#461 transkrypt – iPad w sztuce
Możesz pobrać transkrypcję w formacie .PDF.
Partnerem tego podcastu jest iDream.pl – współpraca płatna.
[MUZYKA]
Tu Krzysztof Kołacz, a ty słuchasz właśnie podcastu, „Bo czemu nie?”. Usłyszysz w nim o technologiach, które nas otaczają i nas w tych technologiach zanurzonych. Sprawdzam, pytam i podpowiadam jak korzystać z nich tak, aby to one służyły nam, a nie my im.
Proszę, zostaw opinię na Apple Podcasts lub na Spotify. Twój głos ma znaczenie!
Zaczynamy.
[MUZYKA CICHNIE]
[KRZYSZTOF] Czołem, Moi Drodzy! Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku, w którym to człowiek i jego historia odegrają pierwsze skrzypce. Dziś będzie o sztuce, malarstwie, północy — mojej ukochanej — nauce i iPadzie, na którym postanowiła moja dzisiejsza rozmówczyni tworzyć — tworzyć obrazy, tworzyć sztukę, wybierając właśnie to urządzenie z całego portfolio Apple jako swoje narzędzie pracy.
To już za moment, a zanim zaczniemy, to przypomnę jeszcze, że wszelkie linki do osób, rzeczy i innych spraw, które w tym — przedostatnim w aktualnie trwającym sezonie — odcinku padną, znajdziecie w jego opisie i pod adresem boczemunie.pl/461. Tam także namiary na mój newsletter okołotechnologiczny, w którym sztuka również gości, a który wysyłam w każdą sobotę o poranku. Sprawdź — być może to coś dla Ciebie.
A dziś jest ze mną Natalia Jankowska — artystka, niespokojna dusza, osoba, która — jak sama zresztą mówi — przedstawia emocje, które choć czasem głęboko są w nas ukryte, ukazują się światu w niezwykły i delikatny sposób. Pięknie powiedziane. Czołem, Natalia, witaj w „Bo czemu nie?”.
[NATALIA] Cześć!
[KRZYSZTOF] Miło, że wpadłaś, miło, że się zgodziłaś. I od razu warto tutaj powiedzieć, co było bezpośrednim przyczynkiem do naszego dzisiejszego spotkania i rozmowy. A mianowicie 1 sierpnia prowadziłaś — o ile dobrze pamiętam — w jednym z salonów iDream właśnie warsztaty z kreatywnej pracy na iPadzie. A że ja lubię odzywać się do osób, które w pozytywny sposób są życiowo zakręcone, to trafiłem na Ciebie i bardzo się z tego powodu cieszę. Okazało się, że mamy ze sobą wiele wspólnego — nawet więcej niż tylko świat Apple, ale o tym nieco później. Naprawdę się cieszę na tę dzisiejszą rozmowę.
[NATALIA] Ja też.
[KRZYSZTOF] Zacznijmy od tego, czy możesz powiedzieć moim Słuchaczom i Słuchaczkom — bo lubią to najbardziej — jakie są początki Twojej historii, tej artystycznej historii. Od kiedy malujesz? Dlaczego w ogóle sztuka? Bo umówmy się — jeszcze kilka lat temu, mam na myśli przed rewolucją AI, wiadomo jak było z nami, artystami, humanistami, nie? Raczej nie wróżono nam przyszłości. Teraz, choć AI może zrobić piękną grafikę, to jednak coraz częściej dochodzą do mnie te echa, że może jednak ci humaniści nie będą mieli tak źle — skoro okazuje się, że emocje, o których tak dużo mówisz i które tak często przedstawiasz w swoich dziełach, są trudno zastępowalne przez algorytmy. No to jak to się zaczęło?
[NATALIA] Zaczęło się w dzieciństwie, najzwyczajniej w świecie — ponieważ moja mama malowała tradycyjnie obrazy farbą olejną, była też nauczycielką plastyki w szkole, w której się uczyłam. Obrazy, kolory — zawsze były w moim życiu. I tak sobie rysowałam, malowałam, to tak trwało latami, potem były momenty, gdy tego nie robiłam, ale jednak to, co wewnątrz, wygrywa — i to całe szczęście, bo zaczęłam coraz bardziej się rozwijać. Tak już od kilku lat — myślę, że to chyba około 10–11 lat — coraz więcej rysuję. Najpierw rysunek tradycyjny, ołówek, pastele, z farbą trochę mniej się lubię. A potem, jak powiedziałeś, przyszła rewolucja troszeczkę i postanowiłam postawić na technologię i zobaczyć, co i jak się w tym je.
[KRZYSZTOF] Czy był taki etap, w którym miałaś już na przykład iPhone’a? W ogóle od czego się ta przygoda Apple’owa zaczęła? O to powinienem zapytać, żeby to osadzić gdzieś tam w chronologii.
[NATALIA] Tak, iPhone był tą zawsze legendą, o której się wiedziało, że to super urządzenie i w ogóle cały świat Apple jest taki — no, warty uwagi. Więc najpierw pojawił się iPhone, a potem pojawił się iPad właśnie na zasadzie, żeby rozwijać tę swoją sztukę, rysować, mieć tę możliwość. No bo jednak tradycyjne metody rysowania, malowania są bardziej wymagające, a tutaj iPad był tym rozwiązaniem, że może być zawsze ze mną i tak szybko można coś stworzyć. Więc wtedy postanowiłam, że trzeba zainwestować i posiadać właśnie iPada.
[KRZYSZTOF] Powiedziałaś, że tradycyjne metody są trudniejsze w obsłudze — o ile dobrze zrozumiałem tak czytając między zdaniami — bo nie chodzi o to, że iPad maluje za Ciebie czy za kogokolwiek, kto go używa jako narzędzie, tylko że nie wymaga zabierania ze sobą arsenału kredek, pędzli, cienkopisów, ołówków, szkicowników i tak dalej. O to tutaj chodzi, bo chciałbym, żeby to wybrzmiało.
[NATALIA] Tak, dokładnie o to chodzi. Jest iPad, jest jedna tafla, jest jedno narzędzie, jest Apple Pencil — i w tym jednym małym narzędziu jest po prostu ogrom możliwości. Można mieć właśnie i ołówki, kredki i farby różne, więc nic nas nie ogranicza. I tak jak powiedziałeś, trzeba byłoby mieć cały arsenał produktów i całe to zaplecze, a tutaj mamy taki właśnie poręczny przedmiot.
[KRZYSZTOF] Zresztą z niego w tym momencie także nagrywasz i rozmawiasz ze mną, więc przy okazji jest to bezpośredni dowód na to, że to nie tylko notatnik cyfrowy czy cyfrowe płótno, ale także po prostu komputer. Ty masz iPada piątej generacji, o ile dobrze pamiętam — zgadza się?
[NATALIA] Tak, zgadza się.
[KRZYSZTOF] I do tego masz Apple Pencil — a więc też nie jest to model od razu Pro nie wiadomo co. I to też warto powiedzieć, że jeżeli chodzi o ten punkt wejścia do świata sztuki i świata Apple Pencila — bo jak już ktoś decyduje się na to, żeby iPad był tym cyfrowym płótnem jego lub jej, no to sprawa się dookoła ołówka od Apple toczy, raczej bez niego to nie bardzo. Tu wiadomo, są jakieś rozwiązania firm trzecich, ale w większości ludzie jak się już decydują na iPada, no to raczej na Apple Pencila również.
Jakie było Twoje pierwsze odczucie, kiedy użyłaś Apple Pencila? Bo różnie tutaj artyści mają. Kiedyś rozmawiałem o tym z Pawłem Jońcą, też rozmawiałem z Kają, moją tatuażystką — i każdy ma tutaj inne wspomnienia z tego pierwszego momentu, kiedy coś takiego zwykłego jak ołówek czy pędzel zastąpił Apple Pencil. Jak u Ciebie było?
[NATALIA] To było dosyć ciekawe doświadczenie, bo wiadomo, że jest to śliska powierzchnia — ekran. Sam Apple Pencil jest bardzo generalnie wygodny, fajnie leży. Pierwsze co, to trzeba było się przyzwyczaić do tej lekkości pracy. To było takie najdziwniejsze, że to po prostu tak szło, że dawało takie możliwości. Ale co mnie bardzo, bardzo mocno zaskoczyło jako plus — to jak czuły jest wyświetlacz, jak te wszystkie ruchy są odwzorowywane, jak właśnie kąt nachylenia ołówka jest ważny i jak jest odwzorowywany, jak nacisk jest odbierany. Szczerze mówiąc, aż tak się nie spodziewałam, że to jest aż tak dobrze odwzorowane. Bałam się, że nie będę mogła oddać tej lekkości kreski, że to po prostu zginie, że będzie takie jednolite, że nie będzie tego eteryzmu — jak bym powiedziała — a to właśnie wszystko jest.
[KRZYSZTOF] Po tej głębi, o którą chodzi. Bo Paweł Jońca mi o tym mówił — że on też był w szoku, dawno temu, jak jeszcze była pierwsza generacja Apple Pencila — że już wtedy to, że dało się zrobić cienie, w ogóle cieniować ołówkiem cyfrowym, to było coś, co dla rynku szeroko rozumianego, który wtedy definiowaliśmy jako Wacom i wielkie tablety ze studiów graficznych poprzedniej epoki, nagle okazuje się zostało totalnie zredefiniowane. I to w masowym konsumenckim produkcie, bo Apple Pencil nie jest produktem szytym przez firmę zajmującą się tabletami graficznymi — to jest Apple. Więc to też zmienia percepcję patrzenia na to.
[NATALIA] Tak, ta dostępność — to nie jest takie profesjonalne urządzenie. Bo też właśnie miałam wcześniej styczność z tabletem graficznym Wacom — a to przejście na iPada. Ta zmiana to był taki skok w kosmos.
[KRZYSZTOF] Tańsze i tak dalej, nie? A mimo tego jest lepiej dla wielu osób. To bardzo zdumiewające, nie?
[NATALIA] Dokładnie.
[KRZYSZTOF] Dobra, na chwilę odsuniemy sprzęt — bo do niego oczywiście wrócimy w kontekście software’u, na którym pracujesz, to za moment. Natomiast chciałbym dotknąć tych emocji, które starasz się w swojej sztuce pokazać, żebyś troszkę nam więcej opowiedziała o tym, co malujesz, co chcesz, i co rozumiesz poprzez te emocje. Dlaczego one są tak ważne — może w dzisiejszym świecie, być może to nie jest zbyt duże uogólnienie — a na pewno dlaczego tak ważne dla Ciebie?
[NATALIA] Wiesz co, chyba dla każdego są ważne emocje, wychodząc z takiego założenia. Co tworzę i jak tworzę — są to rzeczy, które są dla mnie ważne, są to emocje, które ja przeżywam. My tak na przykład spłaszczamy — jak myślimy o emocjach, to myślimy o takich podstawowych: złości, smutku, radości. A ja chcę wchodzić głębiej, w takie naprawdę niuanse chwili czy momentów w życiu. Bo są takie właśnie momenty, gdzie przeżywamy i zastanawiamy się, i możemy uchwycić to, że my teraz, nie wiem, siedzimy — i w tym naszym siedzeniu nie jest po prostu zastanowienie, czy zaduma, czy smutek, czy radość, tylko są jakieś takie dodatkowe rzeczy. Że na przykład wracamy do jakichś emocji, czy do momentów w naszym życiu. I to tak fajnie widać niekoniecznie w twarzy, tylko w całym ciele, w jakimś takim czymś, co jest naokoło. Światło, cienie takie życiowe? Tak, coś takiego.
Jakieś takie rzeczy, które są taką iskrą. Moje prace często są — to jest taka dosyć minimalistyczna sztuka połączona z realizmem, z hiperrealizmem, a czasem właśnie z taką abstrakcją. Że pokazuję części ciała, jakieś zarysy tkanin i często jest tak, że są kontrasty — na przykład tworzę ołówkiem, czy fizycznym, czy właśnie na iPadzie — jest na przykład ołówek, czyli jest taka szarość i są różnorodne jej odcienie. Są miejsca, które są delikatne, są miejsca, które są mocno zaznaczone i nagle są skontrastowane właśnie jakimś kolorem, mocną kreską, delikatną kreską, które pomagają jak gdyby zbudować ten nastrój, który ja chcę przekazać.
[KRZYSZTOF] Hiperrealizm zatem to jest ta epoka, ten czas w sztuce ogólnie — w historii sztuki — który najbardziej z Tobą rezonuje?
[NATALIA] Nie wiem, wiesz co, ja się tak też nie umiejscawiam. Ja się nie umiejscawiam w konkretnych epokach, ponieważ są malarze, są artyści w przeróżnych epokach, których bardzo lubię i których podziwiam — i od każdego coś czerpię. I czasem czerpię od jednych, czasem od drugich, to się tak fajnie przepaja właśnie przez to, że my jesteśmy tak bardzo emocjonalni. I myślę, że ja jestem też może bardzo emocjonalna — dlatego są te emocje — i ja w ten sposób też odkrywam z jednej strony siebie, trochę pokazuję siebie, udając, że tego nie robię.
Często właśnie porozmawiam z kimś, kto ogląda moje obrazy, moje rysunki, i czasem odkrywam to, że jestem onieśmielona tym, jak ludzie potrafią to wyczytać. Bo mi się czasem wydaje, że wplotłam coś bardzo delikatnego, a oni tu widzą to na pierwszym planie. Tak, często na pierwszym planie. A częściej jest po prostu tak, że oni tak się zastanawiają — widzą tą pierwszą emocję jakąś, odczytują ten obraz, a po chwili jest takie „a tu jeszcze jest coś”. Coś takiego niedopowiedzianego. I to mnie cieszy bardzo, bo właśnie o to mi w mojej sztuce chodzi — że to było takie nie do końca powiedziane, że tam coś jest więcej.
[KRZYSZTOF] Tak sobie myślę, że można to przenieść również na grunt tego, że każdy z nas jest pewnego rodzaju indywiduum, nie? I w tych dzisiejszych czasach, kiedy tak naprawdę AI wydaje się, że może wszystko sprowadzić do kopii czegoś innego — nawet kopii, która jest ciężko rozpoznawalna z oryginałem — ten indywidualizm, który bardzo często społecznie, zwłaszcza w Polsce, jest piętnowany, a wydaje mi się, że jest bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach.
Ta świadomość tego, że każdy z nas jest swego rodzaju indywiduum, na które składają się bagaż doświadczeń życiowych, nasze podejście do — i tutaj po przecinku każdy może wstawić różne rzeczy — do technologii, do życia, do sportu, do natury, do otoczenia, do kolorów, do pogody również, i w końcu im pochodnych spraw — o nas jako o całości. I dlatego, tak sobie myślę, te interpretacje sztuki, czy w ogóle otaczającego nas świata, są różne. I to jest ta część rzeczywistości, o którą my, zwłaszcza my fani i fanki technologii, powinniśmy teraz najbardziej walczyć i też zwracać na nią uwagę szalenie mocno. Bo jeżeli to zatracimy, to ja nie wiem, to może być różnie.
Ja na przykład teraz mega na to zwracam uwagę — co tworzy mnie jako Krzyśka. Też dużo o tym piszę w newsletterze, dlatego jest okołotechnologiczny. Co Ciebie tworzy jako Natalię? I tego AI nie skopiuje, bo nie ma jeszcze Twoich wspomnień, a więc nie ma też Twoich emocji czy bagażu doświadczeń z życia po prostu.
[NATALIA] Tak, dokładnie jest tak jak mówisz. Bo wracając teraz do obrazów i tych emocji — jest kilka takich obrazów. Czasem zahaczam o kompletną abstrakcję i często jest tak, że ktoś patrzy i mówi „a co tu jest na tym?”, a ja mówię „a co tu widzisz?”. Dla mnie te obrazy abstrakcyjne są takim — ja coś zrobiłam, namalowałam, stworzyłam właśnie w jakieś emocje, w jakieś zamysły, ale jest to tak abstrakcyjne, że każdy może to przeczytać w zupełnie inny sposób.
I to jest właśnie też w tych moich kobiecych obrazach — niektóre są jakby bardziej takie, że wszyscy je tak czytają od razu. Są obrazy, które wymagają zastanowienia, ale nie zastanowienia, co to jest, tylko takiego spojrzenia, chłonięcia tego, co się widzi — żeby wydobyć z siebie, co ja czuję, co ja myślę, i często tak właśnie odnaleźć to w sobie. I tak właśnie sztuka — tak jak powiedziałeś — jest tym, czego sztuczna inteligencja nie jest w stanie tworzyć, bo ona może tworzyć ładne obrazy, ale to są ładne obrazy. Tam jakby widać, że nie ma tej emocji, nie?
[KRZYSZTOF] Tak, ładne obrazy, które wzięły się z innych ładnych obrazów wytworzonych przez ludzkość do punktu, w którym ktoś nacisnął enter, wpisując prompt. No zgadza się.
Dobra, to w takim razie zostajemy przy człowieku i wprowadźmy bardzo delikatnie technologię do dalszej dyskusji — a mianowicie odwołując się do spotkania z żywymi ludźmi, które miałaś właśnie w jednym z salonów iDreamu na początku sierpnia, prowadząc te warsztaty z rysowania na iPadzie. Brzmi hasło „rysowanie na iPadzie, warsztaty u APR-a” — no fajnie, nie, fajnie. Tylko że ja myślę, że sporo też spotkałaś tam różnych emocji w tych ludziach, którzy przyszli. I o to chcę Ciebie zapytać — kto dzisiaj przychodzi na takie warsztaty, z kim Ty tam rozmawiałaś, jacy to są ludzie? Jakie to są emocje, jakie to są kreatywne dusze dzisiaj — bo pewnie też część młodych osób tam się znalazła. Dziś u progu zmiany tak naprawdę społecznej, ale także industrialnej świata, jaką jest generatywna sztuczna inteligencja i za chwilę ogólna sztuczna inteligencja. Kto tam przychodzi i po co — jeżeli chodzi o coś takiego jak malowanie?
[NATALIA] Wiesz co? Po części są to osoby, które już coś sobie tworzą. Nie boją się np. narzędzia, nie boją się kolorów, ale chcą na przykład dowiedzieć się jak coś zmienić, jak pracować na warstwach. Bo to była na konkretnym programie, prawda? Rozmawialiśmy — to już powiedzmy od razu, że Ty pracujesz na Procreate, nie?
Tak, dokładnie. Ja pracuję na programie Procreate, który jest właściwie dedykowany dla iPada i jest świetnym narzędziem, które daje ogromny wachlarz możliwości jeżeli chodzi o tworzenie różnego medium. Daje ogromne możliwości łączenia obrazów, wychodzenia w coś naprawdę fantastycznego. Tutaj też były właśnie takie rozmowy — łączenia, wychodzenia, jak daleko, co mogę zrobić. A to były krótkie spotkania, więc bardziej ogólne, nie indywidualne lekcje. Bo musiałabyś poznać poziom, na którym ktoś jest i co tworzy, i też trochę wejść pod skórę tych emocji tej artystki czy artysty.
A to było takie spotkanie, żeby właśnie przybliżyć możliwości, pytania, jak zrobić coś na rysunku. Przyszła też osoba, która właśnie dopiero zaczyna na iPadzie i trochę się tego boi — bo jak zostawić ten ołówek i tę kartkę. Że jednak jest ten strach, który ja też z jednej strony miałam w sobie — że jednak sztuka fizyczna jest tą taką sztuką przez duże S, prawda?
[KRZYSZTOF] A właśnie, to od razu Ci przerwę, żeby mi nie umknęło. Czy zatem może być prawdziwy wniosek, że młode osoby, widząc co się dzieje dookoła teraz w świecie pełnym AI, boją się, że kiedy sięgną też po cyfrowe narzędzie, to trochę tak jakby poddawały w wątpliwość swoje umiejętności artystyczne? Bo z tym to ja się akurat spotkałem już parę razy. Zastanawiam się, czy to tutaj wyczułaś, czy raczej to jest kwestia po prostu poznania nowego narzędzia — kropka, bez filozofii. Jak to odczytujesz?
[NATALIA] W niektórych osobach to było coś takiego właśnie, taki strach — że no jak, no przecież prawdziwe narzędzie. Bo to też nie jest to, że ten iPad, tak jak już wspomniałeś wcześniej, za Ciebie nic nie stworzy. Musisz mieć swoje umiejętności, bo bez tego nie stworzysz, nie pójdziesz dalej, nie będziesz coraz lepszy. Dopóki nie poznasz jakiejś filozofii koloru, to też nie będziesz — no to jest coś, co musisz mieć jako podstawę do tworzenia. Więc tego się nie przeskoczy i nic się z tym nie da zrobić — trzeba to przejść.
Ale jest właśnie taki strach po części, że to jest niby pójście na łatwiznę. To nie jest pójście na łatwiznę — o tyle jest to prostsze, że stosując cyfrowo, dwa kliknięcia i cofasz swój zły ruch i nie ma śladu. Na kartce, na płótnie, jak już zrobisz błąd, to musisz się zastanowić, jak go naprawić. Często jest to bardzo trudne, czasem staje się to wręcz niemożliwe. A na iPadzie masz tę swobodę, że możesz próbować, możesz popełniać błędy, działając właśnie na warstwach — możesz nakładać to na siebie bez strachu, że coś zniszczysz, co jest pod spodem. Nadbudowujesz to i daje Ci to duże możliwości.
W momencie, kiedy ktoś z tym swoim strachem, który ma właśnie tę obawę przed zmianą na pracę cyfrową, okazuje się, że daje ona dużo wolności. Okazuje się, że Twoja kreatywność jest w stanie niesamowicie rosnąć, że ona przyspiesza. I też mając tę podstawę, o której już powiedziałam — jak już się przekonasz do tego narzędzia, to ty tak po prostu idziesz. Tak jakbyś przyspieszał na rowerze z górki — że rozwijasz się niesamowicie, bo zaczynasz widzieć nowe możliwości. Twoja ręka się ćwiczy, Twoje oko, to wszystko idzie dalej. Więc uważam, że to jest bardzo fajne narzędzie, chociażby do tego, żeby rozwijać właśnie swój warsztat. To jest świetne narzędzie — taka żyłka, że tak powiem.
[KRZYSZTOF] Że iPad nie musi być ostatecznym płótnem dla kogoś, a może być świetnym podręcznikiem, szkołą, akademią — taką łączącą światy cyfrowy z tym namacalnym fizycznym, do którego bardzo często będą te osoby później tworzyły. To też architekci podkreślają, że iPad może być świetnym szkicownikiem na placu budowy, kiedy jeszcze mamy do czynienia z dziurą w ziemi. Dla innych będzie świetny do skanowania LiDAR-em — w wersji Pro — obiektów, budowania brył przestrzennych, kubatur, pomieszczeń i tak dalej. Ale na końcu i tak pójdą i będą coś tworzyli na desce, różnie bywa, nie?
I to jest chyba też ważne — dziękuję Ci, że to powiedziałaś — żeby nie szufladkować się od razu jako albo-albo. Albo kupię dziecku czy nastolatkowi tego iPada, bo chce, ma ten dryg, który Ty miałaś w dzieciństwie do kartki papieru i kredek, nazwijmy to tak, żeby to wszyscy zrozumieli, czy tam pędzli — no więc musi wybrać iPada i koniec, jak już wybierze tego iPada, to musi na tym tworzyć i sobie wymyślić jak to sprzeda w życiu. Albo możemy podejść na zasadzie: hej, dobra, jest takie urządzenie, jest taka aplikacja — w tym przypadku Procreate faktycznie wydaje się, że nie ma konkurencji. Zresztą też tak jak mówiła moja zaprzyjaźniona Kaja Chodorowska w odcinku 273 — opowiadała jak iPad stał się i Procreate właśnie standardem, absolutnie światowym standardem w branży tatuażu.
Więc wydaje się, że jest takie urządzenie, jest taka aplikacja, to trochę głupio, żeby nic z tego nie skorzystać — skoro to jest chyba dla młodej osoby teraz najniższy próg wejścia, łączący ten świat, który zna i w którym się dobrze odnajduje, świat cyfrowy, ze światem niecyfrowym. I to jest chyba ta siła iPada i to, dlaczego on się tak mocno przebił. Plus oczywiście do tego dochodzi stabilność, bezpieczeństwo, jakby konsekwencja Apple’a w tym, że oni ten produkt utrzymują, rozwijają, że to nie jest jednorazowy tani tablet z marketu, o którym świat zapomni, kiedy już wyjechał w partii produkcyjnej z fabryki, nie?
To jest chyba ten miks, który firmie z Cupertino tutaj udało się idealnie połączyć. Zresztą komu jak nie im, bo oni te dwa światy — humanistów i osób ścisłych — chyba najlepiej łączą w historii w ogóle, nie? Do dziś.
[NATALIA] Tak, zgadzam się. Ja właśnie też w sumie nie jestem artystką tworzącą tylko cyfrowo, ani tylko fizycznie. Ja mam prace, które tworzę cyfrowo, są prace, które tworzę fizycznie, ale też często jest tak, że najpierw tworzę jakiś pomysł cyfrowo, próbuję coś połączyć. Kombinuję, kombinuję i jak już jestem zadowolona z rezultatu, to wiem jak coś stworzyć — chociażby jakiś szkic, sprawdzenie kolorów, bo tak jak mówiłam, kartka nie wybaczy. Płótno — ok, możesz zamalować, ale poświęciłeś ileś godzin i coś zrobiłeś, i jest ok. Nagle popełniasz błąd i czasem fajnie jest zrobić sobie nawet — masz obraz, robisz sobie zdjęcie, otwierasz Procreate, wrzucasz zdjęcie i zastanawiasz się jak teraz to poprowadzić, jak wplątać właśnie to, co chcesz powiedzieć, co chcesz zmienić, prawda, jakimiś różnymi detalami zadziałać, zobaczyć co będzie najlepsze. Bo jest to cyfrowo, masz taką wolność. I to jest świetne właśnie, że to jest produkt, który daje Ci tę wolność — Twojemu umysłowi — idąc dalej, w Twojej twórczości się rozwijać. I wtedy, z tymi swoimi umiejętnościami, możesz to przełożyć właśnie na płótno, na kartkę.
I to jest świetne np. w projektowaniu wnętrz też — to jest świetne narzędzie do takiego nakreślenia wszystkiego, jak to ma wyglądać, jaki kolor dać. Naprawdę, to jest narzędzie, które — tak jak mówiłam — to jest jedna płaszczyzna, zabierasz w torebkę i działasz, nie?
[KRZYSZTOF] Tak sobie jeszcze myślę, Natalia, że warto powiedzieć o swego rodzaju kapsule czasu, żeby tak już powiedzieć — trochę nawiązując do apple’owego żargonu — którą na przykład Procreate w sobie ma, nie? Bo z płótnem nie odkręcisz siebie z przeszłości. Procreate ma taką funkcję, która pozwala zarejestrować coś w rodzaju animacji poklatkowej — filmu pokazującego, jakie były kolejne etapy powstawania danego dzieła. Fajnie jest się cofnąć i zobaczyć, gdzie ewentualnie Twoja uwaga skręciła w nie tę ścieżkę, w którą powinna. Twoja emocja, która przyszła skądś, wpłynęła w ten a nie inny sposób na finalne dzieło. To są super czasy, z których warto korzystać.
Jasne, ktoś teraz powie, że „no, ale to właśnie też jest ograniczenie, bo jak nie było takich dóbr, to trzeba się było dwa razy zastanowić”. Nie zgodzę się, bo bardzo często przez to zastanowienie się i zwlekanie wielu artystów nie tworzyło — i to można na kartach historii wyczytać. Albo sami mówili przy końcu swoich dni, że zbyt długo szukali dziury w całym, nie?
I fajnie, że teraz są takie sprzęty. Ja przynajmniej myślę, że warto to doceniać i po prostu nie bać się tego. Być może ten odcinek dla kogoś, kto ma w rodzinie taką utalentowaną artystycznie osobę, będzie tym takim światłem. Nikt nie powie mu konkretnie, że kup tę wersję z taką pamięcią — to absolutnie każdy może sobie zdecydować w tych czasach bardzo łatwo. Ale da może odpowiedź — po co w ogóle, nie? Warto. Przynajmniej mam nadzieję.
[NATALIA] Tak, tak, to mi się zgadza.
[KRZYSZTOF] Powiedz mi jeszcze, bo nie łączą nas tylko iPady i to, że jesteśmy oboje niespokojnymi duszami. Za co lubisz Północ? Bo wiem, że lubisz — nie tylko Norwegię — a nie mogę o to nie zapytać, skoro mam już tu osobę, która okazało się ma ze mną coś wspólnego także na tym gruncie. Myślę, że tam sporo emocji też z tyłu siedzi.
[NATALIA] O, za co kocham Północ? No to chyba każdy, kto na Północy był i pokochał, powie zgodnie — za naturę i za spokój życia. Tak myślę, że to są takie ogromne pokłady naszego życia, których myślę, że nam brakuje bardzo mocno w tym całym pędzie. Tutaj mówimy o przyspieszaniu pracy i rozwiązań, i tak dalej, a z drugiej strony potrzebujemy tego spokoju. I właśnie Skandynawia — dokładnie, w sumie Norwegia, bo Skandynawię jako całości jeszcze nie zwiedziłam, na razie skupiałam się na Norwegii — jest taka spokojna, piękna, tam jest dużo emocji i człowiek w sobie dużo odkrywa. Więc chyba najbardziej za to.
[KRZYSZTOF] Mogę powiedzieć tylko, że podlinkuję Wam w opisie tego odcinka jedno z wydań mojego newslettera, które zatytułowałem „Życie tętniące ciszą”. I tam sporo o Północy jest — to myślę, że taka moja definicja Północy. I jakbym miał powiedzieć, za czym ja tęsknię, to właśnie za tą ciszą, która jednocześnie jest tak bardzo tętniąca takim właśnie spokojem, życiem i pozwala gdzieś tam odkryć te kierunki, o których nawet nam się w głowach nie śniło.
No dobra, to jeszcze wracając do iPada, który nie jest tylko Twoim cyfrowym płótnem — to czym jeszcze jest oprócz tego właśnie?
[NATALIA] iPad to jest moje centrum dowodzenia. Tak, bo to jest praktycznie, biorąc komputer w takim miniaturowym wydaniu kompaktowym — więc tak, to jest moje centrum dowodzenia. Łącznie z moim iPhone’em super się dogaduje, prawda? Tutaj łączymy i komunikujemy. Jak mam jedno urządzenie, a drugiego nie mam, to wszystko fajnie działa. Mogę sobie zapisać coś tu, widać tam.
[KRZYSZTOF] I do takich biurowych i domowych rzeczy też jako komputer go wykorzystujesz, jak rozumiem.
[NATALIA] Tak, dokładnie. Ja nie mam żadnego innego komputera. iPad nie jest komputerem, ale tak jakby nim jest, prawda?
[KRZYSZTOF] Słuchacze już wiedzą, że jest. Od kiedy mój iPad jest moim podstawowym mobilnym komputerem? Z 8 lat na poważnie. Akurat teraz to jest iPad Pro — ale tak, ja już nie mam z tym problemu. Dla mnie to jest w 100% komputer.
[NATALIA] No tak, dokładnie — więc tak, jest to po prostu komputer.
[KRZYSZTOF] A powiedz mi jeszcze, jak wygląda Twój rytuał pracy. Dużo mówiliśmy tu o spokoju, dużo o emocjach — to czy na przykład planujesz dni, w których malujesz, albo czasookresy w roku, albo latasz na Północ po to, żeby złapać inspiracje i tam coś stworzyć? A może nie chcesz się tym dzielić?
[NATALIA] Tak, pewnych rzeczy się nie da przewidzieć. Przy takiej pracy artystycznej nie jesteś w stanie zaplanować, że to w sobotę o 13 będę sobie rysował, bo będę miał wenę. No nie. Ważny jest w tym wszystkim spokój — dlatego tak ciągnie do Skandynawii, dlatego właśnie tam bywam, po ten spokój, takie wyczyszczenie się. I w życiu takim codziennym, gdzie ma się dużo zadań, zazwyczaj nie ma miejsca na pracę kreatywną, bo po prostu mózg jest tak bardzo zajęty, jest tak przebodźcowany, że nie jest w stanie skupić tej swojej uwagi i wyciągnąć z tego, co by się chciało.
Często jest tak, że na przykład siadam sobie wieczorem — bo zazwyczaj jeżeli chodzi o pracę na iPadzie czy tworzenie czegoś, czy nawet spisywanie pomysłów, odbywa się właśnie wieczorem, gdzie jest taka cisza, jest spokój i wtedy tworzę. Ale czasem jest też tak, że chcę coś zrobić, ale jest taka gonitwa myśli, że nic nie wychodzi. Ale można sobie zrobić jakąś notatkę i potem do tego wrócić — więc to jest wszystko zapisane w naszym centrum dowodzenia, jest zapisany nasz pomysł. Czasem jakieś kolory zbieram na przykład.
[KRZYSZTOF] Czyli Ty jesteś tą osobą, która ma — albo w galerii w iPhonie, albo w aplikacji Notatki, gdziekolwiek każdy ten silos ma gdzie indziej ulokowany — po prostu worek pomysłów. Bo ja tak mam, nie?
[NATALIA] Tak. Dokładnie tak jest. I właśnie na przykład sobie coś tam na iPadzie wieczorem zanotuję i nagle — nie wiem, mam jakiś taki dzień, gdzieś jestem, i mi coś wpadnie do głowy, gdzieś się przemieszczając — i tak, aha, taka idea jakaś. I wtedy dobra, no to iPhone, bo przecież tam jest wszystko zanotowane, i sobie uaktualniam, coś dopisuję. Mam też wersję Procreate na iPhonie, więc jakby tutaj też sobie mogę coś takiego dorobić.
[KRZYSZTOF] Tak sobie myślę, że fajnie wykorzystywać tu technologię jako takie trochę niewidoczne silosy na nasze pomysły. Raz to będzie telefon, innym razem ja mam głosówkę na słuchawkach w trakcie biegania.
[NATALIA] Tak, tak. Dokładnie. I wracając do Twojego pytania o moją pracę — no nie da się tego zaplanować. Czasem planuję faktycznie, ale to jak już jest tak ściśle określone, na przykład, że wiem co będę robić, czy mam jakąś pracę rozpoczętą, to wtedy wiem, że właśnie we wtorek o 21:30 sobie usiądę i skończę. A już wiem, że chcę zrobić następną, no to zacznę następną — to się wszystko tak przeplata. Tylko zależy właśnie na jakim etapie jestem i gdzie jest moja głowa, prawda?
Ja na przykład bardzo dużo tworzę jesienią i zimą. Jednak bardzo mocno gdzieś ten okres w roku tak mnie popycha do tego tworzenia — może dlatego, że jest trochę melancholijny czas, jest więcej takiego spokoju. Też światło na dworze, na zewnątrz — nie wyciąga się tak do aktywności, bo też staram się być dosyć aktywnym człowiekiem w życiu, więc to się wszystko tak przeplata. Całe nasze życie się przeplata z tymi naszymi pasjami, z tym, co robimy — i właśnie tak tutaj jest.
[KRZYSZTOF] Do aktywności — i moją Żonę to -20 też wyciągnie bez problemu, ale to jest tzw. chora głowa biegacza. Natomiast mam dokładnie tak samo w kontekście słynnego norweskiego hygge — i tak, ja jestem człowiekiem jesieni. I wiedzą to ci, którzy mnie słuchają i czytają od dłuższego czasu. Dlatego m.in. w sierpniu robię dłuższą przerwę, bo po co nagrywać, nie czując tego gdzieś tam w serduchu. Na szczęście w tym roku w sierpniu trafiłaś mi się Ty, więc idealnie — pod koniec sezonu mam te dwa właśnie odcinki związane z Północą. Za mniej niż tydzień — bo to Wam mogę zdradzić — w poniedziałek będzie ostatni odcinek tego sezonu, 17 sierpnia. Też będzie o Północy sporo, także bardzo się cieszę, że akurat w tym roku tak wyszło. No ale zdecydowanie tę moją twórczą rakietę to odpalam w czwartym kwartale — nie mogę się już tego naprawdę doczekać.
Natalia, bardzo Ci dziękuję za kawał serducha dzisiaj. Lubię takie rozmowy — takie, w których jest po prostu powód. Bez względu na to, czy jest w nim sprzęt Apple’a, czy czasami jakaś inna sytuacja z życia, ale głównie w tych rozmowach jest człowiek. Myślę, że w tej dzisiejszej było go bardzo, bardzo dużo i za to z całego serducha dzięki. Bardzo trzymam za Ciebie kciuki. Życzę powodzenia, samych sukcesów, no i tego, żeby ten spokój — na który i ja, i Ty możemy sobie pozwolić w życiu — żebyśmy nie zapomnieli go doceniać. Bo nie każdy może po prostu iść przez miasto i stwierdzić: „dobra, wiem”, i teraz usiąść w kawiarni i spędzić tam 5 godzin nad płótnem czy nad tekstem. Doceniajmy.
[NATALIA] Dokładnie. Też Ci bardzo dziękuję.
[MUZYKA]
Raz jeszcze, na koniec, żeby nie umknęło. Przypominam, zostaw na Apple Podcasts lub na Spotify taką liczbę gwiazdek, jaką uznasz za stosowną.
Do usłyszenia w kolejnym odcinku, a za dziś bardzo dziękuję.
[MUZYKA CICHNIE – KONIEC ODCINKA]






































































