? Więc może dlatego, ale też sporo znajomych również ma podobnie.

No, ale still, kupujesz maka out of the box.

[MACIEK] Ale czekaj, używasz, używasz Excel’a?

[KRZYSZTOF] Tak. Microsoft Excel’a. No, po prostu muszę, bo Numbers nie uciągnie.

[MACIEK] Tak, ja kochałem Excel’a, ale na moje potrzeby Numbers jest wystarczająco. A z ciekawości pokażę Ci mojego Numbers’a, zobaczysz, on nie jest taki super banalny, aczkolwiek… A, czekaj, chcesz teraz, żebym Ci pokazał?

[KRZYSZTOF] To jeszcze FaceTime, jak jesteśmy przy komunikacji. Kurczę, teraz rozmawiamy z Maćkiem niby przez Zooma, ale tak naprawdę systemowo gdzieś tam narzędzia, frameworki FaceTime’owe też nakładają tło w mojej kamerze w Studio Display z Apple Park, nie?

[MACIEK] A ja mam systemowo rozmycie ekranów!

[KRZYSZTOF] Tak, albo na przykład mogę, mogę sobie oglądać treści w Apple TV Plus z moją żoną, kiedy ja jestem na drugim końcu ziemi, w czasie rzeczywistym, z opóźnieniem związanym ze światłowodem, ewentualnie odległością, nie? Ale jakby w miarę z czasem rzeczywistym. To jest nienormalne, nie?

Względem tego, co mieliśmy dziesięć lat temu, jak ściągaliśmy filmy z internetu nielegalnie…

[MACIEK] Pokazuję Ci to w ten sposób, bo to są moje prywatne liczby. Tak jest, oczywiście. Finansowe.

Więc mam, wiesz co, mam tutaj chyba pierdyliard arkuszy, którymi pokazują moje sezony ślubne, ile tutaj mam ślubów, którego dnia i tak dalej. A później mam taki Master Cash Flow, gdzie mam przeróżne tutaj tabeleczki, które mi mówią jakie opłaty, którego dnia miesiąca mam. I potem mam tutaj taki Master Cash Flow, który każdy miesiąc, z dnia na dzień, i mam po prostu moje rozliczenia. Wszelkiego rodzaju. Czy mam jakieś brand deal’y, czy nie mam jakichś brand deal’y, czy mam jakieś śluby, które wpadają, czy coś z YouTuba wpada. Widzę, kiedy mam jakąś ewentualną, jako freelancer, wiesz, potencjalną czkawkę finansową.

Czyli kiedy mi się robi na czerwono, to wiem, że o, dobra, to nie wiem co, w maju 2025 jest na czerwono. Potrzebuję jakichś zleceń. No, więc głównie do takich celów. I mam, wiesz, mam po prostu arkuszy, nie wiem, co jest, 50? W tych arkuszach mam przeróżne tabelki. No i to wszystko sobie tam gada ze sobą.

Ja sobie wpisuję jakieś przeróżne formuły. No, ale w makra się nie bawię. Więc tak jak powiedziałeś o makrach, to jest, to jest next level.

Ja tego nie używam.

[KRZYSZTOF] Więc wracając do tego FaceTime’a, nie? Oglądanie symultanicznie treści w tym samym VOD, nie? W sensie, to po prostu, to jest nie do pojęcia.

Tak samo jak zobacz AirPodsy. Było w tym odcinku pierwszej części o AirPodsach. To od razu pierwszy przykład.

Pamiętasz, jak się kupowało przejściówki, rozgałęźniki na mini jacka, żeby sobie jechać gdzieś tam, albo lecieć i słuchać z jednego iPhone’a na dwóch parach AirPodsów przewodowych? Dźwięku?

[MACIEK] Tak, no. A teraz to robimy jednym kliknięciem. A teraz to robimy jednym kliknięciem.

To prawda, to są zmiany mega ciekawe, ale to w takim razie, tym bardziej jestem ciekawy, co masz w swoim pakiecie instalacji Third-party?

[KRZYSZTOF] Jeszcze ostatnia rzecz, zanim do niego przejdę, to jest Safari, bo muszę o nim powiedzieć, bo byłem wierny jakby… 

[MACIEK] A słusznie, dobrze, tak. 

[KRZYSZTOF] Ty też pewnie będziesz miał coś do powiedzenia o Safari, no bo to jest…

[MACIEK] Ja kocham Safari! 

[KRZYSZTOF] No właśnie, oprócz Finder’a, który jest poduszką też, i Safari też jest zresztą sprzedawana jako poduszka, ta ikonka, to ikonka kompasu jest mega kultowa, jeżeli chodzi o macOS, nie? I jakby kończąc ten wątek – od początku byłem wierny Safari i pamiętam, że w 2010 roku, w 2009 nawet, Safari było dla mnie, jako jeszcze mega młodego szczyla, uosobieniem internetu z USA.

W sensie, dlaczego? Dlatego, że pamiętałem Safari ze wszystkich ujęć z Hollywood, gdzie się przewijały Maki, albo iBooki jeszcze nawet wtedy, i dlatego, że pamiętałem, jak się tam wczytywała strona na tych filmach, bo to też pokazywano na przebitkach, i ona się wczytywała tym postępującym niebieskim, takim przypominającym płyn, paskiem postępu, jeszcze z interfejsu Aqua, nie? To było uosobienie amerykańskiego internetu dla mnie, to Safari, to…

[MACIEK] Prawda, ty już zapomniałem o tym paseczku, który tak się na niebiesku zapełniał. Już dawno tego nie mamy, znaczy zacznijmy od tego, że w ogóle nie czekamy na to, żeby strony się włączały w dzisiejszych czasach. Nic już się nam nie ładuje tak naprawdę.

Aczkolwiek skacząca piłka plażowa, kręcąca się, wciąż z nami jest. I czasami się pojawia, ty jesteś na pewno ją w stanie wywołać. Czasami się pojawia.

Ja ją wywołuję dosyć często, mimo dosyć, w sensie najmocniejszej konfiguracji możliwej M1 Max, ale już czekam na M4. Ja mam trzyletni cykl zmian.

[KRZYSZTOF] A widzisz, czyli ty będziesz zmieniał. No jako profesjonalista to wiadomo, no nie? No ja będę jeszcze dwa lata pewnie na M1 Pro, ale rzeczywiście bardzo dużo osób w tym roku zmieni.

To słyszę gdzieś tam od słuchaczy, też dostaję feedback i ludzie czekają. Być może kiedy tego słuchacie już wiadomo, kiedy będzie konferencja w tym miesiącu, w październiku, nawet tuż za rogiem są nowe Maki.

Natomiast jeszcze tym Safari. 

Zauważ, Safari wprowadziła jako pierwsze Readera. Ten tryb uproszczonego czytania internetu bez designu strony internetowej. Do dzisiaj jest on niezastępowalny, chociaż inne przeglądarki go skopiowały, to tak dobrze jak na Safari, nie działa nigdzie. Teraz jeszcze w macOS 15 Sonoma można sobie w ogóle zaznaczyć fragmenty, które według ciebie są rozpraszające na stronie i ta przeglądarka to pamięta i ci je wycina. Mind blowing, totalnie, nie?

Jeżeli chodzi o to, jak ona ewoluowała. No i mamy oczywiście współpracę w grupach, w grupach kart, w profilach pomiędzy… Bo iCloud+ synchronizuje się to wszystko.

Czy na przykład mamy samego iCloud+, jeżeli chodzi o Private Relay, czyli o ochronę bezpieczeństwa, nie? Też niedoścignione Safari jest pod&n