#412 transkrypt – Zacznijmy od podstaw: iPhone 17 i AirPods Pro 3
Możesz pobrać transkrypcję w formacie .PDF.
Partnerami tego podcastu są: iDream.pl oraz Pancernik.eu.
[MUZYKA]
Tu Krzysztof Kołacz, a ty słuchasz właśnie podcastu, „Bo czemu nie?”. Usłyszysz w nim o technologiach, które nas otaczają i nas w tych technologiach zanurzonych. Sprawdzam, pytam i podpowiadam jak korzystać z nich tak, aby to one służyły nam, a nie my im.
Proszę, zostaw opinię na Apple Podcasts lub na Spotify. Twój głos ma znaczenie!
Zaczynamy.
[MUZYKA CICHNIE]
Czołem Moi Drodzy! Witam Was serdecznie w odcinku, w którym – zgodnie z Waszym życzeniem, a mówiąc to mam na myśli naprawdę sporą liczbę komentarzy na łamach każdego możliwego, społecznościowego kanału za co dziękuję serdecznie! – w tym odcinku zajmiemy się omówieniem dwóch, nowych produktów Apple: iPhone’a 17, na którego sam, prywatnie przesiadłem się z modelu 16 Pro oraz nowych AirPods Pro 3. generacji.
Zanim to, trzy sprawy, a mianowicie – wydałem ostatnio e-booka, który pogłębia temat intencjonalnego i mądrego korzystania z naszych urządzeń. Ma tytuł Przycisk „Sprawdzam!” I pomaga zaprzęgnąć technologię do pracy dla Ciebie. Szczegóły znajdziesz pod adresem: boczemunie.pl/ebook/ oraz w opisie tego odcinka. To publikacja, która serio może Wam się przydać na ostatnie 100 dni roku i tę jesień, a zawiera treści, ćwiczenia i porady, które sprawdziłem na sobie przez ostatnie ponad 15 lat życia z i mówienia o technologii.
Przypominam także, że wszelkie linki do osób, rzeczy i innych spraw, które padną w tym odcinku znajdziecie w jego opisie i pod adresem boczemunie.pl/412/. Tam także namiary na mój newsletter okołotechnologiczny, który wysyłam w każdą sobotę o poranku i właśnie m.in. za zapis do niego może wspomniany e-book otrzymać. Sprawdź, może to coś dla Ciebie!
I jeszcze na koniec informacja do tych osób, które zostawiają w sporo pytań, czy to w dedykowanym formularzu czy w mediach do mnie – trochę się tego zebrało, wiem o tym i nagramy sobie w październiku cały odcinek Q&A. Cierpliwości!
Przechodzimy do głównych tematów tego odcinka i od razu zaczynamy od iPhone’a 17. Gwiazdy tej jesieni.
Swój prywatny model w kolorze białym i o pojemności 256 GB odebrałem z salonu iDream w piątek, tak jak wszyscy. Tak więc mówimy tutaj o totalnie zwykłym zakupie, a nie żadnej współpracy, choć Apple też takiego mi przysłało, ale w innym kolorze – to nie ma to znaczenia, bo po prostu sam chciałem się od bardzo dawna na podstawowy model przesiać. O czym wiedzą Ci z Was, którzy są ze mną dłużej.
Już wiele lat temu podskórnie czułem, że absolutnie nie jestem klientem, dla którego tworzone są iPhone’y Pro. Nie zajmuję się zawodowo wideo, fotografia mobilna była dla mnie satysfakcjonująca już na poziomie możliwości iPhone’ów 11 i absolutnie nie potrzebowałem niczego więcej. Ostatnie lata spędzone z modelami z linii Pro to wręcz tak duży zapas możliwości, że po prostu go nie wykorzystywałem.
Dlaczego zatem dawno temu nie przeszedłem na modele podstawowe?
Odpowiedź jest prosta – miały zbyt wiele kompromisów względem zakupu uwzględniającego długi horyzont czasowy (u mnie trzy do czterech lat) oraz zbyt wysoką cenę. Nie chodzi o możliwości finansowe, ale o zdrowy rozsądek, którego w Apple po prostu brakowało. Począwszy od 60 Hz ekranów w telefonach za ponad 4000 złotych, a skończywszy na procesorze i małych (ale celowych) brakach to tu, to tam. Większość podzespołów ich bazowych modeli była też dużo słabsza niż to, co można było dostać u konkurencji na Androidzie, na którego i tak bym nie przeszedł z uwagi na 20 lat spędzone w jednym ekosystemie.
Wiosną tego roku sprzedałem prywatny model 14 Pro, z uwagi na przestarzały port Lighting, który posiadał, a trzymanie go kolejny rok skutkowało tylko utratą wartości sprzedaży w jeszcze dłuższej perspektywie. Na ostatnie 9 miesięcy przesiadłem się na model 16 Pro, który miałem w testach i właściwie był to dla mnie smartfon kompletny i to jego (prywatnie, bez żadnych rabatów i współprac z kimkolwiek) zamierzałem kupić tej jesieni dla siebie. Zwłaszcza, że ceny tych urządzeń teraz spadną. Tak się jednak nie stanie. Dlaczego?
Głównie z uwagi na ekonomię. Ponownie, kalkulując opłacalność względem przyjętego przeze mnie horyzontu czasowego, przez który to urządzenie ma mi służyć, oraz moje prywatne wymagania, okazało się, że ku zaskoczeniu wszystkich obserwatorów – Apple, wprowadzając tej jesieni podstawowy model iPhone’a 17, właściwie zrealizowało (a nawet przewyższyło) listę życzeń względem bazowego telefonu z Cupertino.
Apple w końcu nie udaje, że wszystkie linie ich produktów są dla wszystkich, ale wyraźnie je pozycjonuje. Mnie w tej retoryce wystarczy to, co podstawowe. Zwłaszcza że we wrześniu 2025 roku okazało się być lepszym wyborem niż wersje Pro sprzed roku, a do tego prawie połowę tańszym.
Zaraz powiem Wam w szczegółach o różnicach, które sobie wynotowałem, ale zacznę od tego, że w ogóle wychodzi na to, że Apple nie doszacowało popytu na nową, podstawową siedemnastkę o około 30%. O tyle zwiększyli zamówienia, bo po prostu tych telefonów nie ma, a czasy dostawy w Apple Online Store są jak na bazowy model rekordowo długie. Przynajmniej na moment nagrywania tego odcinka.
W przeciwieństwie do nowych modeli Pro, ten minimalistyczny, sprawdzony design zdecydowanie bardziej mi pasuje. Kiedy będę omawiał dla Was jesienią modele Air i Pro powiem o tym więcej, ale jeżeli chodzi o moje pierwsze wrażenia to tak:
Model Air to małe dzieło sztuki, aczkolwiek ma zbyt wiele kompromisów dla mnie, abym mógł mu zaufać dziś. Głównie chodzi w moim przypadku o brak trybu makro w aparacie, który akurat często wykorzystuję. O baterii wypowiem się w pełnej recenzji.
Model Pro natomiast kompletnie jest poza moim gustem. Nie podoba mi się do tego stopnia (wizualnie, bo technologicznie jest to oczywiście najwyższa możliwa pólka dedykowana fotografom, filmowcom i ludziom odpalającym np lokalnie modele LLM czy robiącym zaawansowane rzeczy), ale uważam, że to najbrzydszy iPhone, jakiego stworzono. Mówię za siebie i o gustach się szerzej zwykło wiadomo, nie mówić. Tak czy owak ja czuję tutaj ogromne rozczarowanie i choć rozumiem, że ten jego siermiężny wygląd idzie w parze z możliwościami, lecz na tle iPhone’a Air i iPhone’a 17 wygląda jakby nie zrobiło go Apple. Takie moje pierwsze wrażenie. Więcej kiedy indziej.
Wracając do iPhone’a 17 i znając dobrze i obserwując to środowisko od ponad dwóch dekad, podsumowałem i porównałem w punktach, dlaczego ten model jest w 90% lepszy od najlepszego jeszcze miesiąc temu modelu 16 Pro, z którego korzystałem. Oto fakty:
- W końcu dostaliśmy dokładnie taki sam, a nawet lepszy, ekran Always On o częstotliwości odświeżania od 1 do 120 Hz i jasności 3000 nitów (2000 nitów miał 16 Pro), który do tego jest większy i ma cieńsze ramki. To dokładnie zaspokaja potrzeby większości spośród tych osób, które do tej pory narzekały na ekrany z częstotliwością 60 Hz, montowane w smartfonach dekadę temu, i dla Apple był to po prostu wstyd. Dziś ta dyskusja się kończy.
- Do tego dochodzi warstwa Ceramic Shield 2 z przodu, czyli szkło, które ma być trzy razy bardziej odporne na zarysowania.
- Powodem, dla którego nie zakładałem przejścia na 17 Pro i 17 Air, była też całkowicie nowa konstrukcja obudowy, która nie jest jeszcze sprawdzona przez rynek. Nigdy nie inwestuję własnych pieniędzy w takie pierwsze nowości. Dlatego między innymi chciałem zostać z modelem 16 Pro, ale model 17 dokładnie spełnia tę z moich preferencji. To nadal sprawdzona przez wiele lat konstrukcja, która otrzymała maksimum możliwości wewnętrznych. Tego scenariusza nie przewidziałem i jest to pierwszy raz w historii Apple w przypadku podstawowego modelu ich telefonu.
- Siedemnastka posiada lepszy procesor A19, który starczy na dłużej i zapewnia większą energooszczędność.
- Do tego większą baterię i dłuższy czas pracy netto na niej. Według deklaracji, które w moich testach przeważnie pokrywają się z realnym użyciem.
- A już z żywotności ogniwa w testowym modelu 16 Pro byłem zadowolony!Aparat przedni Center Stage 18 MP, którym możemy robić zdjęcia zarówno horyzontalne, jak i wertykalne bez zmiany ułożenia telefonu w ręce. Tej funkcji nie posiada obecnie żaden inny smartfon na świecie. Wszystkie nowe modele dostały ten nowy sensor przedniego aparatu, a konkurencji trochę zajmie, zanim go skopiują. Przypominam, że mówimy o podstawowym modelu 17.
- Pomimo oczywistego braku teleobiektywu względem wspominanej i używanej przeze mnie aktualnie modelu 16 Pro, pozostałe dwie kamery są w modelu 17 identyczne. W przypadku zeszłorocznego modelu podstawowego (iPhone 16) różnica była spora. Z teleobiektywu korzystam kilka razy w roku, więc dla mnie to bez znaczenia.
- Do tego dochodzą nowe funkcje Spatial video recording, Dual Capture, których i tak nie wykorzystam, a których także nie miał zeszłoroczny model Pro.
- Ładowanie bezprzewodowe ładowarkami MagSafe również jest szybsze niż modelu 16 Pro i poprzednich.
- Ilość pamięci RAM taka sama, 8 GB. Nie potrzebuję więcej, zwłaszcza że więcej niż połowa funkcji Apple Intelligence szybko do Europy nie trafi.
- Do tego dochodzi nowy modem C1X autorstwa Apple (od A do Z projektowany przez nich), który daje wyższe prędkości przesyłu danych komórkowych i ponownie – 30% niższe zużycie energii względem modemu firmy zewnętrznej, który zastosowano w iPhone’ach linii 16.
- Dodatkowo kolejny autorski chip otrzymał też Apple N1, odpowiedzialny za Wi-Fi, Bluetooth i inne łączności bezprzewodowe (w jednym), które także wspierają dużo nowsze standardy niż rok temu, m.in. Bluetooth 6. Tego również 16 Pro nie ma.
- iPhone 17 ma nową funkcję bezpieczeństwa o nazwie Memory Integrity Enforcement (MIE), która de facto chroni (sprzętowo) nawet przed narzędziami typu Pegasus i której również nie ma żaden inny smartfon na rynku.
- Jeżeli chodzi o baterię, to trzyma mi aktualnie zauważalnie dłużej (jest też większa i ma 100% kondycji względem 96% po roku w 16 Pro) niż 16 Pro. Pomimo tego samego ekranu.
- Zapewne zawdzięczamy to nowym, autorskim układom C1X i N1 oraz procesorowi, z podwyższania energooszczędności których Apple słynie. To jednak zbyt wcześnie, aby wydać ostateczny werdykt. Na ten moment jestem nią zachwycony. W 16 Pro też nie narzekałem.
- Natomiast to, co na pewno trzeba dodać to fakt, że 17-tka prawie w ogóle się nie grzeje. Za to 16 Pro w cieplejsze dni potrafił naprawdę się zagotować tego lata. I to było już nieprzyjemne, a gdybym używał go bez etui (co w ramach testu robiłem w ostatnich dniach porównując to przy okazji przenoszenia się na nowy model z 17tką właśnie) – de facto bywały sytuacje, że 16 Pro był za gorący. Nieprzyjemny w dotyku i powodował dyskomfort w dłoniach.
- Wcześniej tego nie zauważałem, bo przez większość czasu jednak noszę telefon w etui, ALE to też lekcja dla mnie, aby na takie testy i rzeczy zwracać bardziej uwagę.
- Braku czytnika LiDAR kompletnie nie zauważę, ponieważ nie skorzystałem z niego ani razu w przeszłości. Braki w kamerach, jak wspominałem wcześniej, kompletnie mnie nie dotyczą i są bez znaczenia.
- Do czego mogę się przyczepić? USB-2, niestety, aczkolwiek telefon podłączam w celu transferu danych tylko raz na dwa tygodnie, gdy regularnie wykonuję lokalną kopię zapasową jego zawartości w Finderze na macOS (obraz całego dysku iPhone’a). Będzie wolniej, ale nie na tyle, aby było to dla mnie jakimś większym problemem.
- Co ciekawe, model Air, który jest tej jesieni oczkiem w głowie firmy, także pod kątem choćby aparatów wypada gorzej od podstawowego, choć w jego przypadku to nie ma znaczenia (o czym nieco niżej).
- I na koniec zostawiłem cenę. 3999 zł, za które dostajemy też dwa razy tyle pamięci w standardzie. Mnie spokojnie od lat wystarcza właśnie 256 GB, a teraz mam to w cenie bazowej. Dostajemy pod wieloma względami więcej niż za ponad 5000 zł rok temu (w przypadku modelu 16 Pro). Zeszłoroczny model bazowy (iPhone 16) wypada na tle siedemnastki gorzej niż blado i to lekka drwina z klientów, którzy go wybrali parę miesięcy temu, płacąc nawet więcej. Niestety.
Przyznam szczerze, że jako osoba obserwująca zawodowo tę firmę od lat, takiego scenariusza się nie spodziewałem. A do tego, w przeciwieństwie do nowych modeli Pro, ten design zdecydowanie bardziej mi pasuje. Dla ciekawskich – wybrałem kolor biały, do którego wracam po latach. Tak, jest nudny, a jednocześnie właśnie za to go uwielbiam i jak tylko mogę, to go wybieram.
To dość znamienny moment w historii Apple i jestem przekonany, że iPhone 17 okaże się hitem sprzedażowym pierwszego kwartału fiskalnego za 2026 rok, który obejmie u Apple okres świąteczny. Dlaczego nie nowy model Air ani modele Pro? Ponieważ tam nowości są adekwatne do ceny, a urządzenia te mają wąskie grupy docelowe.
Aira kupią najwięksi fani marki i osoby, którym zależy na tym, aby wyróżniać się z tłumu na ulicy nowym iPhone’em (nigdy do tej grupy nie należałem). Cytując wiceprezesa Apple: „Osoby, które chcą manifestować status najładniejszym designem, jaki zrobiliśmy”.
Modele Pro to urządzenia dla fotografów i filmowców, co firma wprost w tym roku powiedziała ze sceny. Bez wodolejstwa. Też po raz pierwszy w historii ich marketingowej narracji. I taka zmiana mi odpowiada, jednocześnie ucinając dyskusję o tym, czy iPhone’a Pro warto kupować do wysyłania poczty i przeglądania X-a. Choć zdaję sobie sprawę, że każdy sam decyduje swoim portfelem.
Dla mnie, także jako twórcy technologicznego, to moment, w którym nie trzeba już gimnastykować się w tłumaczeniu odbiorcom i znajomym, że podstawowy iPhone jest wystarczający – jednocześnie mając w głowie kwotę, jaką przyjdzie im za niego zapłacić, i kompromisy, które jednak do niej nie przystoją. Nadeszły czasy, gdy dla (zaryzykuję tę tezę) 90% zainteresowanych klientów Apple, iPhone to po prostu iPhone. Podstawowy. To wystarczy i to na długie lata. Jestem naprawdę pod wrażeniem i cieszę się, że tak podstawowa elektronika jest dla mnie interesująca oraz… po prostu ekscytująca. I to nie z powodu nowych rzeczy, ale spełniania precyzyjnie – moim oczekiwań. Choćby były tylko moje – za siebie mogę jedynie mówić.
Pora na AirPods Pro 3 teraz i tutaj kilka wniosków z pierwszych dni spędzonych z tymi słuchawkami, choć wątpię, że po czasie wiele więcej będę miał na ich temat do powiedzenia. Po kolei:
- To po pierwsze ewolucja jeśli masz model 2. generacji i rewolucja jeśli posiadasz 1. generację. I tak kolejno na start podpowiem, że odpowiednio posiadacze 1. generacji zdecydowanie mogą rozważyć wymianę a jeżeli jesteś zachwycony 2. generacją i działa dobrze do dziś – wedle uznania, ale różnicy aż takiej nie odczujesz.
- Największa zdecydowanie jest w działaniu ANC! Te słuchawki miejscami dorównują AirPods Max i to jest dla mnie absolutny gamechanger. Mają, wg mnie, najlepsze ANC na rynku i do tego (od zawsze) nie powoduje ono tzw. Efektu topielca, czy efektu studni. Względem 2. generacji Apple mówi, że jest dwa razy mocniejsze – ja oceniłbym to na 2,5. Względem 1. generacji zdecydowanie ponad czterokrotnie. Kosmos totalny.
- Nowe pianki pamiętające kształt kanału małżowiny usznej oraz będące hybrydą silikonowych wkładek i pianek mają na to ANC spory wpływ, ale nie ma róży bez kolców:
- AirPods Pro 3. leżą inaczej w uszach i do tego trzeba się przyzwyczaić. Tak, znowu minimalnie zmienili ich kształt. Nie jest to problem, ale jest to coś co wymaga przyzwyczajenia.
- Od razu odpowiem, że wszelkie pokrowce na etui ładujące; dedykowane 2. generacji tego produktu – nie pasują do nowego modelu. Etui ładujące jest minimalnie większe.
- U Pancernika czy na Amazonie można już jednak znaleźć nowe produkty dla nich.
- Samo etui nie ma też fizycznego przycisku, więc jeżeli chcecie wywołać tryb parowania na twardo, np na potrzeby parowania z Androidem, to musicie uderzyć w przód etui ładującego (okolice świecącej diody, którą teraz także ukryto pod plastikiem) i wówczas go wywołacie.
- Pomiar tętna – tutaj kilka uwag ode mnie, jako biegacza długodystansowego:
- Po pierwsze, jeśli macie Apple Watch i korzystacie z AirPods Pro 3. to nie ma możliwości wskazania, które urządzenie ma być tym domyślnym; mierzącym Wasze tętno. Algorytmy Apple decydują o tym samem a wynik uśredniają w czasie rzeczywistym. To minus, ale na potrzeby testów zdjąłem zegarek.
- Pomiar tętna działa tylko z urządzeniami Apple i tylko z ich aplikacją do ćwiczeń na ten moment.
- Połączyłem się tym samym z profesjonalnym paskiem Polar na klatkę piersiową, z którym zazwyczaj biegam, ale parując go z drugim iPhone’em, przez co co na nim widziałem pomiar z Polara, a na moim widziałem pomiar z AirPods Pro 3., gdy Watch był zdjęty.
- Mogłem to sprawdzić odpalając teraz w iOS 26 trening bezpośrednio na iOS, bez zegarka i teraz wnioski: Różnica jest. Dla amatora bez znaczenia, dla kogoś kto np chce biegać w oparciu o strefy tlenowe czy progi mleczanowe – nadal zostaje tylko i wyłącznie pasek na klatę, bo różnica pomiaru na poziomie 7-25 uderzeń to za dużo. Można wyjść tym sposobem przy dłuższym wysiłku już w próg większe zakwaszenia i to jest bezsensu. Za duże wahanie. Jeśli jednak ktoś zaczyna, albo (co się zdarza) rozładuje mu się w trakcie treningu pasek na klatę, a ma zapiętego Apple Watcha. i AirPods Pro 3 w uszach, to watchOS automatycznie zacznie używać kombinacji czujników z nadgastka i słuchawek i to może uratować awaryjnie sprawę. Dla amatorów – to bez dwóch zdań świetna opcja a jeszcze lepsze jest to, że nie trzeba mieć Apple Watcha. Różnica między pomiarem z nadgarstka także występuje i bywa różna. Muszę to sprawdzić w dłuższym horyzoncie czasowym, ale dla 90% klientów uprawiających sport rekreacyjnie to będzie miało zerowe znaczenie.
- Powiedzmy sobie to wprost – Apple wprowadziło do najpopularniejszych słuchawek na świecie pomiar tętna na bardzo dobrym dla większości osób poziomie, czyniąc je urządzeniem z certyfikacją medyczną i to jest tak czy owak kosmos. Profesjonaliści wiedzą, że dla nich są inne rozwiązania.
- Jeżeli chodzi o certyfikat IP57, który 3. generacja słuchawek AirPods Pro posiada, to jak wspominałem podczas mojego i Mateusza z kanału „Twoja Rzecz” live tuż po zakończeniu Apple Event – nie ma dla mnie znaczenia. Już poprzednie modele przeżyły na sobie ogromną ilość potu podczas treningów i nie miały do dziś żadnej usterki. Zresztą, Mateusz na dźwięku się zna bardziej niż ja i już dziś śmiało mogę zachęcać Was do subskrybowania jego kanału i wypatrywania tam jego autorskiej recenzji nowych AirPodsów Pro.
- Bateria trzyma mi w nich na równi z AirPods Pro 2. generacji które mają 2 lata. Jest też mniejsza, ale być może Apple lepiej nią zatem zarządza. Nie wiem. Ja różnicy nie widzę bez włączonego ANC. Z włączonym ANC jest coś około 1,5h dłużej.
- Czego brakuje?
- No niestety: Live Traslation nie dla języka polskiego, czyli kolejna kosmiczna technologia poza Unia Europejska. Brak słów i nawet chyba szkoda tego komentować szerzej. A szkoda, bo to funkcja znosząca językowe bariery i granice, która ma szansę zmienić nawet turystykę (patrząc na ilość nasycenia rynku AirPodsami) ALE… poza Europą. Dlaczego? Apple oficjalnie milczy.
- Nagrywanie audio przez mikrofony AirPods w trakcie rejestracji wideo na iPhonie 17/Air/Pro? Również zablokowane. Dlaczego? Apple oficjalnie milczy.
- Na szczęście działa chociaż Camera Control, czyli robienie zdjęć i wyzwalanie nagrywania wideo za pomocą lewego pałąka AirPods (działa to też w starszych modelach).
Generalnie jestem zażenowany poziomem wykastrowywania przez Apple nowych produktów z powodu regulacji unijnych i to realnie daje nam urządzenia i systemy – potrafiące mniej. Czasami znacznie mniej niż to samo na terenie USA. Za… tę samo cenę. Komentarz zbędny.
W kolejnym odcinku zajmiemy się… nowymi systemami, bo tutaj też bez rozczarowań się nie obyło, choć ogólnie jestem na tak. Tak, jak obiecałem Wam tuż po tegorocznym WWDC, przygotuję długi odcinek z gościem na ich temat oraz całego Liquid Glass, które dla Apple – zdaje się otwierać zupełnie nową epokę.
Przypominam o świeżutki e-book: boczemunie.pl/ebook,
A na koniec prośba – jeśli jeszcze nie obserwuje na stałe tego podcastu, a jednocześnie go lubicie (bo dotrwaliście chociażby do tego momentu) – wciśnijcie odpowiedni przycisk Obserwuj w aplikacji, której go słuchacie lub dajcie suba na YouTubie. Dzięki temu nic Wam nie umknie, a nam pomaga to walczyć z algorytmami platform streamingowych.
[MUZYKA]
Raz jeszcze, na koniec, żeby nie umknęło. Przypominam, zostaw na Apple Podcasts lub na Spotify taką liczbę gwiazdek, jaką uznasz za stosowną.
Do usłyszenia w kolejnym odcinku, a za dziś bardzo dziękuję.
[MUZYKA CICHNIE – KONIEC ODCINKA]



































































