#395 transkrypt – Gdy twórca mówi STOP (Michał Pisarski)
Możesz pobrać transkrypcję w formacie .PDF.
[MUZYKA]
Tu Krzysztof Kołacz, a ty słuchasz właśnie podcastu, „Bo czemu nie?”. Usłyszysz w nim o technologiach, które nas otaczają i nas w tych technologiach zanurzonych. Sprawdzam, pytam i podpowiadam jak korzystać z nich tak, aby to one służyły nam, a nie my im.
W dzisiejszym odcinku: na Dzień Dziecka — rozmowa o zmianach, byciu twórcą technologicznym i gadżeciarzem oraz powrotach do nietechnologicznego, prostego życia. Gościem, ponownie – Michał Pisarski.
Proszę, zostaw opinię na Apple Podcasts lub na Spotify. Twój głos ma znaczenie!
Zaczynamy.
[MUZYKA CICHNIE]
[KRZYSZTOF] Moi drodzy, mój dzisiejszy gość, zapewne znany większości, znamienitej większości z Was, jakiś czas temu wypuścił na swoim kanale YouTube tytułowany „Mam dość YouTube’a i zmieniam kanał”. Obejrzałem, żeby nie powiedzieć, że więcej niż raz, krytycznym okiem, i wiecie co? Stwierdziłem, że to już jest kolejny raz, kiedy ja słyszę głos, który mówi coś w rodzaju „STOP”. Zwalniam, idę sobie w cholerę w swoim kierunku i mam gdzieś algorytmy! I jest to dziwaczny krok. Zatem nie mogłem go o to dzisiaj nie zapytać. I tak właśnie o to po raz drugi w tym podcaście pojawia się Michał Pisarski, ale zanim oddam mu głos i go pięknie tutaj przywitam, przypomnę tylko, moi drodzy, że wszelkie linki do osób, rzeczy i innych spraw, także tych archiwalnych odcinków, o których pewnie wspomnimy, znajdziecie w opisie do tego odcinka pod adresem boczemunie.pl/395/. Tam także namiary na mój newsletter około technologiczny, który wysyłam każdą sobotę o poranku. Warto sprawdzić, może to coś dla Was. Zatem, cześć Michał, po raz drugi witaj, bo czemu nie?
[MICHAŁ] Cześć, cześć, bardzo miło, witam wszystkich serdecznie i czekam na przesłuchanie w takim razie!
[KRZYSZTOF] To było w ogóle w eterze podcastowym. Hashtag #FuturaPodcastWróć nie?
[MICHAŁ] Tak, czyli od razu złośliwie. Tak, wiesz co, podcast — może miejmy to już z głowy — tak planujemy powrót, to nawet już dosyć konkretnie, ale po prostu nie chcemy się dzielić żadną, jakąś datą, bo jeżeli nie dowieziemy to znowu wszyscy tylko będą się z nas śmiali. My z Bartkiem raczej wiemy kiedy, ale nie chcemy. mówić, póki coś się nie stanie. Po prostu pewnego pięknego dnia być może wstaniesz sobie z łóżka, zobaczysz, że leje deszcz, pada grad i zaczniesz się zastanawiać, cóż jeszcze złego może się stać i dostaniesz powiadomienie na smartfon, że jest nowa Futura Podcast.
[KRZYSZTOF] Dobrze, życzę wam kciuki, bo tego waszego gadania, tych pierwszych odcinków powiedziałbym, pierwszej połowy tego, co do tej pory wyszło. Wyszło słuchawo się wybitnie, więc liczę, że ten powrót do korzeni, do rdzenia będzie tutaj taki wyraźny. Naprawdę szczerze za to trzymam kciuki.
Dobra, Michał, no to ostatnio rozmawialiśmy ponad 100 odcinków temu. To był 227. odcinek, sobie sprawdziłem aż. No i to jest po pierwsze niesamowite jak ten czas leci, po drugie niesamowite jest też to jakby się zmieniało. Jako twórcy, ale też jako ludzie.
[MICHAŁ] Ja szczerze mówiąc pamiętam naszą poprzednią rozmowę mniej więcej, ale jakoś nie wracałem do niej przed tym odcinkiem i już tak dobrze nie pamiętam o czym myśmy tam rozmawiali, ale to chyba było coś bardziej moja historia, prawda?
[KRZYSZTOF] Tak, plus jeszcze było dużo o technologii. O Apple, o tym czego używamy i taka typowa rozmowa w tym podcaście, jak ktoś przychodzi po raz pierwszy. No to dzisiaj tak nie będzie, jak ktoś to włączył i liczy, że tutaj będzie spowiedź, to nie moi drodzy, w sensie może będzie trochę spowiedź, ale na pewno nie z megaherców i ilości RAM-u.
W takim razie, kim jest dzisiaj Michał Pisarski, Pisario Pisarski, nie wiem jak ty się definiujesz teraz? Bo ten film trochę o tym jest, a ja bym chciał od tego zacząć tak z twojej perspektywy. No powiedzmy, już trzymajmy się tego po tych ponad 100 odcinkach.
[MICHAŁ] To się nie zmieniło, ale po prostu wydaje mi się, że stałem się z tym nieco bardziej otwarty i po pierwsze, jeżeli chodzi o samego YouTube’a, to od pewnego czasu faktycznie staram się robić tylko to, co sprawia mi przyjemność, na co mam ochotę, a nie to, o czym myślę, że ktoś może tego ode mnie wymagać. Plus przestałem się aż tak bardzo rozpinać, żeby dowodzić jakąś konkretną liczbę materiałów na tym YouTubie, bo wcześniej to działało w ten sposób, że moją całą działalność poza tym portalem traktowałem troszkę jako coś, co się zupełnie nie liczy i co jest przy okazji, co powinno być robione jako na 2 godziny. No i tutaj to się zmieniło, bo udało mi się i skończyć książkę, która w tej chwili jest na etapie redakcji. Powoli też składu, projektowania okładki i tak dalej. I udało mi się napisać teksty do książek CD Action i będę w jakichś numerach tam specjalnych PSX Extreme. I po prostu staram się, po prostu jest wiele rzeczy pobocznych, które do tej pory zawsze chciałem robić, ale jakoś samobiczowałem się na myśl o tym, że w to miejsce mógłbym zrobić film na YouTube. Michał daj sobie spokój a teraz staram się tym wszystkim cieszyć i tak jak już wspominałem w tym filmie i to idzie póki co dosyć zgodnie z planem nie patrzeć aż tak bardzo na wszelakie cyferki i nie fiksować się na ich punkcie.
[KRZYSZTOF] Po pierwsze zazdroszczę etapu redakcji ja jestem na etapie pisania, więc to na pewno, ale rozumiem o czym mówisz, bo faktycznie mówi się, że każdy z nas nosi książkę w sobie, ale to oczywiście nie liczni tylko się decydują ją napisać. Natomiast trochę już schodząc na ziemię, to rzeczywiście jest tak, że jeżeli my się czymś interesujemy i mamy obok tego, powiedziałbym wprost, pracę, którą lubimy, to jest YouTube dla mnie, to jest mówienie, szkolenie, pisanie. Często ucieka nam to wszystko, co my byśmy naprawdę tak chcieli z samej zajawki zrobić, no bo my sobie tłumaczymy. Nie wiem czy tak miałeś, czy tak czasami masz, pewnie masz, bo każdy w tę bańkę jeszcze od czasu do czasu z nas wpada. My sobie tłumaczymy, że — no ale gościu, ty już to robisz, robisz to co lubisz, to chyba jest wszystko okej, nie? To tam to już nieważne jest, a bardzo często to jest tak. To jest taka zasłona dymna. Ja tak przynajmniej czasami mam.
[MICHAŁ] To, co lubimy, też może się zmieniać. Ja zawsze lubię takie wyzwania, gdzie śmieję się, że pewnie na waszej perspektywie widzów to często jest niewidoczne, ale ja ciągle lubię robić coś nowego, lubię coś robić trochę inaczej i szybko się może nie tyle wypalam, co nudzę, a jednocześnie łatwo nam wpaść w jakichś wir wyimaginowanych często oczekiwań, że ktoś chce nas słuchać, oglądać tylko w jednym konkretnym wydaniu czy w jednej konkretnej tematyce. No i z tego faktycznie jest się trudno uwolnić.
Ja, szczerze mówiąc, bardzo zazdrościłem twórcom, którzy traktowali YouTube’a zupełnie jako hobby, czy to dodatkowe źródło zarobku. To w ogóle jako coś, co nie przynosi żadnej pieniędzy. No bo po wielu polskich i zagranicznych nowych kanałach widziałem właśnie i te pasje, i ten czas, chęci do realizowania nawet bardzo długich, złożonych filmów. I wiesz, pomyślałem sobie, że to powinno być trochę na odwrót. Przecież jeżeli dla kogoś to jest hobby, to on powinien sobie robić… robić jakieś takie krótkie, proste pierdółki, a to my, czyli w zamyśle te osoby, które na tym zarabiają, powinny faktycznie — tak jak kiedyś — dostarczać te treści absolutnie najwyższej jakości, jako że mamy na to po prostu więcej czasu. I o ile od momentu tej mojej deklaracji na kanale nie pojawiło się aż tak wiele jakichś długich filmów, o tyle że po pierwsze bardzo idę w te różne rzeczy poboczne, a po drugie to też jest troszkę cisza przed burzą, bo nie jedną dłuższą rzecz planuję na najbliższy czas.
[KRZYSZTOF] Dłuższą w kontekście horyzontu czasu, przez który będziesz ją realizował, czy dłuższą w kontekście po prostu długości filmu? Muszę zapytać.
[MICHAŁ] U mnie to się jedno i drugie łączy, bo zrobiłem jakiś czas temu „Top 100 gier na Nintendo Switcha”. Ten film się tam bardzo ładnie ogląda, jest takim evergreenem i on trwał bodajże 70 minut i to rzeczywiście robiło mi się dosyć szybko, jak na skalę długości tego materiału, aczkolwiek oczywiście odpowiednio dłużej niż znacznie krótsze filmy w przedziale 15-20 minut, jakie są u mnie regularnie. Planuję głównie filmy o tematyce około retro, które w realizacji są wyjątkowo wybitnie trudne, mimo tego nawet, że część montażu oddałem już komuś innemu. To po prostu samo przygotowanie, sam research, same zakupy zabierają mnóstwo, mnóstwo godzin. godzin, dni, wieczorów, nocy i to jest… Jak się biorę za jakiś temat, to często jest tak, że przez jakiś czas po prostu żyję mentalnie w innych czasach, których opowiadam i ciągle bez przerwy myślę o tym i tylko uzupełniam jakieś notatki na kompie, telefonie czy wszystkim, co mam pod ręką.
[KRZYSZTOF] Ja się teraz podzielę trochę od siebie taką obserwacją, bo myślę, że to jest dobry moment w kontekście tego… o czym mówisz, ale trochę z mojego świata. Bo jakiś czas temu robiłem taką większą ankietę, tam było ponad tysiąc odpowiedzi w niej. Także też kudosy dla moich słuchaczy! Natomiast w kontekście właśnie wspomnianej książki, która powstaje. I wiesz, ja bardzo długo żyłem w przekonaniu, że… Też tak byłem kojarzony, pewnie gdzieś tam przez część słuchaczy nadal jestem, że… to, co ja kiedyś popełnię, jeżeli w ogóle wyjdzie coś spod moich rąk w formie tej właśnie książkowej, no to będzie dotyczyło Apple’a, nie? Zdaje się okazję, że nikt nie chce książki o Apple’u. To jest ostatnia tabelka odpowiedzi. Nikt, absolutnie, prawie #0, nie? Także to też było takie pozytywne na zasadzie, że ludziom się też zmieniają priorytety. Dojrzewają. Nasi widzowie, nasi słuchacze dojrzewają i też trochę inaczej podchodzą do zajawek, do gadżetów, do tych swoich hobby różnych. Myślę, że cały czas szukając tego wspólnego mianownika, którym jest człowiek w tym wszystkim, no nie? I właśnie ta jego szczerość. No jak to będzie film o Switchu, to niech to będzie film o Switchu. Jak będzie o budowie pantofelka, no to niech będzie o tym, ale jak to będzie, tak jak powiedziałeś… takie robione po godzinach, nawet czasami przez sen, jak się wkręcimy, no to to się po prostu najbardziej ludziom podoba. Tak mi się wydaje i to są chyba te czasy, nawiązuję tu do AI, w których ta szczerość będzie nobilitowana podwójnie, nie wiem czy się ze mną zgodzisz, tak czuję.
[MICHAŁ] Wbrew mojemu wyglądowi w filmach <śmiech> jednak tam kilkoro przyjaciół mam. I miałem kilka rozległych dyskusji na temat AI. Przekomarzaliśmy się, komu najpierw AI zabierze pracę. No i ja na razie przynajmniej jestem zdania, że kiedy zaleją nas tam jakieś awatary czy wirtualni influencerzy, no to paradoksalnie to będzie jedna z tych rzeczy. Tak jak kiedyś NFT, które jednak nie pyknie i w zalewie tego internetu, który nie będzie tworzony już w dużej mierze przez ludzi, ten pierwiastek ludzki będzie jeszcze bardziej sygnałowy niż jest w tej chwili. Więc ja się akurat nie boję na razie.
[KRZYSZTOF] No dokładnie.
Słuchaj, chciałbym się też nawiązać do tego, bo być może dla moich słuchaczy zawsze… to jest ciekawe, tak mi się przynajmniej wydaje, że jakby oboje mamy swój setup, swoje workflow. Ty korzystasz też, tak jak wiem, z Maca, jeżeli chodzi o główny komputer, pewnie z iPhone’a nadal, ale jeżeli chodzi o to, jak sobie to każdy buduje, no to to jest zawsze rzecz indywidualna. I też obserwuję, nie wiem czy w świecie gier również ma to takie… takie przełożenie, że w tym świecie technologicznej bańki naszej, zwłaszcza nad Wisłą chyba powoli mamy dość tego, żeby każdy był w tym samym obozie. I tu absolutnie nie nawiązuje tylko do jabłek, nie jest to w dowolnym obozie, a coraz częściej szukamy właśnie tych takich małych smaczków, no nie? A jak się nazywa podkładka kurczę, pod monitor na czyimś biurku w desce? A dlaczego on ma taki a nie inny kolor ściany, a coś tam, jakaś figurka. Mnie to cieszy, że trochę powoli przestajemy mówić o tym ile kto ma RAMu.
[MICHAŁ] Tak, też to zauważyłem, że często gdzieś tam, gdy coś pojawi się na ujęciach, to potem pojawiają się pytania, a jaka to jest klawiatura? A co tam masz. na regale za tobą? Kiedy mam precyzyjnie ustawione elementy kadru, które mają być widoczne, to to raczej nikomu nie interesuje, bo one faktycznie stają się tłem. No właśnie wszystko idzie w stronę zainteresowań takimi jakimiś prywatnymi pierdółkami. No i to chyba też jest ten element szczerości, o której mówisz, że ludzie nie tyle szukają czegoś, że „O, bo ty już sobie…”. Ale — hmm skoro gość, który interesuje się gadżetami, poświęca temu tyle czasu, ma taką i taką, tego typu okładkę pod myszkę, o której już wspomniałeś, no to być może coś z tym jest? To mi się podoba, to zapytam. No i faktycznie to idzie w tę stronę, ale to też widzę, bo my jesteśmy twórcami, ale jesteśmy tak samo odbiorcami. I moje zainteresowania też skręcają bardziej w stronę jakichś takich małych, nawet nie tyle przydatnych, co po prostu fajnych gadżetów, które mogą uczynić życie troszkę fajniejszym na co dzień.
[KRZYSZTOF] No po prostu wiesz, dawać ci chyba tę radochę z tego, że się tym konkretnie interesujesz, a nie czymś innym. I to dla każdego to coś innego. Będzie czymś innym i to jest super chyba, w sensie tak właśnie powinno być. A na pewno nie są to, Michał, już przynajmniej zaryzykuję taką tezę, czasy kopiowania czyjś biurek, patrz, nie wiem, zrobię sobie identyczne biurko jak MKBHD, no nie? To chyba już nie te czasy, choć ludzie się inspirują, ale chyba bardziej inspirują niż kopiują. Tak mi się wydaje przynajmniej z mojego… O sądu, obserwacji?
[MICHAŁ] No będzie nudno, że się zgadzamy. Jeszcze zdążymy się pokłócić w tym odcinku, ale tutaj pełna zgoda akurat.
[KRZYSZTOF] Dobra, to jak się chcemy kłócić, to dotknijmy banieczki technologicznej, nie? Bo nad Wisłą ona też super ewoluuje. Myślę, że w ostatnich trzech latach to najmocniej widać. Nie mam na myśli konkretnych twórców, ani konkretnych… narracji, mam na myśli ogół, czegoś co się nazywa bańką technologiczną. Oczywiście tam jest bardzo dużo wyznawców Apple, bo tak już to wyszło przynajmniej u nas w kraju. Natomiast jest też lwia część ludzi, którzy po prostu mają takie „Ej czekaj, STOP(!), tu się już robi niesmacznie, tu już za bardzo śmierdzi!”, w sensie ja już nie. chcę tych dyskusji toczyć. Czy ty to też widzisz, czy ja mam już wypatrzenie, bo patrzę tylko przez pryzmat tej bańki wspomnianej Apple, nie?
[MICHAŁ] Wiesz co, ja bym chciał to widzieć i bardzo liczę na to, że pewnego dnia obudzę się w świecie, w którym tak właśnie będzie, ale tutaj akurat czasami ktoś mnie wciąż negatywnie zaskoczy. Bo wiesz, z jednej strony smartfony są tymi centrami naszych ekosystemów i centrami naszych żyć wirtualnych, tak jak kiedyś były komputery, więc nic dziwnego, że ludzie troszkę się nimi interesują czy chcą o nich gadać. Ale z drugiej strony stały się już tak powszechne, jak powiedzmy każdy współczesny sprzęt AGD w domu. Więc powoli takie dyskusje stają się absolutnie zdalne, bo po pierwsze i technologia ewoluuje i bardzo trudno kupić smartfon, który w danej cenie nie będzie zły, po prostu raczej jest to podział na inne produkty, które mają inaczej rozważone akcenty, a nie dużo lepsze czy dużo gorsze.
A po drugie, skoro każdy ma ten telefon i tak dalej. każdy go używa, to powoli się robią takie dyskusje, jak gdybyśmy się wszyscy kłócili, czy lepsza będzie lodówka Electrolux czy Whirlpool, no i pewnie na jakichś tam grupkach o urządzaniu domu są takie dyskusje, ale one poza takie jakieś banieczki nie wychodzą. Więc wydaje mi się, że faktycznie… jest troszkę spokojniej niż było, że to jest temat, który wielu osobom się znudził. Aczkolwiek, jeżeli nagrywam cokolwiek o Apple’u, niezależnie od tego, czy to jest pozytywne, czy negatywne, to wiele osób nie omieszka zawsze napisać, co one o tej firmie myślą i jak bardzo głupie są osoby, które jakiekolwiek pieniądze… pieniądze zainwestowały w sprzęt akurat Apple’a.
[KRZYSZTOF] U ciebie się to w ostatnich latach zmieniło na zasadzie takiej, że więcej tych treści trochę przybyło w tym poprzedniej wersji kanału. Faktycznie sporo nagrywałeś, był taki czas tam może z sześć miesięcy ciurkiem bym mógł wyróżnić, z tego co ja przynajmniej pamiętam. Było sporo o tym Apple’u i wiem, że też prywatnie sporo zaczęli z niego korzystać. Takie pytanie ostatnie w tym odcinku jeżeli chodzi pierwsze o Apple’a, co jest takim spoiwem, który Cię trzyma na razie przy Apple’u w 2025 prawie w czerwcu jak to nagrywamy, emitujemy w czerwcu, niech będzie, że w czerwcu?
[MICHAŁ] Wiesz co, po pierwsze troszkę banieczka, bo też wśród moich znajomych… Ale nie banieczka technologiczna w sensie jakimś internetowym, tylko wśród moich znajomych tak się akurat złożyło, że wiele osób używa chociażby iPhone’ów, więc mam jakieś konwersacje, które prowadzę na iMessage, na przykład, a nie na Messengerze. Często sobie coś tam przesyłam AirDropem z ludźmi. Sam fakt, że ja używam do… Dla mnie to jest też bardzo ważne w mojej, w cudzysłowie, pracy, bo tak jak wiesz używam do montażu Final Cut’a, w którego też już sporo kasy zainwestowałem w jakieś plug-in’y nie plug-in’y, więc tutaj przesiadka byłaby bardzo mało opłacalna, a korzystam też z laptopa z MacBooka Pro, który służy mi wiernie już od paru lat i lubię ten mobilny tryb pracy, no a tutaj jeżeli chodzi o laptopy do montażu, to moim zdaniem w tej chwili no jednak nic nie ma odjazdu do Apple’a pod względem czasu działania, kultury pracy i tak dalej. No a iPhone nagrywają świetnie wideo, mają tego AirDropa, więc kiedy nagrywam na przykład shorty, to mój workflow jest taki, że ja te shorty, przebitki do nich nagrywam właściwie zawsze za pomocą telefonu. Do niektórych długich filmów też. I ludzie tego w ogóle często chyba nigdy nie zauważyli, bo w shortach to przypuszczam, że liczą się z tym, że tak może być, ale w długich filmach nigdy nie było, że — ej, tak koszmarnie wygląda!. Ja sobie nawet to nie po kabelku, tylko AirDropuję, więc dla mnie to jest taki fajny ekosystem też pracy, w którym sobie siedzę. No a cała reszta jest troszkę na doczepkę. Na przykład uważam, że AirPodsy są superproduktem, no ale są superproduktem wyłącznie… jeżeli się używa reszty tego sprzętu Apple’owego, bo jako słuchawki tak po prostu byłyby mocno przeciętne, ale skoro mam ten sprzęt, to wiadomo, że będę używał AirPodsów. Tak jest w przypadku większości sprzętów, ale moim absolutnym faworytem jest iPad, o którym niedługo będę robił materiał o graniu na iPadzie, bo zawsze mnie interesowały możliwości tych czipów. Szczególnie emek Apple’owych i tam, bo zacząłem już pisać scenariusz, mówię, że iPad to jest moje ulubione urządzenie, które nie jest w niczym najlepsze, bo jeżeli nie mam na przykład ze sobą czytnika e-booków, to mi się fajnie czyta na iPadzie, ale jednak wolę czytnik. Jeżeli nie mam ze sobą konsolki, to mi się fajnie gra na iPadzie, no ale wolę konsolkę. Jeżeli nie mam ze sobą laptopa, to mogę coś zmontować na Ipadzie, ale wolę jednak laptopa. Podobnie jest z pisaniem scenariuszy, po prostu ze wszystkim innym. I to wszystko kosztuje tylko w wersji pro jakieś 6 tysięcy złotych w górę. Więc to…
[KRZYSZTOF] Powiem ci, że być może iPad jest najlepszym backupowym komputerem? To nie jest stale głupia teza, tylko, że pytanie, czy chcesz tyle na ten komputer do backupów wydawać. bo na przykład Maca Mini to by byś kupił w super wersji na te pieniądze, też by był backupowy.
[MICHAŁ] No tak, tak, no oczywiście, ale to dlatego się właśnie śmiejesz, to jest sprzęt, który jest typowo do wszystkiego przy okazji, no ale jednak do wszystkiego jest, a wspominał o tym teraz, no bo to jest taka, powiedzmy, klejnot koronny w tym ekosystemie Apple’a pokazujący jak bardzo… to ten ekosystem jest uzależniający.
[KRZYSZTOF] Tak, a dopytam Apple Watcha, bo ty miałeś na nadgarstku swego czasu i co, on zniknął częściej, czy po prostu to już nie dla ciebie, czy sobie wymieniłeś?
[MICHAŁ] Nie, nie, wiesz co, przez większość czasu używam Apple Watcha, ale jest to dla mnie sprzęt tak bardzo przezroczysty, że chyba nigdy nie nagrałem o nim jakiegoś dłuższego materiału nawet. Ja od dłuższego czasu staram się, chociaż długo mi dosyć ostatnio nie wychodziło, wyrabiać sobie jakieś tam normy kroków, chodzić czasami na siłowni, czasami biegać i dlatego tego Apple Watcha używałem. Teraz na przykład zacząłem sobie testować zegareczek Huawei’a i będę choć już zadowolony w tym Huawei’u i myślę, że Apple Watcha mi nie będzie brakowało. Dla mnie to jest coś, co faktycznie Mam, używam, ale nie mam o tym zbyt dużo do powiedzenia, bo nie wykorzystuję większości jego możliwości.
[KRZYSZTOF] My niebawem będziemy, tak naprawdę, kolekcjonować usługi z Cupertino, a nie sprzęty. No bo ten twój MacBook, czy mój MacBook, to są z tego samego roku komputery, z tego co kojarzę. I kurcze, no ja nie mam potrzeby wymieniania tego MacBooka Pro jeszcze, no nie? I chyba długo nie będę miał, więc…
[MICHAŁ] Nie, ja też zupełnie nie… Do mnie co roku, kiedy wchodzą nowe generacje procesorów Apple, trafiają nowe komputery. Ostatnio miałem Maca Studio. I nawet jeżeli zadam sobie przez kilka tygodni tego luksusu pracowania na znacznie mocniejszym sprzęcie niż ten, który mam, to nie znaczy, że jakkolwiek tego mocniejszego sprzętu potrzebuję i potem za nim tęsknię, bo tak nie jest. Ja sobie powiedziałem, że MacBooka wymienię sobie, kiedy zmieni się design zewnętrzny, kiedy wejdzie być może ekran OLED-owy, który czuł, że kupując mam faktycznie coś nowego. Prawdopodobnie to będzie albo przyszły rok, albo 2027, z tego co pamiętam. Ale to nie jest coś, do czego mi się spieszy. Znaczy spieszy mi się z jednego prostego powodu. Powiedzmy, że wymaksowałem mój budżet, kiedy kupowałem ten laptop i pożałowałem na wbudowaną pamięć i teraz przez to cierpię. I to jest jedna rzecz, która mnie boi. Boli, ale co wiesz, to równie dobrze mogłem to załatwić już te parę lat temu i wtedy ten komputer byłby dla mnie wciąż iście idealny. A teraz po prostu mnie to trochę lat przed nimi boli, bo jednak nie lubię pracować na dyskach zewnętrznych, a czystki muszę robić bardzo regularnie.
[KRZYSZTOF] No bo wiesz, tak sobie właśnie myślę, że ta długowieczność jest jakby coraz bardziej rozciągana w kierunku, nie wymieniam, bo po cholerę. No więc, ja tylko czekam, nawet dzisiaj mi gdzieś jakiś news mignął, w dzień kiedy to nagrywamy, że Apple podnosi już ceny usług w innych krajach, tak drastycznie podnosi. No i tak sobie myślę, że hmm, no musi podnosić, no bo jak sobie zobaczyć ile kosztuje Apple One, czy tam nie wiem, po kolei każda z takich usług, no to trochę nie ma podjazdu do cen konkurencji. Więc cieszmy się z tanich tych pakietów, bo moim zdaniem szybko odejdą w najbliższych latach, co też nie dziwi, no bo to jest jakby druga noga przychodów tej firmy po iPhone’ie, co jest niezwykłe swoją drogą a propos tego uzależnienia.
[MICHAŁ] Tak, są te usługi, z tego co pamiętam w każdym raporcie rosną procentowo i nic dziwnego. No ale teraz też wyczuj dobrą okazję bo te… te podwyżki gdzieś tam zginą w tłumie, no bo teraz w ostatnich miesiącach były podwyżki cen chyba wszystkiego, jeżeli chodzi o elektronikę, jeżeli chodzi o usługi.
[KRZYSZTOF] Ty chyba kiedyś powiedziałeś taką tezę, tak mi się wydaje, że to było jeszcze, że jakby najlepsze, co można, co mogliby teraz zrobić, to wypuścić turbo taniego iPhone’a, no bo to się równa kolejne miliony. dla ludzi, którzy nie mają nic od Apple a jak już go kupią, to już z górki pójdzie. Oczywiście to się nie wydarzyło, patrz 16e. No ale teza była dobra, jeżeli faktycznie to byłeś ty, to teza była dobra.
[MICHAŁ] Tak, miałem kiedyś taki film z tytułem w stylu, że iPhone musi potanieć.
[KRZYSZTOF] No, ja cały czas czekam, ale chyba się nie doczekam.
Dobra, wracając do ciebie, kiedy ty miałeś taki, wiesz, „Aha!” moment się to profesjonalnie nazywa, że po prostu poczułeś, nie wiem, nie? To nie jest ta droga właśnie, ja chcę mieć tą zajawkę w pierwszym rzędzie, a wszystko inne, no po prostu się musi udać, bo ludzie chyba jak zobaczą mnie, to nie odejdą raczej prawdziwego niż wyreżyserowanego. Kiedy to było? W sensie, każdy ma jakiś taki aha moment, kiedy się decyduje na zmianę.
[MICHAŁ] Nie wiem, czy był to jeden konkretny moment. Na pewno to długo mnie dojrzewało i na pewno dosyć długo był plan, zanim ten materiał w ogóle nagrałem. Jestem zdziwiony. i dziękuję Ci bardzo, że zwróciłeś tak na nie uwagę, na tyle, że go obejrzałeś, zaprosiłeś mnie tutaj na to takie rozwinięcie tematu, bo ja, szczerze powiedziawszy, nagrałem go bardziej dla siebie, niż dla odbiorców, dla widzów. My oczywiście niczego innego nie ujmujemy, ale chodzi mi o to, że cały czas wcześniej ten plan był w mojej głowie i troszkę go odpadałem. Myślałem sobie, a dobra, to jeszcze ten jeden film zrobię, to jeszcze ten drugi film zrobię, a to jeszcze coś tam i oryginalnie chyba chciałem z tym ruszyć w ogóle od początku roku. Potem od lutego, nie pamiętam, czy w końcu wyszło od kwietnia, czy od marca, ale to się bardzo, bardzo przesunęło i wiedziałem, żeby to naprawdę się wydarzyło, żebym ja nie tkwił w tym maraźmie — to muszę wystosować jakąś deklarację publicznie i dlatego właśnie wystosowałem tę deklarację publicznie. A jeszcze wcześniej robiłem sobie takie mikroeksperymenty, nagrywając właśnie więcej filmów o Nintendo czy jakieś tam filmy, które na przykład nie miały w ogóle przebitek, filmy kilka bez scenariusza, co też mi się wcześniej nie zdarzało.
No i zauważyłem, że odbiór nie był gorszy w przypadku innych materiałów, wyświetleniowo też. Dlatego postanowiłem wejść w pełni i co prawda teraz te wyniki na moim kanale sumarycznie są troszkę słabsze, ale to dlatego, że właśnie nagrywałem mniej materiałów, ale jeżeli sobie wyciągniemy średnią, na przykład wyświetleniową, to ona jest lepsza niż te kilka miesięcy wcześniej. A mnie też troszkę dojechało życie.
Znaczy jestem i byłem bardzo szczęśliwy, ale po prostu pojawił się synek w domu, więc wiadomo, że to reorganizacja wszystkiego i jeszcze bardziej… No właśnie wszystko się zmieniło, zmieniło się oczywiście na lepsze. ale ta praca też zeszła troszkę na dalszy plan, bo zmieniły się priorytety. I z jednej strony to super, że mam taką możliwość, że mogę patrzeć, jak sobie ładnie rośnie, rozwija się, spędzać z nim dużo czasu. Z drugiej strony natomiast, kiedy miałem na tę pracę jeszcze mniej czasu, to tym bardziej miałem poczucie, że robię pewne rzeczy… troszkę wbrew sobie i to jeszcze na szybko. Więc stwierdziłem, że w tym całym i zmęczeniu i w pracy tak właśnie na szybko i w ogóle potrzebuję się uspokoić i nawet jeżeli nie będę poświęcał tej pracy więcej czasu, to chcę ten czas poświęcać na coś, co sprawi mi przyjemność i czego nie będę robił zestresowany.
[KRZYSZTOF] Ty masz trochę podobnie do tego, co ja też odkryłem jakiś czas temu, że my jako solo przedsiębiorcy to też zmagamy się pewnie z takim wyzwaniem pod tytułem, bo ja albo mam super dużo tasków na jeden dzień i mogę sobie to wytłumaczyć, że — dobra, jest tego za dużo, jestem przepracowany — albo mam ich średnio dużo i od razu wtedy… zaczynam robić jeszcze mniej rzeczy niż to, co mam na liście, bo mi się wydaje, że tego czasu i tak mam sporo. I ja sobie to kiedyś zaobserwowałem na sobie, że właśnie im mniej mamy czasu, tym większe mamy wyostrzony, tym lepiej mamy wyostrzony radar na tą destylację tych gówno rzeczy, że tak powiem wprost, no nie? Tych pierdołek, których w ogóle nie musimy robić, nie? To jest po prostu jakby, nie wiem, kreatywna selekcja, może tak to powinienem nazwać, nie? Wiesz o co mi chodzi chyba, nie? Ja przynajmniej tak mam.
[MICHAŁ] Tak, tak, coś z tym jest. I faktycznie też jest coś takiego, że wcześniej jakimś cudem wydawało mi się, że też mam mało czasu, co teraz z perspektywy mojego obecnego życia uznaję za zupełną bzdurę. No ale jednakowoż udaje się nadal robić całkiem sporo i na kanale, i te rzeczy poboczne, więc da się. No ale właśnie da się też m.in. dlatego, że skupiłem się na tym, co nie tyle może jest prostsze w realizacji, ale bliższe temu, czym się bardzo interesuje na co dzień i temu, co chcę przekazywać tak sam z siebie. No bo też często robiłem takie filmy, gdzie byłem z siebie dumny. I nadal jestem. Zawsze stawiałem na jakąś taką narrację w tych filmach. Starałem się przedstawiać tematy, które potencjalnie dla osób nie będących zainteresowanymi zakupem jakiegoś sprzętu mogłyby się wydawać nudne. To ja chciałem je przedstawić w jakiś taki, nałożyć na nie taki spin, No i fajnie, to się czasami udawało, tylko że w sumie, skoro nawet zdaniem takiego geeka jak ja te tematy nie były zbyt ciekawe dla postronnych, to po co ja się mam ich w ogóle tykać?
[KRZYSZTOF] No właśnie, ale bardzo ładnie powiedziałaś, w sensie podsumowałeś parę wątków, które jeszcze chciałem poruszyć, to może przejdźmy do tego jakby, co ty byś teraz powiedział? W takim razie poradził sobie trochę sprzed lat, bo ty kończyłeś tak jak ja dziennikarstwo, czyli turboniszowe studia, jeżeli chodzi o to czym się aktualnie zajmujesz, kiedyś się zobaczy na tę prostą korelację poprzez pryzmat np. naszych rodziców, to w ogóle się nie tłumaczy w żaden sposób. No a mimo tego się udało, u mnie i u ciebie, to byś dzisiaj w ogóle powiedział komuś, żeby poszedł na studia, A jak chcę być jakimś twórcą w internecie czy w ogóle otwieram szeroką parasol, to wiesz — pytam, tak po prostu.
[MICHAŁ] No wiesz, nie będę teraz mówił jak typowy rodzic wychowany w PRL-u, że tutaj dyplom jest ważny, bo oczywiście, że nie jest. Na studiach też nie uważam, żebym jakoś bardzo wiele się nauczył. Ale no… to zrobię to, co robię, trochę dzięki tym studiom. I tak naprawdę była to seria fortunnych zdarzeń, która do tego doprowadziła. No, ale jednak. Myślę, że gdzieś bym tam się na pewno zaczepił, nawet tych studiów nie mając. Ale na te studia poszedłem, robiąc w sumie troszkę coś takiego, jak teraz z kanałem, czyli w skrócie z jakimś własnym… z innymi zainteresowaniami, bo ja oczywiście nie wiedziałem i czułem się też z tego powodu taki bardzo świadomy na moim roku, że idąc na dziennikarstwo, to nie znaczy, że ja będę zaraz prowadził Dzień Dobry TVN i że każdy z mojego roku będzie później znanym dziennikarzem, bo raczej prawie nikt nie jest, więc to się sprawdziło. Ale to po prostu mnie szczerze interesowało. Chciałem to robić też jako taki dupochron. Złożyłem papiery na kilka innych kierunków. Niektóre były bardziej rozsądne, niektóre mniej. Rozważałem na przykład też psychologię, na którą się dostałem, bo to też mnie jakoś tam interesowało. No ale zawsze gdzieś tam w duszy grało mi dziennikarstwo, więc zupełnie nie patrząc na to, jak bardzo to jest rozsądne czy nierozsądne, na dziennikarstwo, no i chyba było warto, tak ogólnie.
[KRZYSZTOF] Jak już powiedziałeś o tej swojej psychologii, bo to ciekawe, ciekawe co mówisz, to myślę, że to jest dobry moment, żeby zapytać wprost. Czy ty uważasz, że doświadczyłeś jako twórca technologiczny wypalenia zawodowego? Pytam zupełnie, wiesz, wiadomo co pytam, nie?
[MICHAŁ] Tak, myślę, że tak. To jest, wiesz, krótkie, proste pytanie, prosta, prosta wczoraj odpowiedź. Raczej tak, było tego wszystkiego za dużo, jeżeli chodzi o tę technologiczną właśnie część działalności, to rynek bardzo poszedł w tę stronę. Przede wszystko jest do siebie podobne, do mnie spływały telefony, zegarki, inne takie rzeczy. Rosła mi bardzo kubka wstydu, gdzie ludzie do mnie pisali maile, mówię teraz o producentach. Porzuciłeś coś tam, czy już możemy zabierać, czy już będzie test, a kiedy będzie test. A mi się tego po prostu nie chciało robić, bo przestało mi to… mogą po prostu jakoś jarać. I w sytuacji, w której naprawdę jakiś telefon, za który wiele osób takich po prostu interesujących się tematem dałoby się pokroić, a u mnie on przez półtora tygodnia leży w kartonie, bo nie chce mi się go rozpakować. A potem przez kolejne tygodnie go rozpakuję, ani mi się nie chce, ani nie mam zbyt dużo czasu żeby włożyć do niego moją własną SIMkę, no to coś chyba jest bardzo mocno nie tak. Szczególnie w porównaniu z tym, jak to wyglądało u mnie kiedyś. Dlatego stwierdziłem, że muszę od tego odpocząć. I teraz o dziwo, po tych paru miesiącach, gdzie tego typu treści nie było u mnie prawie w ogóle, powoli odradza się we mnie jakaś taka ciekawość i kilka też telefonów sobie… wziąłem, nie wiem, czy nie ograniczę się w omawianiu ich tylko do shortów, ale no na przykład nowa Motorola, ta sprawa na mnie interesuje. Czy teraz Realme zrobiło z Aston Martinem telefon, to też dzisiaj dla mnie przyszedł, bo chętnie lubię takie edycje specjalne. No i ten Samsung Edge, którego wie panem nie jestem, no ale przynajmniej to jest właśnie coś, o czym można pogadać, bo jest trochę inne. Więc potrzebowałem zdecydowanie odpocząć.
[KRZYSZTOF] Wiesz co, bardzo dziękuję, że w ogóle powiedziałaś o tym leżeniu w pudełkach, bo w sumie mógłbym powiedzieć to zaraz jak byś skończył i o tym nie wspomniał. Zresztą taki miałem plan, dlatego, że miałem podobnie, w sensie ja bym był nawet w stanie po nickach wymienić z X chociażby. Z naszej społeczności, właśnie te osoby, które by się dały żywcem pokroić. A ja Ci powiem, że w pewnym momencie już sam stwierdziłem, że jakby, nawet z tego poletka Apple, no nie? Po prostu branie wszystkiego nie ma sensu, skoro nie masz nic odkrywczego do dodania na ten, na temat tego nowego produktu. Albo go nigdy nie używałeś, nie? Więc nawet nie masz punktu odniesienia, nie? No bo po prostu wiesz, tych twórców trochę jest na tym świecie, więc ja na przykład już się pogodziłem z tym, że ja nie mam problemu, ja chętnie komuś to odstąpię, skoro ja po prostu mam poczucie, że nie wniosę nic nowego i jeszcze bym się sam z tym źle czuł, no to to nie jest sposób na nic w sumie, na żaden sukces, a przynajmniej dla mnie nie jest, bo dla kogoś może by i był, może by to umiał inaczej wykorzystać. Ale też faktycznie biorę już taką bardzo ostrą selekcję tego wszystkiego, żebym to czuł i żebym też, wiesz, raczej na dłuższy termin miał to wszystko, możliwość sprawdzić w swoim workflow, niż no po prostu klepanie, dla samego klepania. Zresztą każdy ma w tym naszym technologicznym torcie wycinek. Są i tacy, którzy po prostu to robią właśnie i ja to oczywiście… się szanuję, natomiast no też się pogodziłem, że to nie jestem ja, ja tego mentalnie nie czuję, tak że widzisz, podobnie mamy.
[MICHAŁ] No tak, są bardzo różni ludzie, kanały na YouTube też są bardzo różne, mają różne źródła wyświetleń, różne widownie i też myślę, że nie ma co robić takich uproszczeń i mówić o całej społeczności twórców technologicznych, no bo oni mają zupełnie różne potrzeby, tak jak w pracy, nie? Niektórzy lubią mieć ciągłe wyzwania, ciągle coś nowego, a dla innych najlepsze jest stabilne zatrudnienie w urzędzie. Tak dla niektórych wspomnieniem marzeń i czymś, bo też znam takie osoby, co oni mogą robić przez 20 lat jest testowanie jednego telefonu po drugim. W „Komputer Świecie” na przykład są super tacy eksperci, których ogromnie szanuję i dla nich to nadal jest zabawa i to jest ekstra i tacy ludzie są bardzo potrzebni, bo te testy robią zdecydowanie na bardziej zaawansowanym poziomie niż ja. No ale właśnie to nie jestem ja, czy to nie jesteś ty i to jest spoko.
[KRZYSZTOF] W jaki sposób u Ciebie wygląda to teraz, jeżeli chodzi o plan? Planowanie tak naprawdę treści wprzód? Każdy z nas to robi zresztą, nie, to też nie jest żadna tam tajemnica, bo mówiłeś o tym, że pracujesz nad kilkoma materiałami, czy zatem czujesz w tym jakiś oddech teraz większy, że no patrzysz sobie na to. Ja sobie na przykład widok miesiąca w iCal pusty drukuję, na papierze sobie drukuję i sobie to ołówkiem, bo tak mi pomaga. w głowę lepiej to rozumie, nanoszę, odcinki, tematy, współpracę, etc. Widzisz na to wszystko i pojawia się ta przestrzeń, której ty szukałeś? Czy jest to tak, wiesz, że w sumie nie wiem o czym, ale wierzę, że ta intuicja przyjdzie. Jak to jest?
[MICHAŁ] Wiesz co, przez pewien czas była ta przestrzeń i było… trochę łatwiej, powiedzmy przez jakiś ostatni miesiąc. Teraz troszkę znowu wszystko wejdzie na bardziej szalone, szybsze obroty, ponieważ mamy koniunkcję planet taką, że po pierwsze, za tydzień z kawałkiem premiera drugiego Switcha, a po drugie okres, teraz już nie E3, ale Summer Game Festu i tych wszystkich najważniejszych prezentacji producentów gier. Więc tutaj na pewno będę miał bardzo dużo do roboty i też nie jestem jeszcze w stanie wszystkiego zaplanować. Ale raczej właśnie na drugą połowę czerwca sobie zostawię te moje jakieś większe projekty, nad którymi pracuję. Natomiast też chciałbym mieć i już ze dwa razy miałem, ale ostatecznie mi to nie wyszło, takie kalendarze publikacji, gdzie po prostu wpisuję sobie w Excelu jakiś dany rodzaj treści, który będzie tego i tego dnia opublikowany i nie uznaję tego za jakieś trzymanie siebie na kagańcu, dlatego że czym innym jest po prostu życie w jakichś takich schematach, które ogólnie lubię. Czym innym mówienie sobie… że „Michał, musisz mieć dwa filmy w tygodniu i minimum osiem w miesiącu i z tego cztery muszą być o technologii i cztery o grach”, no bo to było takie męczące. A to, że ja będę wiedział z uprzedzeniem mniej więcej, na kiedy mam coś zrobić, no to raczej jest dla mnie spoko. Szczególnie, jeżeli to będzie tylko do użytku wewnętrznego, że tak powiem, i będę sobie mógł coś sam wewnętrznie przesuwać. To też mi pomaga, bo zauważyłem, że kiedy… żeby zrobić sobie jakieś listy rzeczy do zrobienia danego dnia, to nawet jeżeli ich jest wiele, to kiedy one istnieją tylko w mojej głowie, to czuję taki natłok myśli, presję i po prostu się tym stresuję. A kiedy mogę sobie po zrobieniu kilku z nich ciurkiem ładnie w aplikacji odhaczyć, no to od razu jest inna satysfakcja i od razu dużo lepiej, spokojniej funkcjonuje.
[KRZYSZTOF] Aczkolwiek jeszcze a propos takich rzeczy, które się dochodzi po latach, to ja na przykład ten rok jest dla mnie przełomowy pod kątem upraszczania rzeczy w kontekście aplikacji first party, nie? Ja byłem takim gościem bardzo wiele lat, który jak miał wspomniany program do GTD, to to musiał być kombajn do GTD, no nie? W sensie taki kombajn, że tam jak odznaczyłeś nawet, że to zrobiłeś, to Wiesz, on próbował być cwańszy i zrobił ci z tego zadanie rekurencyjne, że może jeszcze kiedyś do tego wrócisz, no nie? i tak dalej, więc no dobiłem, tam nie polecam. No i teraz jestem jakby w systemowych Remindersach, nie? Przypomnieniach od Apple. W ogóle wiele się pozbyłem, wielu subskrypcji, jakichś takich multinarzędzi na rzecz systemowych rozwiązań. I to też obserwuję a propos naszej bańki technologicznej, że może to jest kwestia AI. teraz, nie wiem, a może subskrypcji, które tylko drożeją, w ogóle tego świata subskrypcji, też sporo o tym pisałem w tym roku, że ludzie się tak, wiesz, w sumie zatrzymują i ej, ale w sumie, no tutaj płacę trzy razy za to samo, bo każda z tych aplikacji robi to samo, tu mi mówią, że jest AI, ale tu już dawno to jest, no i wiesz, o co mi chodzi? Może to też jest taki czas, że wszyscy wracamy do kartki papieru, nie chcę.
[MICHAŁ] No te rozwiązania po prostu robią się lepsze, bo w nas już też zgasła zajawka do instalowania czy nawet czas do instalowania sobie 15 różnych aplikacji, które robią to samo i sprawdzania jaka jest najlepsza. Ja też raczej…
[KRZYSZTOF] Mam wrażenie, że to jest wypadkowa tych dwóch rzeczy, o których powiedziałeś. Wiesz, tak pośrodku, nie? No bo się starzejemy, no po prostu.
[MICHAŁ] Tak bardzo optymistyczny akcent teraz.
[KRZYSZTOF] No widzisz, moi drogi, no tak to jest, no, ale co? Może jak się będziemy nagrywali następnym razem, to powiemy, że „No, jak tam u Ciebie w słomiance?”. Może tak być.
Dobra, powiesz mi jeszcze i nam tutaj, jeżeli chodzi o to zdrowie psychiczne, które jest ważniejsze dla ciebie, niż było po tej zmianie, tak się przynajmniej domyślam, w tym momencie. Też w kontekście pytam rodzicielstwa, no nie, no ja nie wiem tutaj autopsji jak to jest, ale myślę, że warto o to zapytać, bo też dzielisz się tym publicznie, za to szanuję. Jak się zmienia takie życie właśnie twórcy technologicznego, kiedy się pojawia dziecko i jak ty, z jakimi technikami, co jest takim twoim, wiesz, czasem Michała, który chyba miałby cię uchronić w domyśle przed znowu tym wypaleniem, nie? To jest granie w gierki na przykład. Na przykład, może tak być. Co to jest u Ciebie?
[MICHAŁ] Wiesz co, trudno powiedzieć tak naprawdę, co to, kurde. Teraz muszę sam się nad tym zastanowić…
[KRZYSZTOF] Spokojnie się zastanów, bo wiesz, pytam o to o taki moment, bo ja mam różne z tego typu rzeczy. Jest bieganie, są spacery, jest tam, wiesz, duńska filozofia. Każdy ma coś innego. Ale jakby ja mam świadomość tego, że potrzebuję pewnego rodzaju mechanizmów, żeby też, mówiąc zupełnie prosto, nie zbzikować. I no i chyba każdy w tych czasach trochę tego potrzebuje, czy jest po wypaleniu, przed wypaleniem, czy po prostu żyje sobie z dnia na dzień. Tak się mi wydaje, mogę się mylić.
[MICHAŁ] To są rzeczy, które pozwalają mi się zrelaksować, nawet kiedy tego czasu jest niewiele. Ostatnio wróciłem do chodzenia dosyć regularnie na siłownię. To jest taki czas dla mnie. Jak się zrobiła ładna pogoda, wróciłem też do biegania z moim trenerem z siłowni. Zrobiliśmy sobie takie wyzwanie, że obaj zapisaliśmy się na półmaraton, który akurat na takim dystansie nie biegaliśmy, więc mam motywację, żeby się nie zbłaźnić i faktycznie do tego półmaratonu trenować. Ale ogólnie rzecz biorąc, to też właśnie czas spędzany z żoną i z synkiem albo z synkiem też działa na mnie bardzo tak odbudowująco. Tylko tutaj kluczem jest to, żeby… ten czas znaleźć w dobie, bo zupełnie inaczej podchodzę do tego wtedy, kiedy mam poczucie, że zostawiam laptopa i moje obowiązki na dany dzień są faktycznie zrobione, a zupełnie inaczej, kiedy nie jestem w stanie się zrelaksować, bo wiem, że coś tam jeszcze nade mną wisi, że coś komuś miałem wysłać, że coś komuś wiszę, że jakiś film miałem opublikować, a go nie ma. No to wtedy faktycznie po prostu źle funkcjonuje na co dzień. Więc tak długo, jak udaje mi się, nawet jeżeli mam mało jakiegoś czasu na takie przyjemności typu granie w gierki, tak długo, jak udaje mi się zrobić te swoje obowiązki w pracy, tak długo najlepszym relaksem jest dla mnie po prostu spędzanie lepszy czasu.
[KRZYSZTOF] Czyli widzisz, potwierdzasz też to, że jakby ilość tych kawałków na dany dzień na liście, którą sobie wybierzemy, ale taka ilość zjadliwa, że my wiemy, że jesteśmy to jakby w określonym czasie w stanie zrobić i dowieść, która jest dowożona, no to to jest najlepszy sposób na przygotowanie się, żeby potem czerpać frajdę i tutaj wstaw x, y, z. I też to obserwuję. Mam tak samo zbieganie. Jeżeli coś tam wisi to ten trening jest z automatu inny.
[MICHAŁ] Tak zdecydowanie. Wydaje mi się, że to jest najważniejsze w kontekście takich osób jak my, które nie pracują na etacie. Tylko same siebie muszą pilnować.
[KRZYSZTOF] My, jako soloprzedsiębiorcy mamy tak, że możemy błyskawicznie zapełnić tę listę, w dziesiątkach zadań i to bez problemu byśmy to zrobili jako akt włożenia tych tasków na tę listę. Pytanie czy by to miało sens. To się w pełni zgadza. Tak działa umysł — osób bez bata w postaci szefa. Tak to jest.
[MICHAŁ] Tak, no mnie też często, często moja Ada pyta czy ktoś tam inny, czy rodzice i czy macie dzisiaj dużo pracy. To ja mówię, że nie mam na przykład dużo rzeczy do zrobienia na dzisiaj, ale jakbym chciał, to bym sobie te prace rozpisał na 24 godziny bez przerwy. Tak to niestety wygląda zwykle.
[KRZYSZTOF] I też mało się o tym mówi, więc fajne, że ten wątek się pojawił. Dobra, to tytułem powoli brzegu naszego dzisiejszego gadania chciałbym cię jeszcze podpytać… Chciałem zapytać o właśnie tę otwartość wśród twórców technologicznych, ale też innych, myślę, twórców w internecie na temat tego, no jak to życie wygląda, no nie. Czy ty myślisz, że ona jest wystarczająca, czy trudno to w ogóle oceniać, no bo tu każdy decyduje o własnym uzewnętrzenieniu, tak naprawdę na bazie swojego życia, swoich priorytetów. Wielu innych wektorów, więc trudno to oceniać. Jak to jest? Bo ja mam wrażenie, że w ostatnich latach jest tego na szczęście więcej, być może to jest znowu zbieg totalnie różnych okoliczności, w tym mody, tej dobrej mody na zdrowie psychiczne i na równowagę/dobrostan, gdzieś tam łapanie balansu, no a być może po prostu nie powinniśmy tego oceniać. Nie chcę też oceniać, pytam po prostu.
[MICHAŁ] Ja nie sądzę, że należę do jakiejś ogromnie ucieśnionej grupy społecznej, ale cieszę się, że moim zdaniem po prostu rośnie troszkę świadomość w społeczeństwie tego, jak taka praca wygląda. Bo o ile z reguły ludzie w internecie myślą, że robią się coraz bardziej bezczelni i jakichś pozytywnych komentarzy jest coraz mniej. O tyle kiedyś nikt mi nigdy nie pisał rzeczy w stylu „Ej, ale się musiałaś narobić przy tym filmie”. A teraz takie komentarze się zdarzają, że „Oj, to musiało być dużo roboty tutaj”. „Dziwię się, jak znajdujesz na to wszystko czas”. Z większości ludzi to nie wygląda tak, że ktoś siada po prostu przed kamerą i gada. Bo na początku, kiedy tym się zajmowałem, to często odnosiłem wrażenie, że jeżeli film trwa 20 minut, to z perspektywy większości odbiorców ja na zrobienie go też poświęciłem 20 minut, co jak obaj wiemy, no raczej mija się z prawdą. Więc to jest bardzo spoko.
No i to, co robimy, bycie tymi twórcami, wiadomo, że jest fajnym zajęciem. Oczywiście nie jest to jakaś ścieżka usłana różami, bo tak jak gadaliśmy przez większość tej rozmowy, łatwo się chociażby wypalić, trzeba się mierzyć z ludźmi, które bardzo często są niemili. Nie ma się co oszukiwać, że jest to najgorsza praca na świecie. Bo z jakiegoś powodu wiele osób chciałoby to robić i jest to bardzo fajne. Ja trochę jestem zawstydzony wręcz, że pytasz mnie o takie rzeczy, bo ten film, o którym w tej chwili rozmawiamy, tak jak już wspominałem, ja nagrałem bardziej dla siebie, jako taką obietnicę, którą składam sobie przy świadkach po prostu. Aczkolwiek wtedy się pojawiło bardzo wiele wspierających komentarzy i to było naprawdę super. Ale rzeczywiście jak jakiś twórca postanawia się uzewnętrznić i nagrywa jakiś film na temat swojego stanu psychicznego, to jakoś zawsze mnie do tego ciągnie, zawsze oglądam i bardzo często też piszę jakieś słowa wsparcia po prostu jako kolega. tej samej grupy zawodowej. A co ty o tym sądzisz?
[KRZYSZTOF] Wiesz co, powiem ci, że mi się to bardzo podoba. Ja jestem za to mega wdzięczny, bo tu jeszcze temat wdzięczności też trzeba poruszyć, że to jest jedna z tych metod, które warto praktykować i gdzieś tam zgłębiać. Że naprawdę, tak jak powiedziałeś, nie mamy najgorszej pracy na świecie. Powiedziałbym, że naprawdę jest to zbieg różnych okoliczności, za które mamy być wdzięczni, powinniśmy być w sumie każdego dnia wdzięczni, to nie jest patetyczne zdanie, tylko fakt po prostu, ja przynajmniej staram się tak do tego podchodzić. Natomiast obawa jaką ja mam w tym całym pozytywnym zwrocie w kierunku opowiem jak to wygląda od kulis, jest taka żeby z tego nie zrobiła się moda i wzorzec, bo w czasach wsparcia sztuczną inteligencją nie jest trudne, jak dobrze wiesz, napisać scenariusz ze wsparciem owej sztucznej inteligencji odcinka, który będzie perfekcyjnie wycelowany w grupę docelową i będzie nostalgicznym odcinkiem pod tytułem „Wypaliłem się zawodowo”, jako twórca. I tego się obawiam, jak to będzie, jak my będziemy, czy my będziemy na tyle w stanie i nasi widzowie mieć w sobie tego radaru na człowieka w człowieku, żeby takie rzeczy wyłapywać, bo niestety, ale zaryzykuję tezę, że z czasem stanie się to po prostu takim wzorem, który ludzie będą próbowali dla zasięgów, mówiąc zupełnie wprost i trochę dla na litości wykorzystywać. Taką mam obawę. Mogę się mylić, obym się mylił.
[MICHAŁ] Może tak być, ale wydaje mi się, że tutaj na pewno wiele będzie zależało nie tyle od tych twórców, co od widzów. Bo jeżeli chodzi o jakichś twórców polskich, których na przykład ja oglądam i cenię, no to wydaje mi się, że są to osoby, które… które na pewno by stroniło od takich działań. Natomiast w tym youtubowym mainstreamie, tam gdzie odbywały się kąpiele w basenach z kulkami, potem Prime MMA i tak dalej, tam takie ruchy dziwne pod konkretną modę były powszechne, będą powszechne i tym odbiorcom też, jak widać, prawdopodobnie to nie przeszkadza. Być może będzie taki kolejny trend pod tytułem „Zdrowie psychiczne, wypaliłem się”, ale nie sądzę, by to dotyczyło ani tych twórców, których ja oglądam, czy ogólnie jakichś tam twórców z tego poletka gamingowo-technologicznego. I chciałem jeszcze powiedzieć, że dużo zależy od odbiorców. My akurat jesteśmy wydajni. Czują się szczere chłopaki i nasi odbiorcy też są bardzo fajni i czują się z nami w jakiś sposób związani, za co też jestem ogromnie wdzięczny. Na nich to działa. Ale w Polsce wydaje mi się, że ogólnie o zdrowiu psychicznym mówi się coraz więcej, ale dość niewiele. To byłby taki safe bet, żeby mówić akurat o takich rzeczach w przypadku tych największych kanałów, które mają miliony subskrypcji. No bo jednak w wielu osobach pierwsza reakcja na takie rzeczy to będzie w dupach się poprzewracało. I że kiedyś, kiedyś, kiedyś, kiedyś to było zupełnie inaczej. Powołanie do wojska powinni dostać i zaraz. im się depresja skończyła. Więc nie wiem, czy na pewno to jest taki dobry sposób na wzbudzenie jakiegoś współczucia u większości twórców.
[KRZYSZTOF] To prawda, też trzeba pamiętać myślę o tym, o jakim twórcy mówimy, lub twórczyni, bo jeżeli ktoś zaczyna teraz, to on zaczyna z zupełnie innym audytorium, niż nasze audytorium. pamiętające czasy Neostrady. Umówmy się, nie? Więc to jest też taki papier.
[MICHAŁ] Teraz jesteśmy dziadkami Neostrady, a nie dziećmi Neostrady.
[KRZYSZTOF] To prawda, to prawda. Ja akurat jestem z tego dumny, bo powiem Ci, że jako ostatnie pokolenie pamiętające Polskę bez internetu, no to jest coś, za co można być wdzięcznym. To jakkolwiek to dziwnie nie brzmi, ale mówię to z perspektywy dziś. Kiedyś bym, pewnie 10 lat temu bym w życiu takiej tezy nie wysnuł publicznie. Teraz jestem z tego zadowolony, że mam ten punkt odniesienia.
[MICHAŁ] Mhm, no mam podobnie.
[KRZYSZTOF] Dobra, wsparcie dostałeś po tym filmie, powiedziałeś już też, że to przyjęcie było okej. To zastanawiam się, co dalej, nie? Czego tobie życzyć, Michał? Czy tobie życzyć tego, żeby w tym plannerze twoich treści było jak najwięcej pustych przestrzeni, w które raz sobie złożysz recenzję figurki, raz serię na temat jakichś top gierek, która będzie trwała 150 minut i to będzie najdłuższy film na polskim YouTubie gamingowym. Nie wiem, czego ci życzyć?
[MICHAŁ] No chyba przede wszystkim spokoju, który pozwoli mi takie rzeczy realizować bez oglądania się na algorytmy, bez oglądania się na to ile filmów opublikowałem no i po prostu robienia tego, na co naprawdę mam ochotę. Wydaje mi się, że wreszcie jestem w pozycji, w której teoretycznie mogę sobie na to pozwolić, tylko czasami mój gadzi łeb mi nie pozwala na to.
[KRZYSZTOF] No to życzę, żeby on nie stał się na poziomie aktualnym Siri i Apple Intelligence. Jak się tak nie stanie, już tak zakończę po jabłko białe, to myślę, że przeżyjesz i my wszyscy z Tobą też.
Dzięki Michał pięknie za szczerość w tym odcinku i przede wszystkim za to, że się zgodziłeś, bo to też jakaś forma pokazania trochę swojej prywaty, która wiem, że nie jest łatwa dla nikogo, więc… Bardzo Ci za to dziękuję.
Pozdrawiam oczywiście wszystkich Twoich widzów z tego miejsca, jeżeli tego słuchajcie i dzięki Wam również za spędzony ze mną czas! No i cóż, życzę żebyśmy się spotkali za parę lat i pogadali o sukcesach wynikających z tego momentu zmiany, a niech one będą najbardziej spektakularne.
Tego Ci z całego serducha. Dzięki!
[MICHAŁ] Super, bardzo dziękuję. Pozdrawiam też Twoich stałych słuchaczy. I do usłyszenia.
[MUZYKA]
Raz jeszcze, na koniec, żeby nie umknęło. Przypominam, zostaw na Apple Podcasts lub na Spotify taką liczbę gwiazdek, jaką uznasz za stosowną.
Do usłyszenia w kolejnym odcinku, a za dziś bardzo dziękuję.
[MUZYKA CICHNIE – KONIEC ODCINKA]





































































